Reklama

We Wrocławiu już wiedzą, że wybory to będzie polityczne „Ogniem i mieczem". A zabranie dzieciom lodów to droga do komunizmu


-Konflikt polsko-ukraiński i nienawiść to będzie najważniejszy element przeszłorocznej kampanii wyborczej. Nic tak dobrze się w takim momencie nie sprzedaje – uważa Ryszard Kessler, wiceprezydent Wrocławia. I mało jest polityków, którzy myślą inaczej. A co myśleć o Rzeczniczce Praw Dziecka, która nagradzanie dobrze uczących się dzieci nazywa mową nienawiści, choć sama ma proces o mobbing, a jej pracownicy wspominają o psychicznym i fizycznym przeciążeniu, ciągłej kontroli, nocnych wiadomościach, paraliżującym stresie czy nawet myślach samobójczych. Podobno Chińczycy mówili „obyś żył w ciekawych czasach”, ale czy jakaś nacja wspominała o durnych?


Tylko politycy potrafią zepsuć wszystko co normalni ludzie wymyślą kierując się zwykłą przyzwoitością. Takim przyzwoitym był pewien lodziarz z Pszczyny, który 25 lat temu zaczął dawać darmowe lody dzieciom z najlepszymi wynikami na świadectwie. Kontynuowała to jego rodzina. Aż do momentu, gdy Rzecznik Praw Dziecka uznała, że to niegodziwe postępowanie i napisała do właścicieli pismo, a w nim słynne zdanie: „Każda osoba uczniowska zasługuje na docenienie, uznanie i wsparcie, niezależnie od ocen, które otrzymuje w szkole”.

W lodziarni zaczęli się zastanawiać, która to osoba, ale ponieważ nie chcieli awantury politycznej, więc postanowili zaniechać tradycji, choć im żal było dzieciaków, bo nadal nie wiedzieli co to za osobę RPD ma na myśli.

Reklama

Ale Monika Horny-Cieślak, której powierzono ową funkcję nie ustawała i postanowiła, że wszystkie dzieci w Pszczynie dostaną lody i zakomunikowała, że ze „ starostwem organizujemy wspólnie wydarzenie dla każdego dziecka. Będziemy wspólnie świętować i sprzeciwiać się mowie nienawiści”. 

Tak sobie myślę, że jak kiedyś może pójdę z kolegą na duże z pianką i zechcę mu postawić kufelek, a reszta lokalu pomyśli, że właśnie spotkali się z mową nienawiści, to wolę nie ryzykować.

A jak tak wczytuję się w to zdanie przesłane do lodziarni, to nie wiem czy nie jest to też memento dla innych przedsiębiorców. Bo dlaczego tylko „osoby uczniowskie”? A pracujące? Każda osoba zasługuje na docenienie, uznanie i wsparcie, niezależnie od ocen, które otrzymuje w pracy… Wszystkim więc premie 100 procent, a tak naprawdę to podobne zyski jak właściciel firmy. Przed panią Moniką już jeden facet miał podobne pomysły. Nazywał się Władimir Iljicz Uljanow, którego historia zna pod nazwiskiem Lenin.

Reklama

Tylko, że z realizacją poszło mu jak RPD. Starostwo z lodów się wycofało, a jak przekazał TVN 24 ta wojowniczka o sprawiedliwość i uczciwość ma „jeden pozew o mobbing, co najmniej dwa procesy przed sądem pracy”. Do tego w biurze RPD telewizja dotarła do  opowieści niemal 20 osób o psychicznym i fizycznym przeciążeniu, ciągłej kontroli, nocnych wiadomościach, paraliżującym stresie, a w efekcie - wypaleniu czy nawet myślach samobójczych. Co na to pani rzecznik?  - Praca na rzecz dzieci w trudnej sytuacji to nie jest praca dla każdego – odpowiedziała... Ale lody to już tak.

Ja wiem, co Państwo myślą, ale proszę bez „mowy nienawiści”. No chyba, że w zaciszu domowym.

Reklama

Niewątpliwie dużo złych słów padło w stronę wiceministra nauki Andrzej Szeptyckiego. I naprawdę chyba nie najważniejsze jest to z jakiej nacji się wywodzi. Bo z jego rodu wywodzi się i generał przedwojennego Wojska Polskiego i arcybiskup greckokatolicki Lwowa. Tu warto przypomnieć, że gdy w 2018 roku wieszano na Uniwersytecie Wrocławskim tablicę pamiątkową ku czci jej absolwenta, arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego, przed uczelnią odbyły się protesty.  - Duchowny nigdy nie potępił zbrodni nacjonalistów ukraińskich na Polakach. (…). Nigdy nie powiedział, że mordowanie Polaków jest grzechem. Nie zabronił też swoim kapłanom, by byli kapelanami oddziałów UPA - mówił wtedy Tadeusz Samborski, obecnie poseł PSL.

Andrzej Szeptycki, pracujący obecnie w rządzie Donalda Tuska, mógłby być nawet Inuitą z Erytrei, ale urodził się w Polsce, ma polskie obywatelstwo, tu kończył szkoły, więc może być wiceministrem. Ale czy człowiek na tak odpowiedzialnym stanowisku, profesor nauk społecznych nie wiedział jakie będą konsekwencje jego słów o UPA: „To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni”?

Reklama

Liczył na koci-łapci? W przywoływanej pośrednio leninowskiej Rosji Radzieckiej mówiono: albo głupota albo prowokacja?

Zwłaszcza, że wszystko to oczywiście następstwa decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który podpisał dekret nadający nazwę jednostce Sił Operacji Specjalnych na cześć Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

Taki minister powinien być usunięty z rządu nie za swoje pochodzenie, a za brak wyobraźni lub jeszcze coś gorszego, co nie nazwę, bo trudno to udowodnić. A na pewno też za to, że pozwolił nakręcić kolejną falę gorącej dyskusji, która chyba niczemu nie służy. No może jednemu, o czym wspomniał niedawno Ryszard Kessler, wiceprezydent Wrocławia, przewidując: „Konflikt polsko-ukraiński o historię i nienawiść to będzie najważniejszy element przeszłorocznej kampanii wyborczej. Nic tak dobrze się w takim momencie nie sprzedaje wśród wyborców”.

Reklama

Zwłaszcza, że ani rząd, ani prezydent RP nie wiedzą co z tą sytuacją zrobić. Owszem, Karol Nawrocki początkowo postraszył, że trzeba odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego, ale teraz już nie jest taki pewny i coraz bardziej przypomina swego poprzednika, który miał w zwyczaju być „za, a nawet przeciw”. Premier Donald Tusk zdaje sobie sprawę, że co by nie zrobił to straci, a Radosław Sikorski, przereklamowany szef polskiej dyplomacji, po raz kolejny udowadnia, że nie ma pojęcia czym się zajmuje. Może dlatego jest ulubieńcem ukraińskiego MSZ, które stanęło w obronie… polskiego obywatela i zaapelowało do polskich polityków o zaprzestanie ataków na wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, których podstawą stało się jego ukraińskie pochodzenie. I jeszcze pochwaliło marszałka Sejmu i właśnie Sikorskiego za właściwą postawę. Nie wiem, czy to bardziej śmieszne, czy tragiczne… I czy przypadkiem politycy naszego wschodniego sąsiada, czyniąc takie uwagi, nie robią sobie pośmiewiska z naszych rządzących.

A najtrafniejszą diagnozę postawił inny wrocławianin, były minister spraw zagranicznych, Grzegorz Schetyna, który nie ma żadnych wątpliwości:

Reklama

„To była błędna decyzja prezydenta Zełenskiego, której skutki są już niemożliwe do cofnięcia. Wywołane szkody są ogromne i mogą realnie wpłynąć na przyszłe relacje między naszymi krajami”.

Już wpłynęły. A ja, gdy to wszystko słyszę, włącznie z wypowiedziami Rzecznika Praw Dziecka, nie mogłem sobie nie przypomnieć jak się kończy sienkiewiczowskie „Ogniem i mieczem”:

Wilcy wyli na zgliszczach dawnych miast i kwitnące niegdyś kraje były jakby wielki grobowiec. Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą — i żadne usta długo nie mówiły: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/06/2026 08:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości