zamknij

Kultura

340 powodów dla których warto obejrzeć „Tauromachię” [LIST]

2014-08-22, Autor: jg
– Te wspomniane 340 powodów to liczba prac prezentowanych na wystawie. W krytycznych materiałach medialnych prezentowanych w PRW i Gazecie Wyborczej liczba ta została, mam nadzieję przez nieuwagę pominięta. Podobnie stało się z szeregiem innych faktów, które jako wyjaśnienie zostały podane przez kuratorki, niektóre z nich zostały skwitowane prześmiewczym komentarzem, świadczącym o głębokiej nieznajomości istoty rzeczy – pisze w liście przesłanym do naszej redakcji Mirosław Jasiński.

Zacznijmy po kolei:

Reklama

1. Nadużyciem jest sugerowanie, iż wystawa kosztowała 5 mln zł. i włączenie do tej sumy kosztów remontu Muzeum Architektury (łącznie ponad 2 mln zł.). Każdy, kto widział Muzeum przed remontem wie, że to był najwyższy czas, aby ten remont się odbył, bo warunki w jakich działała ta cenna i szacowna instytucja były poniżej jakichkolwiek standardów. Raczej zasadne jest pytanie, dlaczego tak późno. Można dodać, że remont nie był robiony na wystawę Tauromachii, lecz był wcześniej planowany a przebudowa była wykonana przede wszystkim pod potrzeby Muzeum Architektury.

 

 

2. Są różne typy i sposoby organizacji wystaw, często to co widzimy jest wypadkową wielu okoliczności, często także niezależnych od kuratorów czy instytucji organizujących daną wystawę. Dotyczy to nawet poważnych muzeów, które dysponując własnymi, bogatymi kolekcjami mają znacznie silniejsze argumenty przetargowe. Przedmiotem umowy z Art For Public z zeszłego roku (opiewającej na sumę 1,570 mln zł.) była organizacja wystawy, której trzon stanowiła wystawa praska (około 180 dzieł) z zaznaczeniem, iż będzie to około 200 prac.

 

Z grubsza rzecz biorąc w pierwszej fazie uzgodnień i przyrzeczeń nakreślany jest szacunkowy budżet, w którym podstawowe pozycje to ubezpieczenie, koszty transportu i ewentualne opłaty dla wypożyczających, w przypadku wypożyczeń ze zbiorów prywatnych. Sam proces akwizycji jest długotrwały, często związany ze żmudnymi i wcale nie łatwymi negocjacjami.

 

W tym wypadku pewnym utrudnieniem było miejsce – Muzeum Architektury, które w ówczesnym kształcie mogło budzić i budziło szereg wątpliwości wśród wypożyczających. Istotne w tym kontekście są również formalne i nieformalne kontakty kuratorskie, klimat zaufania, możliwości pokazania zdolności do organizacji i właściwego zabezpieczenia dzieł. Jednakże właściwe wypożyczenia następują po podpisaniu umowy i tu czasami dochodzi do zmian, czasami niemiłych, czasami pozytywnych. Tym samym to, co zostało przekazane na konferencji prasowej w zeszłym roku, to były informacje o dziełach przyrzeczonych (wówczas była to liczba około 210 dzieł).

 

W początku roku, także z powodu zmian personalnych w niektórych instytucjach wypożyczających, stanowisk rad muzealnych, które ogarnęły wspomniane wyżej wątpliwości a także czasami z przyczyn zupełnie prozaicznych (jak np. sprzedaż przez dotychczasowego właściciela oferowanych prac) zmuszeni byliśmy do korekty wystawy. Więcej o tym pisały w wyjaśnieniach kuratorki. W jednym wypadku – kurtyny z Antibes, postawione nam nowe warunki przekraczały nasze możliwości i mimo, iż przez dwa miesiące szykowaliśmy się do budowy specjalnej konstrukcji świadomie, biorąc po uwagę także dodatkowe ryzyko, podjęliśmy decyzję o rezygnacji z tej akwizycji.

 

W innym wypadku groziło nam znaczne przekroczenie budżetu (łącznie o 1 mln zł.) z możliwością, iż i tak na miejscu mogła zapaść decyzja o nie powieszeniu kurtyny. Przypominam jednak, iż w Muzeum wisi wystawa o 60% większa, niż była kontraktowana. Z tych pozytywnych niespodzianek wymienię znacznie większy (trzykrotnie) udział prac z Fundacji Picassa w Maladze, akwizycję kilku olei (Canaletto, Dali, Picasso).

 

3. Twierdzenia, iż mamy do czynienia z mało wartościową masówką jest bałamutne. Zacznę od tego, iż zgromadzenie w jednym miejscu prac z kolekcji Luci Bose (sygnowanych osobistymi dedykacjami P. Picassa), prac Dalego z kolekcji Lucas Gallery w Nowym Jorku, a przede wszystkim w takim wymiarze kolekcji z Malagi jest ewenementem. Dodam, iż prezentowana „Tauromachia” Goi jest owszem, edycją pośmiertną z oryginalnych matryc z 1937r., jednak pełny komplet zachowany jest w absolutnie nielicznych egzemplarzach.

 

Prezentowany we Wrocławiu ma dodatkowy walor, gdyż jest kompletem podarowanym przez Republikę Hiszpańską w 1937 roku Ernestowi Hemingwayowi. W stosunku do innych edycji dodam, iż zarówno „Suite Vollard”, jak i „Carmen” są być może na rynku w pojedynczych egzemplarzach, niemniej jako kompletne edycje są zupełnie unikatowe i zapewniam, iż żadna nie jest wydana w 2000 egzemplarzy, co zdaje się sugerować któraś z cytowanych osób.

 

4. Wystawa ma oczywiście charakter popularyzatorski, stąd też rozszerzenie jej o elementy biograficzne. Stąd też nieporozumienie wiążące się z „zaułkiem Goi”. Do wątku walki byków Francisco Goya wracał parokrotnie, zależało nam na pokazaniu tej transformacji w czasie. Stąd obecność reprodukcji Paul Getty Foundation. Cały zaułek zamykać miał szkic olejny Goi, którego nieobecność jest nam wytykana.

 

Po trzech miesiącach rozważań, ku zaskoczeniu nie tylko nas, kuratorów, ale też wypożyczającego dostaliśmy decyzję stawiającą nam warunki nie do przyjęcia (1 mln euro kaucji) – stąd puste miejsce na końcu ściany. Z innych, czysto organizacyjnych po stronie amerykańskiej przyczyn, dotarły do nas z trzytygodniowym opóźnieniem 2 prace Picassa. Sugestie, iż w odpowiedzi na krytykę w tydzień da się „na chybcika” ściągnąć dzieło warte kilka milionów dolarów, świadczy o nieznajomości warunków i trybu załatwiania takich wypożyczeń. W tym wypadku również, czekając na rozwiązanie problemów, zostawiliśmy świadomie puste miejsce na ścianach.

 

5. Generalnie uważam, iż opisywanie wystawy przez pryzmat tego czego nie ma, a nie tego co jest wydaje mi się dziwne. A szacowanie wartości wystawy na kilkadziesiąt tysięcy euro, kiedy sam obraz Canaletta oceniany jest na 3,5 mln euro jest wyraźnie przejawem złej woli. Jako miarę absurdu przytoczę fakt, iż krótko po sobie otrzymaliśmy od artysty, którego sobie niezmiernie cenimy podziękowania i gratulację z powodu wystawy, a z drugiej strony czytam, iż pewien profesor Akademii wzywa do jej bojkotu, co przyznam się wprowadziło mnie w osłupienie. Tenże profesor w swoim liście napisał, „prezentowana w Muzeum Architektury wystawa wydruków ma jakiś walor edukacyjny, nie zmienia to faktu, że przysporzyła więcej frustracji niż pożytku...”.

 

Można postawić zatem pytanie czy prace graficzne to są wydruki? Panu Profesorowi mogą się nie podobać ryciny Pablo Picassa, ale to już jego gust i czy jest to powód aby wzywać do bojkotu, w tym studentów Akademii Sztuk Pięknych, którzy na przykładach klasyki nowoczesności mogą się uczyć warsztatu i rysunku. Ostatnie takie wezwanie zdarzyło się na wrocławskiej Akademii przed 80-ciu laty. Wtedy szło o Żydów, teraz być może nie lubi się Hiszpanów.

 

6. Zupełnie nie rozumiem zarzutu o zbyt dużej promocji, zwłaszcza w kontekście pytań o koszty Wrocławia. Przypominam, iż realny koszt to wydatki minus wpływy. Realny koszt wystawy Breughlów, tak liczony wyniósł 400 000 zł. Jaki będzie w tym roku, trudno powiedzieć, ale faktem jest, że zalew złośliwości, bądź nieprawdziwych informacji przyczynia się do jego zwiększenia. Tym bardziej dziwi to zderzenie wrocławskich komentarzy z bardzo pozytywnymi opiniami zarówno prasy zagranicznej (głównie niemieckiej) jak i znaczących osób i instytucji uczestniczących w przedsięwzięciu (np. Fundacja Picassa, Lucas Gallery czy doradca włoskiego Ministerstwa Kultury p. Alberto Mazzacchera). Może z daleka widać lepiej.

 

7. Na koniec, uwzględniając istniejące możliwości, złożoność przedsięwzięcia, jego rozmiary i gigantyczną pracę włożoną przez relatywnie bardzo niewielką grupę ludzi jestem dumny, że udało się doprowadzić cały projekt do skutku w kształcie w jakim jest prezentowany.

 

Z poważaniem,

Mirosław Jasiński

 

PS. Ze smutkiem stwierdzam, iż w całej medialnej wrzawie zaginęły wszystkie informacje dotyczące sporego programu wydarzeń towarzyszących, a zwłaszcza warsztatów dla dzieci i programu edukacyjnego.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~Kkkkk 2014-08-23 13:18:17

    Pierwsze: Ceny biletów wyższe niż w większości europejskich muzeów
    Drugie: Porównywanie wzywania do bojkotu wystawy z prześladowaniami żydów jest żałosne
    Trzecie: tak czy owak z tekstu tego listu wynika że jednak się nie udało

    5 0
  • ~Wojtek 2014-08-23 18:28:12

    Do Pana lub Pani Kkkkk. O, K..... . Dużo nieuctwa.

    0 3

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy epidemia i lockdown to dobry moment na otwarcie nowej restauracji?




Oddanych głosów: 258