zamknij

Sport

Ależ było blisko! Gwardia Wrocław zmarnowała meczbole i minimalnie przegrała z rewelacją rozgrywek

2021-11-21, Autor: Bartosz Królikowski

Mało kto potrafi w tym sezonie dostarczać takich emocji jak Gwardia Wrocław. Po kolejnym w tej kampanii wyrównanym, pięciosetowym pojedynku, Gwardziści ulegli 2:3 kapitalnie spisującemu się w tym roku KPS Siedlce. Wrocławianie mają czego żałować, bowiem nie wykorzystali dwóch piłek meczowych.

Reklama

Siatkarze z Wrocławia w ostatnich tygodniach imponowali formą. Pięć triumfów z rzędu i awans na ligowe podium to jedno, ale sposób w jaki tego dokonali to drugie. Choćby w poprzednim meczu w środku tygodnia, na wyjeździe z Olimpią Sulęcin. Gwardziści musieli radzić sobie bez obu atakujących, Grzegorza Boćka (wciąż kontuzjowany) i Mateusza Frąca (dziś już dostępny), przeciw zespołowi który stać na niespodziankę. Olimpia faktycznie postawiła im bardzo trudne warunki, prowadziła nawet 2:1 w setach. Ale wrocławianie pokazali charakter i odwrócili losy meczu, wygrywając po tie-breaku. Ten wygrany piąty set to też swego rodzaju symbol, bowiem był to ich pierwszy zwycięski tie-break w sezonie. Wszystkie poprzednie 3, z KRISPOL-em Września, Visłą Bydgoszcz i MKS-em Będzin, przegrywali.

Tym razem skala wyzwania była jeszcze większa niż w Sulęcinie. KPS Siedlce to jak dotąd jedna z ligowych rewelacji. Siódmy zespół minionego sezonu wygrał 7 z 10 ligowych spotkań, czyli więcej nawet od Gwardii. W tabeli byli co prawda za wrocławianami, gdyż aż 4 ich siedmiu triumfów były za 2 pkt (3:2), ale tak czy inaczej taki bilans budzi respekt. Na dodatek siedlczanie we własnej hali przegrali tylko raz, co pokazywało że Gwardzistów czeka nie lada wyzwanie.

Jednak już w pierwszym secie wrocławianie pokazali, że są świadomi poziomu trudności i zamierzają zmierzyć się z tym wyzwaniem, a co za tym idzie mu podołać. Rozpoczęli mocno, bo od początku partii otwarcia byli stroną dominującą. Lukas Tichacek oraz Mateusz Frąc mocno naruszyli rywali zagrywką, zaś Tim Grozer zdecydowanie wziął na siebie rolę lidera w zdobywaniu punktów. Efektem była kilkupunktowa przewaga, którą wrocławianie skutecznie utrzymali aż do końcówki seta. W niej nie pozwolili gospodarzom na powrót, spokojnie wykańczając partię, w której ostateczny cios zadał Rafał Sobański, dając gościom zwycięstwo 25:21.

Kolejny set był znacznie bardziej wyrównany od pierwszego. Gwardziści którzy tym razem jako kolektyw pracowali na wspólny dorobek (czyli nie mieli jednego, zdecydowanego lidera), mierzyli się przede wszystkim z piekielnie skutecznym w tej partii duetem Damian Dobosz – Filip Frankowski. Żadna ze stron nie była dużo lepsza od drugiej, co pokazywał wynik, niemalże cały czas idący punkt za punkt, aż do końca tak naprawdę, bo losy seta rozstrzygnęły się przy wyniku 23:23. Wtedy to piłkę setową wywalczyli gospodarze, a decydujący punkt i zwycięstwo dał im blok Frankowskiego na Frącu.

Partia nr 3 to z kolei znakomita gra Rafała Sobańskiego oraz Tima Grozera, który odżył nieco po dość cichym w jego wykonaniu secie drugim. Gra tej dwójki, bardzo skuteczna w ataku, a także powodująca problemy u rywali zagrywką oraz blokiem, poprowadziła Gwardię do wygranej. Bardzo podobnej jak w pierwszy secie. Szybko zbudowana przewaga, utrzymana do samego końca. Wrocławianie zwyciężyli 25:20, znajdując się o krok od wygranej w meczu.

Jednakże gdy jest się o krok od triumfu, to trzeba jeszcze ten krok postawić, a siedlczanie nie złożyli jeszcze broni w tej walce. Co prawda początek czwartego seta mógł wskazywać na coś innego, bo Gwardia szybko wyszła na prowadzenie 6:2. Jednak tym razem Gwardzistom zabrakło tego, czym imponowali wcześniej. Postawienia kropki nad „i” w końcowej fazie partii. Rywale doszli ich przy stanie 19:19 po bloku Radosława Nowaka na Sobańskim. Wydawało się jednak, że wrocławianie dokończą dzieła. Prowadzili już 24:22 i mieli 2 piłki meczowe. Niestety w najgorszym momencie przytrafił się zastój. Zawiodło przyjęcie, bowiem Gwardziści dwa razy z rzędu dali się ustrzelić Adamowi Lorencowi i przegrali przez to 24:26.

Doszło zatem do tie-breaka. Czegoś w czym KPS się w tym sezonie specjalizuje (bilans 4-0), a Gwardia wręcz przeciwnie (1-3). Niestety dla wrocławian, to potwierdziło się w pełni. Od początku seta dominowali gospodarze, a kluczowa okazała się seria po której z 7:6 dla KPS-u, zrobiło się 10:6, na skutek nieskuteczności Gwardzistów oraz bloku Damiana Dobosza. Tej straty Gwardia nie odrobiła. Wrocławianie przegrali 11:15, cały mecz 2:3 i choć nie był to zły mecz w ich wykonaniu, to mają czego żałować. Zarówno w drugim secie, jak i zwłaszcza w czwartym mieli swoje szanse. Dwa meczbole chociażby. Nie wykorzystali ich, co się boleśnie zemściło.

Kolejny ligowy pojedynek, będzie dla Gwardii trzecim wyjazdem z rzędu. Tym razem w sobotę 27 listopada w Głogowie zmierzą się z Chrobrym.

KPS Siedlce – Chemeko-System Gwardia Wrocław 3:2 (21:25, 25:23, 20:25, 26:24, 15:11)

KPS: Michalak 1, Magnuszewski 2, Frankowski 18, Nowak 5, Lorenc 20, Dobosz 14 oraz Markiewicz 8, Borkowski 4, Pawlun 0, Waloch (L), Potera (L)

Gwardia: Grozer 26, Zawalski 10, Frąc 15, Sobański 18, Woch 10, Tichacek 3 oraz Górski 0, Olczyk 0, Mihułka (L)

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Co powinno powstać na skrzyżowaniu Awicenny, Mokronoskiej i Wiejskiej?



Oddanych głosów: 226