zamknij

Kultura

"Atmosfera książki miała przybliżyć wszystko, co kocham we Wrocławiu” [WYWIAD]

2021-10-16, Autor: Michał Hernes

– Wrocław to dla mnie miasto o wyjątkowym charakterze - tutaj każdy jest skądś. To taki mały wschodnioeuropejski Nowy Jork – pod kątem zgiełku, różnorodności ludzi, zapachów, kolorów i smaków – mówi nam wrocławska pisarka Melitta Ambrossini, autorka książki „Casa Della Felicita”.

Reklama

Michał Hernes: Ma pani włoskie korzenie, czy Melitta Ambrossini to pseudonim?
Melitta Ambrossini: To mój pseudonim i pewnego rodzaju alter ego. Kiedy wymyślam historię czy kreuję bohaterów, odcinam się w pełni od tego, czym zajmuję się na co dzień. Dlatego też ten pomysł naturalnie się pojawił w momencie wydawania książki. Pozwala mi także na oddzielenie procesu twórczego od życia codziennego, które jest bardzo dynamiczne i przepełnione wieloma zadaniami zawodowymi.

Mieszka pani we Wrocławiu, skąd czerpała pani wiele inspiracji do swojej pierwszej książki. Dlaczego akurat to miasto?
We Wrocławiu mieszkam całe dorosłe życie. Moja rodzina pochodzi jednak z mniejszej miejscowości w okolicy. Od zawsze Wrocław był moim pierwszym wyborem do życia i nie wyobrażałam sobie mieszkać gdziekolwiek indziej. Dla mnie to miasto o wyjątkowym charakterze - tutaj każdy jest skądś. Taki mały, wschodnioeuropejski Nowy Jork – pod kątem zgiełku, różnorodności ludzi, zapachów, kolorów i smaków. Wrocław żyje także nocą i urzeka mnie już od wielu lat. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Bywałam w wielu innych miastach, mieszkałam krócej lub nieco dłużej, ale to właśnie tutaj dociera do mnie niezastąpiona energia tętniącego życiem miasta.

Jakie inspiracje czerpała pani z Wrocławia?
Przede wszystkim atmosfera przedstawiona w mojej książce miała przybliżyć czytelnikowi to wszystko, co uwielbiam w tym mieście - czyli życie w ruchu i wśród adrenaliny. Z drugiej strony tę niepowtarzalną magię w powietrzu, kiedy miasto cichnie nocą. Mnogość restauracji, a także to jak życie tutaj może być ciekawe i przepełnione na każdym kroku jakimś wyjątkowym smaczkiem. Oczywiście to również ludzie są tutaj ważni - charakterni, a czasem i brawurowi. Głodni wrażeń, bogactwa, upajający się każdym dniem, ceniący sobie dobre życie, ale i poszukujący czegoś, lub kogoś, kto je wypełni.

Co zaskoczyło panią we Wrocławiu i jak wyglądał proces szukania inspiracji?
Nie wiem, czy mogę powiedzieć o czymkolwiek, co by mnie zaskoczyło. Jak mówiłam, Wrocław fascynował mnie od dziecka i od czasu studiów zaoferował mi dokładnie to, czego poszukiwałam. Każdy mój dzień tutaj od wielu lat był ciągłą obserwacją i tworzeniem w głowie pewnych spostrzeżeń. Inspiracje same do mnie przychodziły (także za sprawą ludzi, których miałam przyjemność poznać, a w największej mierze mojego męża i jego własnego życiorysu), więc w pewnym momencie cała historia sama naturalnie stworzyła się w mojej głowie, a ja ubrałam ją literacko i przelałam ją na papier.

Główna bohaterka pani książki to mieszkająca we Wrocławiu dziennikarka śledcza. Skąd ten pomysł?
Chciałam stworzyć obraz kobiety, która jest niezależna (przynajmniej pozornie) i starając się pokonać własne lęki, mierzy się z zagrożeniem w pracy zawodowej. Zawód dziennikarki śledczej pasował mi do profilu bohaterki, którą stworzyłam. Cały jej zapał i chęć ujawnienia niewygodnej prawdy doprowadza do tego, że balansuje coraz bliżej zagrożeń, które na nią czyhają, ale mimo to brnie w nie, chcąc udowodnić sobie swoją siłę. Myślę, że jest to pewien obraz kobiety z tajemniczą przeszłością, która jest pełna sprzeczności. Bohaterka powstała na podstawie częściowo prawdziwych historii kilku różnych kobiet, które poznałam we Wrocławiu (stąd „inspiracje czerpane z Wrocławia”).

Jak stworzyć wiarygodny portret takiej bohaterki?
Cóż… najlepiej wzorować się na kimś rzeczywistym, kogo się zna osobiście. Główna bohaterka jest w pewnym sensie bardzo podobna do mnie samej, więc nie miałam dużego problemu, by wykreować taką postać. Tak samo również jak męski bohater mojej książki… Można powiedzieć, że są to postacie bardzo prawdziwe i jak wspomniałam powyżej to zestawienie wielu różnych postaci.

Inspirowała się pani konkretnymi osobami, np. dziennikarkami albo dziennikarzami?
Znam kilka osób z działających w tej branży, dzięki temu łatwiej było mi zrozumieć ich sposób pracy i całą specyfikę branży. Nie jest to dzieło biograficzne ani dokument, więc siłą rzeczy nie miałam jednej konkretnej osoby, ani nawet nie śmiała bym się upodabniać postaci w 100% do nikogo rzeczywistego. Zwłaszcza przy tak niebezpiecznym zajęciu jak dziennikarz śledczy. Bazowałam zarówno na informacjach zasłyszanych w opowiedzianych mi kiedyś historiach lub na tym, co sama miałam okazję doświadczyć w życiu zawodowym. Częściowo tworzyłam fabułę zupełnie sama.

Bohaterka jest specjalistką od trudnych i drażliwych tematów. Co panią w nich zainteresowało?
Myślę, że są one pasjonujące. Od młodości uwielbiałam kino grozy i thrillery, te filmy pokazują jak często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak blisko znajdują się pewnych zagrożeń i jest to przerażające. Nie trzeba daleko szukać, żeby to zauważyć, wystarczy być bardzo spostrzegawczym i niczego nie uważać naiwnie za niemożliwe.

Czy akcje kolejnych książek także osadzi pani we Wrocławiu?
W tej chwili pracuję nad kolejną książką, której akcja również rozgrywa się we Wrocławiu. Nie mogę jednak zdradzić więcej szczegółów, bo chcę, żeby czytelnicy mojej debiutanckiej powieści „Casa della Felicita” byli zaskoczeni. Powiem tylko tyle, że będzie to naprawdę frapująca fabuła, po którą zdecydowanie warto będzie sięgnąć.

Jest pani pasjonatką kina grozy i seriali kryminalnych, głównie skandynawskich. Co panią w nich fascynuje?
Kino grozy od zawsze mnie intrygowało i po części - co zaskakujące - relaksuje mnie ono. Jeśli chodzi o skandynawskie seriale kryminalne to bardzo ciekawie ukazują one pewne motywy działania przestępców czy złych charakterów, które zazwyczaj są podszyte wyjątkowo skomplikowaną logiką. Do tego dochodzi pewna surowość krajobrazu, w którym rozgrywa się akcja. Są mocno inne niż środkowoeuropejskie seriale. Cieszę się, że możemy wybierać w tak różnorodnych produkcjach, dzięki temu widzimy też jak różne są pewne kultury i schematy myślenia ludzi, co nimi powoduje i jak zachowują się w określonych sytuacjach.

Czy marzy się pani napisanie horroru, czy raczej to w kryminałach jest większy potencjał i większa szansa na sukces?
Niczego nie wykluczam, natomiast w tej chwili chciałabym napisać jeszcze kilka historii kryminalnych. Mam ich w zanadrzu jeszcze trochę, a wiele z nich jest inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. Myślę, że w kryminałach leży większy potencjał, bo są one bardziej namacalne. To, o czym czytamy może się dziać właśnie teraz, dwie ulice dalej, a kiedy zdamy sobie z tego sprawę zaczynamy się zastanawiać… To też lubię w książkach kryminalnych czy też thrillerach, są nam bliższe, bo przecież wszystko, co w nich opisano teoretycznie mogło się zdarzyć lub… zdarzyło się naprawdę. Historie akt policyjnych pełne są takich treści.

Serial osadzony we Wrocławiu na podstawie pani książek lub scenariusza – czy to także chodzi pani po głowie?
Oczywiście! Mam już nawet kilka nazwisk z branży, które widziałabym w roli moich bohaterów. Myślę, że ta historia jest świetnym pomysłem na kilku odcinkowy serial lub film osadzony we Wrocławiu. Byłabym zachwycona, gdyby taki pomysł udało się zrealizować.

Oceń publikację: + 1 + 23 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wrocławskie taksówki są za drogie?




Oddanych głosów: 457