Sport

Bardzo nieudany powrót Urlepa. Śląsk Wrocław wysoko przegrywa w Szczecinie

2021-10-14, Autor: Bartosz Królikowski

Mnóstwo pracy czeka Andreja Urlepa, a ten mecz był tego najlepszym dowodem. Koszykarze Śląska Wrocław byli znacznie słabsi od rywali i przegrali 83:99 na wyjeździe z Kingiem Szczecin. To szósta porażka wrocławian w tym sezonie.

Reklama

Za Śląskiem Wrocław dni pełne zmian. Wyjazdowa porażka z beniaminkiem Czarnymi Słupsk 79:89, a przede wszystkim o wiele słabsza od rywali gra przelała czarę goryczy. Petar Mijović na stanowisku trenera WKS-u to już historia. Jedna ze zdecydowanie mniej chwalebnych w historii klubu, bo wytrwał jedynie 7 spotkań, z których Śląsk wygrał dwa, zaś naprawdę dobrze nie grał w ani jednym. Męczyli się kibice, którzy musieli to oglądać, męczyli się zawodnicy, nie będący w stanie pokazać pełni umiejętności, męczył się też sam szkoleniowiec, coraz bardziej sprawiający wrażenie bezradnego. W tym związku wszystko poszło źle, toteż musiał się zakończyć.

Misję odmiany losu podjął człowiek-legenda w polskiej i wrocławskiej koszykówce. Andrej Urlep, słynny „El Furioso” lub „Gargamel”. Szkoleniowiec słynący z porywczych i żywiołowych reakcji, który pod koniec XX wieku oraz na początku XXI, poprowadził WKS do czterech mistrzostw kraju, a w 2007 do brązowego medalu. W klubie uznano, że do ugaszenia takiego pożaru, najlepszy będzie ktoś kto nie uznaje półśrodków. Twardy, bezkompromisowy szkoleniowiec. Metoda marchewki i kija, ale bez marchewki. Czy Urlep poprowadzi jeszcze Śląsk do znakomitych wyników? Słoweniec do swoich medali oraz tytułów nie dorzucił nic już od ponad dekady, ale nie ma wątpliwości, że to kopalnia koszykarskich doświadczeń oraz wiedzy. Ktoś kto zwłaszcza w polskiej lidze widział już praktycznie wszystko.

Na efekty pracy Urlepa pod kątem stylu gry zespołu na pewno trzeba będzie poczekać, bo w 3 dni nie da się przeprowadzić rewolucji. Jednak w starciu z Kingiem kibice mogli oczekiwać nowej mentalności, bo to już w krótkim okresie czasu można podkręcić.

Ich dzisiejsi rywale coś o tym wiedzą. King już po dwóch kolejkach uznał że Rolandas Jarutis to pomyłka i rozstał się ze szkoleniowcem. Szczecinianie rozegrali kilka spotkań pod wodzą trenera tymczasowego, ale w ostatnim spotkaniu przeciwko Astorii Bydgoszcz poprowadził ich już nowy szkoleniowiec, Arkadiusz Miłoszewski. Efekt? Zwycięstwo 81:71 i to pomimo iż King ma obecnie zdrowych 9 zawodników.

Pierwsza kwarta nie potoczyła się tak, jak trener Urlep mógłby sobie wymarzyć. Śląsk miał mnóstwo kłopotów z bardzo intensywnym naciskiem jaki wywierał na nich zespół Kinga. Efektem było aż 6 strat tylko w tej jednej kwarcie. Jeszcze z początku WKS był przynajmniej skuteczny, dobrze radził sobie Cyril Langevine. Ale w końcówce i to się posypało, za co wrocławianie zapłacili wysoką cenę. Szczecinianie byli bowiem bardzo skuteczni, mieli powyżej 60% z gry, dzięki czemu pierwszą kwartę wygrali aż 26:16.

W kolejnej partii nie było wcale lepiej. WKS wciąż nie potrafił sobie poradzić z naciskiem rywali. Kilkukrotnie musieli się wręcz bronić przed błędem 8 sekund, bo gospodarze nie dawali im spokoju nawet na ich połowie. Ale to był tylko jeden z licznych problemów Śląska. W ataku brakowało im płynności, a co za tym idzie także skuteczności. Wjazdy pod kosz Langevine’a, to jedyne co funkcjonowało. Najgorzej wyglądały trójki. W przeciągu pierwszej połowy na 7 prób wrocławianie trafili… 0. Dwa czasy wzięte przez Andreja Urlepa również niewiele dały. A King? King miał ponad 75% skuteczności rzutów za 2, dorzucił kilka trójek i w efekcie na przerwę szczecinianie schodzili prowadząc 48:29. Śląsk był kompletnie pogubiony.

Wrocławianie potrzebowali niemalże całkowitej odmiany gry, ale to dziś było zdecydowanie łatwiej powiedzieć niż zrobić. Głównie z uwagi na bardzo słabą grę w defensywie. Śląsk nie był w stanie zewrzeć szyków. Raz za razem gospodarze znajdowali luki w ich ustawieniu, a skuteczni byli piekielnie. Pod koniec trzeciej kwarty było to już niesamowite 68% z gry. Zdarzył się moment, w którym WKS trafił trzy trójki z rzędu i zbliżył się na „tylko” 13 pkt. Ogólnie wrocławianie w tej jednej kwarcie, rzucili więcej pkt niż w dwóch poprzednich (29). Ale nawet wtedy King niemal z automatu odpowiedział dwoma celnymi rzutami zza łuku. Zaś w końcówce szczecinianie jeszcze bardziej podkreślili przewagę i przed ostatnią częścią meczu prowadzili 80:56.

WKS by jeszcze wyrwać zwycięstwo potrzebował cudownej wręcz kwarty. Jednak choć King nie dominował już tak bardzo, Śląsk prezentował się nawet nieco lepiej przez kilka minut, to to wszystko było za mało i za późno. Wrocławianie jeśli niwelowali straty, to tylko na pewien czas. Gospodarze mieli dziś wielu zawodników na których mogli liczyć, jak choćby Sherron Dorsey-Walker (21 pkt). WKS nie potrafił ich zaskoczyć praktycznie niczym. Czas upływał, a przewaga rywali wrocławian nie malała. Dopiero w końcówce goście nieco odrobili, ale to nie miało już znaczenia. Śląsk przegrał 83:99.

Nikt po tym meczu nie ma wątpliwości, że Andreja Urlepa czeka we Wrocławiu więcej pracy, niż sam się prawdopodobnie spodziewał. Kingowi Szczecin przyznać trzeba, że byli dziś diablo skuteczni, ale to również „zasługa” Śląska, który rozegrał najgorszy mecz w defensywie w całym sezonie. Mnóstwo dziur, błędów w ustawieniu. Rywale widzieli te niedoskonałości i wykorzystywali je okrutnie. Poza tym sporo strat, nie radzenie sobie z pressingiem rywali, a także słaba skuteczność zza łuku. Wjazdy pod kosz Langevine’a oraz Kolendy to za mało, by zwyciężyć z naprawdę dobrze dysponowanym dziś rywalem.

Pracy mnóstwo, a czasu niewiele. Następny mecz ligowy WKS rozegra co prawda dopiero 23 października z MKS-em Dąbrowa Górnicza, ale po drodze inauguracja rozgrywek EuroCup. Na początek w środę 20 października Śląsk podejmie o 20:15 w Hali Orbita litewski Lietkabelis.

King Szczecin – WKS Śląsk Wrocław 99:82 (26:16, 22:13, 32:29, 19:25)

King: Davis 24, Dorsey-Walker 21, Matczak 13, Schenk 14, Salić 7 oraz Marek 0, Kikowski 9, Borowski 8, Kroczak 3, Bartosz 0

Trener: Arkadiusz Miłoszewski

Śląsk: Kolenda 16, Kanter 9, Justice 4, Langevine 15, Ramljak 6 oraz Karolak 9, Gordon 0, Wójcik 0, Dziewa 11, Jovanović 12, Gabiński 1, Tomczak 0

Trener: Andrej Urlep

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kogo w wyborach we Wrocławiu powinna poprzeć Koalicja Obywatelska?




Oddanych głosów: 688