zamknij

Sport

Betard Sparta i piętnaście lat czekania na TEN sezon. Kilka dni do startu PGE Ekstraligi [ANALIZA]

2021-03-28, Autor: Bartosz Królikowski

Nowy sezon najlepszej żużlowej ligi świata nadchodzi. Jak co roku, pytań przed startem jest mnóstwo. Czy „trójząb” Betard Sparty zaprowadzi klub do wyczekiwanego złota? Czy juniorzy nie okażą się cierniem we wrocławskim boku? Czy Bewley oraz Czugunow potwierdzą potencjał? A to wszystko tylko dotyczące WTS-u. Droga będzie długa, a rywalizacja zacięta, bowiem w nadchodzącej kampanii na walkę o medale szykuje się pół ligi. Przeanalizujmy zatem co może nas czekać w sezonie 2021.

Reklama

Był rok 2006, gdy Betard Sparta Wrocław, znana wówczas jeszcze jako Atlas Wrocław, wywalczyła złoto Drużynowych Mistrzostw Polski. Piętnaście lat temu. Jak dawno to było? No cóż, wystarczy rzec że dla wrocławian nie jeździł jeszcze wtedy Maciej Janowski, a Taia Woffindena to nawet w polskiej lidze nie było. Czasy przed tymi, którzy jak się może obecnie wydawać „są od zawsze”. Od tamtej pory WTS zdobył sześć medali DMP, ale 3 srebrne oraz 3 brązowe. Złoto pozostaje nieuchwytne, głównie za sprawą pewnej niezbyt we Wrocławiu lubianej drużyny z Leszna. Ale ta posucha ma się skończyć w tym sezonie.

Poprzedni, choć zakończony brązem, wyszedł na nieco przejściowy. Sparta miała swoje problemy i gdyby nie przepis o możliwości zatrudnienia „gościa”, na medal nie byłoby szans. Aczkolwiek teraz wrocławianie zostali wzmocnieni i to potężnie. Jednym co prawda zawodnikiem, ale za to jakim. Artiom Łaguta ma być brakującym składnikiem w „złotej recepturze”. Tym który przeważy szalę na korzyść wrocławian. Zwłaszcza że konkurencja nie spała i rywali w walce o medale będzie można w tym sezonie znaleźć nie tylko w Lesznie czy Gorzowie.

Jedziesz tymi, których masz. No chyba że dorwie cię COVID

Najpierw jednak warto zaznaczyć dwie bardzo istotne zmiany, jakie przed sezonem zaszły w przepisach ligowych. Pierwsza dotyczy zatrudniania tzw. „gości”. W poprzednim sezonie każdy klub w razie potrzeby mógł w meczu skorzystać z gościa, czyli zawodnika z 1. lub 2. Ligi, niejako wypożyczając go z macierzystego zespołu (który oczywiście wciąż miał pierwszeństwo w korzystaniu z danego żużlowca). Taki manewr regularnie stosowały choćby Betard Sparta oraz Stal Gorzów, które zatrudniały na tej zasadzie głównie Jacka oraz Chrisa Holderów. Obaj bracia przywozili sporo punktów i przyczynili się do zdobycia medali przez te zespoły. W tym sezonie będzie inaczej. Klub może wciąż zatrudnić dowolną liczbę „gości” (wystawić w meczu max. 2), ale korzystać z ich usług może tylko jeśli w zespole wykryty zostanie koronawirus u któregoś z żużlowców. Czyli sytuacja absolutnie awaryjna. Brak formy u zawodnika nie będzie już powodem zamiany. Betard Sparta zapewniła już sobie usługi Andrzeja Lebiediewa lub Jakuba Jamroga, gdyby koronawirus w trakcie sezonu dał o sobie znać.

Druga zmiana dotyczy składu. Od sezonu 2021 każdy zespół poza rzecz jasna dwoma juniorami, musi wystawić w meczu zawodnika formacji seniorskiej do lat 24, czyli w tym wypadku urodzonego w 1997 roku lub później. Co ważne, tym zawodnikiem nie musi być Polak, ale jeżeli nim będzie, to nie będzie liczony do wypełnienia wymogu czterech Polaków w składzie. Czyli w Betard Sparcie oficjalnie zawodnikiem u24 będzie Dan Bewley. Wszakże gdyby był nim Gleb Czugunow, to wrocławianie musieliby jako seniora mieć jeszcze jednego Polaka. To z kolei wykluczałoby udział kogoś z trójki Bewley-Woffinden-Łaguta.

Wrocławski tercet zniszczenia

Bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że tak potwornej trójki jaką będzie dysponować w nadchodzących rozgrywkach Sparta, nie ma nikt inny. Do Taia Woffindena oraz Macieja Janowskiego, którzy od lat są gwarancją wielu punktów dołączył Artiom Łaguta. Rosjanin to od wielu sezonów absolutna gwiazda ligi. Ostatni rok, gdy Łaguty nie było w Top 5 jeśli chodzi o średnią punktów na mecz wśród zawodników całej ligi, to 2016. Wszystkiego dokonywał natomiast w barwach GKM Grudziądz, gdzie spędził 6 lat, a to przecież nigdy nie był ligowy potentat. Właśnie to zadecydowało o odejściu Artioma z Grudziądza. Doszedł tam do ściany, nie miał szans niczego ciekawego osiągnąć. Dość powiedzieć, że pomimo bycia takim ekstraligowym rzeźnikiem, nigdy nie wystąpił w play-off w barwach GKM-u. Jego ostatnie wyścigi w tej fazie to jeszcze rok 2014 i Unia Tarnów.

Łaguta szukał zespołu, który da mu walkę o najwyższe cele. Betard Sparta chce wreszcie zdobyć złoto i potrzebowała kolejnego lidera. Interesy obu stron się skrzyżowały, więc doszło do transferu. Jeśli Rosjanin utrzyma dyspozycję, to tercet Łaguta-Woffinden-Janowski będzie wręcz kosmiczny. Oczywiście o ile pozostali dwaj również dadzą radę, ale nikt we Wrocławiu nawet nie śmie myśleć inaczej. Artiom z kolei zawsze dobrze czuł się na Stadionie Olimpijskim. To tu wygrał swoje pierwsze Grand Prix. Pomimo iż GKM Grudziądz od lat dostawał we Wrocławiu przeokrutne lanie, on niemal zawsze przywoził dwucyfrówkę. Jego największym rywalem będzie presja. Presja w Betard Sparcie ze sto razy większa niż w GKM-ie, gdzie był największym skarbem, który ratował przed spadkiem. Nie ma jednak wątpliwości. Skala oczekiwań we Wrocławiu jest wręcz monstrualna.

Bez odpowiedniego wsparcia się nie da

Sparta ma w tym sezonie „trójząb” jak siemasz, ale samo to nie wystarczy. To dosłownie niemożliwe, bo załóżmy że będzie mecz, w którym np. Janowski przywiezie 10 pkt, Woffinden 12, a Łaguta 14. Trzy dwucyfrówki piękna sprawa, łącznie 36 pkt. Ale do zwycięstwa wciąż za mało. I tu do gry wchodzą przede wszystkim Gleb Czugunow oraz Dan Bewley. Jakby to tak wojskowo porównać, Łaguta-Janowski-Woffinden to potężna kawaleria, a Czugunow oraz Bewley to piechota (niczego im rzecz jasna nie ujmując). To oni będą nierzadko tym języczkiem u wagi. Tym przygotowaniem gruntu pod szarże liderów. Gdy któryś z „trójzębu” zawiedzie, oczy również skierowane będą przede wszystkim na nich, gdyż do zwycięstwa będą musieli dorzucić coś ekstra. Zwłaszcza w obliczu braku zdyskwalifikowanego Maksyma Drabika.

Czugunow i Bewley zmierzą się w tym sezonie ze swoimi własnymi wyzwaniami. Dla Gleba będzie to pierwszy sezon w roli seniora. W poprzednim był mocnym punktem drużyny. Zdarzały mu się gorsze mecze, ale 125 pkt w 81 startach i średnia 1,765 pkt na mecz będąc juniorem to wyniki bardzo solidne. Jednak właśnie. Będąc juniorem. Czugunow w każdym meczu brał udział w wyścigu juniorskim, a te kończyły się w większości jego pewnym triumfem.

Tym razem tak nie będzie. Czugunow to teraz pełnoprawny senior i będzie częściej jeździł z „grubymi rybami”. Te kilka (albo i kilkanaście, im więcej tym lepiej) punktów od niego w każdym meczu, będzie dla Sparty bardzo ważne, zwłaszcza przeciwko tym najsilniejszym. Przeskok z juniora na seniora to jest trochę wyrzucenie z łodzi na środku jeziora, ale no cóż. Pływaj lub utoń.

Bewley z kolei ma doskonale znaną wielu sportowcom misję „potwierdź talent”. Brytyjczyk w poprzednim sezonie długo odbijał się od PGE Ekstraligi jak od ściany i wrocławian musiał ratować „gość” Chris Holder. W końcówce jednak połamał się Tai Woffinden, więc jego młodszy rodak musiał wsiąść na motocykl Tajskiego i pokazać na co go stać. Udało mu się. Przekonaliśmy się wreszcie, dlaczego w zawodach juniorskich Bewley jest terminatorem. Łącznie 20 pkt w dwumeczu o trzecie miejsce z Falubazem Zielona Góra znacznie przyczyniło się do wywalczenia przez wrocławian brązu. Teraz jednak Dan nie będzie już miał motocykla od Woffindena. Na swoim sprzęcie będzie musiał udowodnić swą wartość, dając zespołowi jakże cenne kilka punktów w meczu.

Juniorska pięta Achillesa?

Nie ma co się oszukiwać, juniorska formacja Betard Sparty wygląda znacznie gorzej niż sezon wcześniej. Nie ma w niej już Gleba Czugunowa,Michał Curzytek oraz Przemysław Liszka. Pierwszy z nich to bez wątpienia duży talent, ale jeszcze zawodnik niedoświadczony. Najbardziej było to widać w pierwszym meczu o trzecie miejsce z Falubazem. Warunki były tam potwornie trudne, tor był niezwykle wymagający, ale on nie był w stanie nawet utrzymać się na motocyklu. Ogólnie w całym sezonie w 29 startach przywiózł tylko 14 pkt.

Pierwsze koty za płoty jak to mówią, każde doświadczenie procentuje, ale nie można oczekiwać, że teraz nagle będzie o wiele lepiej. Progres, to tak, ale na pewno Michał Curzytek nie stanie się z automatu jednym z lepszych juniorów w kraju. Do tego potrzeba znacznie więcej czasu. Oczekiwałbym raczej kolejnego sezonu przetarcia.

Przemysław Liszka doświadczony jest znacznie bardziej, to dla niego ostatni sezon w roli juniora. Ale poprzedni rok był dla niego fatalny. Dwa kroki w tył, zamiast do przodu. Ledwie 23 starty, 15 pkt (śr. 0,826 na mecz), większość biegów dojechana na ostatnim miejscu daleko za resztą. Oczekiwania były o wiele większe i w tym sezonie również będą. Wszakże niepowodzenia Liszki nie będą już przykrywane postawą Gleba Czugunowa. To on jest teraz tym starszym i to na jego barkach głównie będzie spoczywać odpowiedzialność przywożenia juniorskich punktów, które jak pokazał zeszły sezon, ważą w żużlu coraz więcej.

Na papierze Betard Sparta wyraźnie przegrywa z Włókniarzem Częstochowa (duet Miśkowiak-Świdnicki przywiózł w zeszłym sezonie łącznie 100 pkt), czy Motorem Lublin, z którym przegrał walkę o niezwykle utalentowanego Mateusza Cierniaka. Zagadką będą natomiast Stal Gorzów, w której najbardziej doświadczonym juniorem jest Wiktor Jasiński, zdobywca zaledwie 19 pkt w 41 biegach zeszłego sezonu, a także Unia Leszno. Silny duet Kubera-Szlauderbach to już nie juniorzy. Tego pierwszego nawet w klubie już nie ma. Jednak lesznianie nierzadko te talenty wyciągają jak króliki z kapelusza. Jednym na pewno będzie Kacper Pludra, który pojechał w zeszłym sezonie jeden wyścig, który wygrał. Drugim? Albo Krzysztof Sadurski (2003), albo Damian Ratajczak (2005).

Rywale postawią trudne warunki

Pomijając już jednak kwestię juniorską, Betard Sparta drogę do złota będzie miała wyjątkowo wręcz najeżoną wyzwaniami. Największym rywalem będzie oczywiście Unia Leszno, z duetem Emil Sajfudtinow – Janusz Kołodziej. Lesznianie zostali akurat mocno osłabieni odejściem Dominika Kubery oraz Bartosza Smektały. Ale w zamian przyszedł były mistrz świata Jason Doyle, który zawsze przynajmniej kilka punktów przywiezie. Choć nie był takim liderem Włókniarza Częstochowa w zeszłym sezonie, jakby pod Jasną Górą tego chcieli.

Co do Włókniarza, częstochowianie faworytami do złota nie będą, ale o play-off i medale powalczą, bo mają kim. Leon Madsen, wiadomo, klasa sama w sobie, do tego jeszcze mocny Fredrik Lindgren, który poprzedni sezon ligowy miał taki sobie, ale w Grand Prix pokazywał klasę. Oprócz nich z Unii Leszno przybył Bartosz Smektała, głodny udowodnienia swojej klasy poza macierzystym klubem. Natomiast ze spadającego ROW Rybnik wyciągnęli Kacpra Worynę, jednego z niewielu z tych, którzy za poprzedni sezon rybniczan nie muszą się wstydzić. Wszystko spuentowane chyba najmocniejszą formacją juniorską. Groźni jak zawsze.

Stal Gorzów to oczywiście Bartosz Zmarzlik, dwukrotny już mistrz świata, absolutny as. Ale reszta również wygląda bardzo ciekawie. Gorzowianie wyciągnęli z Zielonej Góry bardzo mocnego Martina Vaculika, lidera Falubazu w zeszłym sezonie. Do tego dochodzi jeszcze świetny w 2020 Anders Thomsen (średnia 1,976 na bieg). Swój pierwszy seniorski sezon pojedzie Rafał Karczmarz, a debiut w PGE Ekstralidze zaliczy ogromny duński talent Marcus Birkemose. Wicemistrzowie Polski podobnie jak Sparta, zagadką są jeśli chodzi o juniorów, ale również mają ludzi do przykrycia tego kadrowego niedociągnięcia.

Jest także Motor Lublin. Brakuje im absolutnego lidera. Gwiazdy pokroju Sajfudtinowa, Zmarzlika czy Woffindena. Ale mają bardzo solidnych Mikkela Michelsena, Grigorija Łagutę, Jarosława Hampela, a także silną formację juniorską. Do Lublina przeniósł się także Dominik Kubera z Unii Leszno, bardzo utalentowany żużlowiec, dla którego będzie to pierwszy seniorski sezon. Ale z powodu nieporozumień z lesznianami i płaceniem ekwiwalentu za wyszkolenie, Kubera sezon rozpocznie dopiero po trzeciej kolejce, gdy zacznie się kolejne okno transferowe.

Nie zapomniałem o reszcie, ale nie ma co tu kryć. Pozostałym ekipom będzie trudno o coś więcej niż walka o utrzymanie. Falubazowi spadek nie powinien grozić, lecz play-off też nie. Zielonogórzanie stracili Vaculika, a wzmocnili się solidnym Matejem Zagarem oraz przeciętnym Maxem Fricke z Betard Sparty. Do tego dochodzą niezbyt mocni juniorzy. Skład na środek tabeli, chociaż lekceważyć nie wolno.

Beniaminek z Torunia napędzany będzie braćmi Holder oraz pozyskanym z Rybnika Robertem Lambertem, największym pozytywem fatalnego ubiegłego sezonu ROW-u. Czeka ich walka o utrzymanie z GKM-em Grudziądz. Pozbawionym Artioma Łaguty GKM-em Grudziądz. Z bardzo trudnymi z charakteru Nickim Pedersenem oraz Krzysztofem Kasprzakiem, zawodzącym Przemysławem Pawlickim i co najwyżej solidnym Kennethem Bjerre. Oraz słabymi juniorami. Wygląda to lekko mówiąc kiepsko.

To właśnie GKM Grudziądz będzie pierwszym rywalem Betard Sparty w tym sezonie. Wrocławianie pojadą z nimi na wyjeździe już w sobotę 3 kwietnia o 20:30.

AKTUALIZACJA!!

Z powodu zakażeń koronawirusem w grudziądzkim zespole, starcie Spartan z GKM-em zostało przełożone na 23 kwietnia. Tym samym Betard Sparta swój sezon zainauguruje w piątek 9 kwietnia o 20:30, gdy na Stadionie Olimpijskim podejmą eWinner Apator Toruń.

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ratownicy medyczni powinni dostać podwyżki?





Oddanych głosów: 452