Sport

Bez bramek we Wrocławiu. Śląsk na remis z Podbeskidziem Bielsko-Biała

2014-05-17, Autor: ŁM
Zabrakło bramek, ale nie brakowało emocji. Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:0 i są niemal pewni utrzymania w Ekstraklasie. Warto też zauważyć, że Śląsk już w piątym kolejnym meczu nie stracił bramki.

Reklama

Nie był to może pokaz piłkarskiej wirtuozerii, ale - biorąc pod uwagę realia polskiej ekstraklasy - mimo wszystko mecz Śląska Wrocław z Podbeskidziem Bielsko-Biała mógł się podobać. Nie zabrakło w nim ładnych dla oka sztuczek technicznych, celnych strzałów, szybkich kontrataków i efektownych parad bramkarzy, piłka odbijała się też od słupka i poprzeczki, były też sędziowskie kontrowersje. Zabrakło tylko tego, co jest solą futbolu, czyli bramek, ale remis Śląska z Podbeskidziem można uznać za wynik sprawiedliwy. I cenny dla obu zespołów, bo punkt zdobyty w tym spotkaniu przybliża je do utrzymania w Ekstraklasie. Śląsk ma obecnie aż dziewięć pkt. przewagi nad strefą spadkową, Podbeskidzie natomiast siedem “oczek”. Te dystanse mogą jeszcze się zmniejszyć w chwili, gdy Zagłębie Lubin pokona Cracovię lub zremisuje. Ale tak czy owak - Śląsk i Podbeskidzie dzieląc się punktami dały sobie prawo do tego, aby coraz więcej czasu poświęcać na myślenie o następnym sezonie.
Piłkarze z Bielska-Białej od pierwszej minuty gry pokazali, że nie przyjechali do Wrocławia tylko po to, aby się bronić i czekać na okazje do wyprowadzenia kontrataku. Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego byli dobrze ustawieni i utrudniali Śląskowi konstruowanie akcji. Bielszczanie wiedzieli też, że stoper Śląska Mariusz Pawelec dopiero niedawno wrócił do składu po wyleczeniu kontuzji i nie jest jeszcze w pełni formy. Dlatego “rzucali” dalekie podania do szybkiego Fabiana PaweliMateusza Stąporskiego z nadzieją, że Pawelec nie dotrzyma im kroku i popełni błąd. Co poniekąd się opłaciło, bo popularny “Mario” już po kwadransie gry miał na koncie żółtą kartkę. Później jednak umiejętnie się pilnował i dotrwał na boisku do końca meczu.
 
Gdyby piłkarze obu ekip mieli lepiej dostrojone celowniki, już w pierwszej połowie powinni otworzyć wynik tego spotkania. Zwłaszcza wrocławianie powinni sobie zafundować dodatkowe treningi strzeleckie, bo skuteczność u nich kuleje. Juan Calahorro trafił w słupek, z rzutu wolnego minimalnie przestrzelił Sebastian Mila, a Flavio Paixao pewnie nadal nie wie, jak zmarnował swoją “setkę”. W 32. minucie dostał świetne podanie od Dudu i przymierzył z mniej więcej pięciu metrów. Richard Zajac tylko odbił piłkę przed siebie, ale Flavio - choć miał przed sobą pustą bramkę - spudłował… Marco Paixao pozazdrościł swojemu bratu bliźniakowi okazji do strzelenia gola i tuż przed końcem pierwszej połowy mógł, a wręcz powinien, wpisać się na listę strzelców. Kapitan Śląska był bohaterem ciekawej akcji, bo wygrał walkę o piłkę w narożniku boiska z… bramkarzem Podbeskidzia, a potem przymierzył technicznie do pustej bramki. I sekund do radości mu zabrakło, bo w ostatniej chwili Błażej Telichowski wybił futbolówkę z linii bramkowej.
 
Ofensywne wysiłki obu drużyn przyniosły pewien efekt, bo piłka w końcu trafiła do bramki. Tyle, że sędzia Szymon Marciniak goli nie uznał. W Śląsku bliski szczęścia był Flavio Paixao, w Podbeskidziu pechowym strzelcem był Tomasz Górkiewicz. Można więc powiedzieć, że w tym meczu gole padały wyłącznie “na sucho”, a do końca spotkania bramkarze zachowali czyste konto. Niewiele brakowało, by to Śląsk schodził z boiska jako zwycięzca, notując zresztą kolejne w tym sezonie zwycięstwo po golu strzelonym w ostatnich minutach spotkania. W doliczonym czasie gry Sylwester Patejuk dostał w polu karnym podanie niemal na nos i przymierzył główką, ale Zajac nie dał się zaskoczyć.
 
Nie można jeszcze obwieścić tego z pewnością sięgającą stu procent, ale powiedzmy, że to już pewne na 90 proc. Po remisie z Podbeskidziem, wrocławianie są już praktycznie pewni utrzymania w Ekstraklasie. Musieliby przeżyć istny kataklizm sportowy, by spaść z ligi. Teraz przed piłkarzami Śląska mecz w Białymstoku z Jagiellonią, gdzie mogą powalczyć nawet o pozycję lidera grupy spadkowej. A 27 maja br. Śląsk zagra u siebie z Cracovią, kończąc jednocześnie sezon przed własną publicznością.
 
Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0
Śląsk: Kelemen - Zieliński, Pawelec, Calahorro (74. Kaźmierczak), Dudu - Flavio Paixao (86. Pich), Stevanović, Hateley (64. Droppa), Mila, Patejuk - Marco Paixao.
Podbeskidzie: Zajac - Górkiewicz, Pietrasiak, Telichowski, Adu Kwame - Stąporski (64. Bartlewski), Łatka, Iwański, Kołodziej (54. Malinowski), Chmiel - Pawela (87. Pietruszka).
 
Żółte kartki: Pawelec - Adu Kwame.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
 
Widzów: ok. 6,5 tys.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~Maciej 2014-05-17
    23:08:40

    0 6

    Zlikwidować ten klub, a miejskie pieniądze przeznaczyć na remont kamienic. Polska piłka to dno.

  • ~do Maciej 2014-05-18
    07:41:52

    1 0

    Jesteś z Łodzi czy Lubina?

  • ~Maciej 2014-05-18
    09:13:14

    0 5

    Z Wrocławia oczywiście. Dlatego wiem, jak bardzo żal jest tej miejskiej kasy na tych patałachów. Już lepiej przekazać pieniądze innym sekcjom sportowym, które będą w stanie godnie reprezentować miasto w Polsce.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 450