zamknij

Sport

Bez niespodzianki. Druga porażka siatkarzy Gwardii ze Stalą [RELACJA]

2019-03-12, Autor: prochu

Siatkarze Gwardii Wrocław przegrali drugie spotkanie play-off ze Stalą Nysa. Tym razem podopieczni Leszka Mazura ulegli rywalom 1:3, choć znów partię otwarcia rozstrzygnęli na swoją korzyść.

Po poniedziałkowym meczu pozostał niedosyt. Dwa pierwsze sety, wygrane w naprawdę dobrym stylu, dawały nadzieję na sukces. Gospodarze potrafili jednak wrócić do meczu, kolejny raz udowadniając, jaką głębią składu dysponują. Michał Makowski, cichy bohater pierwszego spotkania, wspomógł swój zespół. Swojego dnia nie miał za to Sławomir Stolc. We wtorek, role się odwróciły. Makowski wyszedł w pierwszym składzie, ale gwardziści szybko pozbawili go ochoty do grania. Na boisku pojawił się więc Stolc i zagrał zupełnie inaczej, lepiej, niż dzień wcześniej.

Reklama

TRZĘSIENIE ZIEMI W GWARDII WROCŁAW. KLUB ZWOLNIŁ TRENERA LEBIODĘ

- Myślę, że siatkarze dali z siebie wszystko w tym spotkaniu. Wykrzesali całą swoją energię, która pozostała po poniedziałkowym tie-breaku. Mecz był bardzo wyrównany, ale w końcówkach to Stal Nysa potrafiła zachować zimną krew. Na wyróżnienie zasługuje ich atakujący - Łukasz Kaczorowski, który w tych trudnych momentach nie wstrzymywał ręki - mówi Leszek Mazur, trener Gwardii.

Czego zabrakło, żeby gwardziści mogli się cieszyć nie tylko na koniec pierwszego seta? Wydaje się, że trochę więcej cierpliwości. Wspominany Kaczorowski wielokrotnie udowadniał, że oparcie piłki o blok bywa lepszym rozwiązaniem, niż granie na pełnym ryzyku w każdej akcji. Z drugiej strony, z rywalem pokroju Stali, nie można decydować się na półśrodki. Szkoda zwłaszcza końcówek trzeciego i czwartego seta. W pierwszym przypadku, od stanu 20:20, zrobiło się 25:20 dla Stali. W czwartej partii było za to 17:17, a skończyło się na 25:19 dla gospodarzy. Trudno zatem powiedzieć, że podopieczni trenera Krzysztofa Stelmacha zaliczyli spacerek po plecach Gwardii. Ale jednak prowadzą 2:0 w serii play-off.

- W całym meczu walczyliśmy do końca i nie odpuszczaliśmy. Z pewnością Stal była w naszym zasięgu, trudno powiedzieć, czego zabrakło. Przeanalizujemy te dwa mecze i wyciągniemy odpowiednie wnioski, do soboty mamy chwilę. Wtedy postaramy się wyeliminować błędy, które się pojawiły w tym spotkaniu. Myślę, że jeszcze wrócimy do nyskiej hali. Przewaga własnych kibiców i swojego obiektu z pewnością może nam pomóc w kolejnym meczu - dodaje Błażej Szymeczko, środkowy Gwardii Wrocław.

- Dodajmy, kolejny świetny mecz w wykonaniu Łukasz Lubaczewskiego, który utrzymuje dobrą formę od dłuższego czasu. W czwartym secie mogliśmy również zauważyć, że do gry powoli wraca Kamil Maruszczyk. Nie wyjeżdżamy z Nysy ze spuszczonymi głowami, nastawiamy się na solidną i wyrównaną walkę, już we Wrocławiu - podsumowuje Mazur.

Gwardia przed przenosinami rywalizacji do Wrocławia stoi pod ścianą. Teraz już nie będzie miejsca na porażkę, trzeba w sobotę wygrać, żeby dać sobie szansę na mecz nr 4. Ten, ewentualnie, dzień później, w niedzielę.

Stal Nysa - Gwardia Wrocław 3:1 (21:25, 25:21, 25:20, 25:19)

Stan rywalizacji: 2:0 dla Stali.
Kolejny mecz: 16 marca (sobota) we Wrocławiu.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy podobają Ci się nowe, szklane biurowce we Wrocławiu?




Oddanych głosów: 312