Sport

Covid już im niestraszny! Śląsk Wrocław pewnie wygrywa pierwszy mecz w 2022 roku

2022-01-15, Autor: Bartosz Królikowski

Koronawirus zmusił ich do długiego czekania, ale z formy absolutnie nie wybił. Koszykarze Śląska Wrocław przypieczętowali powrót na koszykarskie boiska po przerwie spowodowanej atakiem wirusa i pewnie pokonali, tym razem w Hali Orbita, Asseco Arkę Gdynia , wygrywając swój pierwszy mecz w nowym roku.

Reklama

Aż do 15 stycznia musieli czekać kibice koszykarskiego Śląska Wrocław na pierwszy mecz swoich ulubieńców w 2022 roku. Niestety koronawirus przejechał się po WKS-ie i to mocno. Zakażona była większość zespołu, przez co nie mogli oni rozegrać w planowanych terminach aż 3 spotkań – ligowych ze Stalą Ostrów Wielkopolski (w Hali Stulecia) i Astorią Bydgoszcz, a także w EuroCup z MoraBanc Andorra. O tyle dobrze że u żadnego z zawodników COVID-19 nie spowodował znacznego uszczerbku na zdrowiu, a WKS mógł poinformować, że zespół przystąpi do dzisiejszego meczu w najmocniejszym składzie.

Wrocławianie już od kilku dni byli w treningu, ale pytań dotyczących ich dyspozycji i tak trochę było. W końcu nie trenowali wcześniej przez prawie dwa tygodnie, o graniu meczów nie mówiąc. Ci którzy byli na kwarantannie w ogóle mogli ćwiczyć rzecz jasna tylko w domu. To z całą pewnością nie pozostało bez wpływu na ich formę, pytanie było tylko, jak duży będzie tenże wpływ, przede wszystkim pod kątem wytrzymałościowym. Bo tego że w zespole nie brak jakości czysto koszykarskiej, koronawirus na pewno nie zmienił. To właśnie zdawało się dziś być kluczem do zwycięstwa. Jakość, skuteczność rzutów, bowiem zajechanie rywali fizycznie mogło nie wchodzić w grę.

Ich rywale, Asseco Arka Gdynia, póki co furory w tym sezonie nie robili. Bilans 6 zwycięstw i 12 porażek dawał im dopiero trzynaste miejsce w ligowej tabeli. Rok rozpoczęli od dwóch porażek, na wyjeździe z Astorią Bydgoszcz oraz u siebie z Twardymi Piernikami Toruń. Ogólnie ich ostatnie zwycięstwo (wyjazd z Treflem Sopot) miało miejsce ponad miesiąc temu (11 grudnia). Mimo iż po masowych zakażeniach COVID-em, Śląsk był niewątpliwym faworytem spotkania.

WKS od początku starał się podkreślić dominację, co wychodziło im naprawdę nieźle. Pierwsze akcje meczu zdecydowanie należały do Ivana Ramljaka. Chorwat już po kilku minutach miał na koncie 6 pkt, czyli więcej niż nierzadko nazbiera przez cały mecz, gdyż nie od tego on w zespole jest. Śląsk zaś zbudował sobie przewagę 12:4, a i tak można było mieć wrażenie że nie wykorzystali oni w pełni tego okresu gry, bo przy lepszej skuteczności mogli zdobyć przynajmniej 5-6 pkt więcej. W końcówce kwarty nie udało się powiększyć przewagi, zabrakło głównie trójek, bo takich prób w pierwszej partii WKS wykonał 7, a trafił tylko 1. Niemniej i tak pierwsza kwarta powędrowała na konto gospodarzy 19:14.

Wrocławianie wciąż prezentowali się lepiej od rywali, zwłaszcza naprawdę dobrze grając w defensywie. Nie było przypadku w tym, że przez dwie kwarty Asseco Arka nie miała nawet 35% skuteczności z gry. WKS bardzo skutecznie utrudniał jej odnajdywanie pozycji rzutowych. Zawodnicy Andreja Urlepa korzystali z tej nieskuteczności, ale nie aż tak bardzo jak mogli i powinni. Zaskakująco dużo pudłowali… wolnych. W pierwszej połowie spotkania trafili ich tylko 5 a 11. Tylko trzy trójki również nie imponowały. Mimo to WKS do przerwy prowadził 38:29.

Po niej z kolei WKS zrobił coś nieprawdopodobnego. Rzadko zdarzającego się chyba nawet w NBA. Wrocławianie w przeciągu 3,5 minuty wykonali 4 wsady! Presja nakładana na rywali podziałała doskonale, chociażby Ivan Ramljak dwukrotnie przechwycił piłkę i załadował ją do kosza z ogromnym impetem. Ogólnie pierwsze 5 minut trzeciej kwarty to bilans 18:4 dla gospodarzy. Na tym jednak ich dominacja nie ustała. Do końca partii nr 3 utrzymywali wysoką skuteczność, czym podkręcili procent z gry do ponad 65, a przewagę przed ostatnią kwartą do stanu 68:43.

Musiałby zdarzyć się jakiś kataklizm w szeregach Śląska i cud w drużynie Asseco Arki, aby losy tego meczu dało się jeszcze odwrócić. Nie wydarzyło się ani jedno ani drugie. WKS grał nieco słabiej niż w poprzednich kwartach, ale to akurat nic dziwnego. Przewaga była bezpieczna, oni zaś byli po dłuższej jak na koszykówkę przerwie, zaś przed bardzo intensywnym okresem. Jakieś szczególne żyłowanie się nie miało więc sensu. Mimo to i tak utrzymywali przewagę na poziomie ok. 25 pkt, co tylko pokazuje ile lepsi dziś byli gospodarze.

Wiadomo było, że ogromnym faworytem tego spotkania był Śląsk, ale można było mieć lekkie obawy, czy przerwa od treningów jaką wrocławianie mieli, tego nie zmieni. Ale absolutnie nie było się czego bać. Od początku meczu, aż po sam jego koniec WKS prowadził. Do przerwy jeszcze umiarkowanie wysoko, ale jak w trzeciej kwarcie maszyna ruszyła, to ze ścian nie było czego zeskrobywać. Świetni w defensywie, na dobrym procencie z gry (55), który byłby jeszcze lepszy gdyby nie przeciętne trójki (8/21). Ogólnie widać było niedociągnięcia, słabo wypadły rzuty wolne (12/23), ale w pełni uczciwie można to określić bardzo dobrym występem wrocławian.

Następny mecz ligowy WKS-u będzie wielkim świętem. Dosłownie, albowiem w sobotę 22 stycznie wrocławianie pojadą do Włocławka na legendarną Świętą Wojnę z Anwilem. Po drodze jednak wypad na Litwę, aby w EuroCup zmierzyć się we wtorek 18 stycznia o 18:00 z Lietkabelisem.

WKS Śląsk Wrocław – Asseco Arka Gdynia (19:14, 19:15, 30:14,

Śląsk: Trice Jr 2, Kolenda 16, Kante 7r, Meiers 4, Ramljak 13 oraz Karolak 9, Justice 18, Gordon 2, Wójcik 1, Dziewa 13, Langevine 0, Gabiński 1

Trener: Andrej Urlep

Asseco Arka: Wilczek 6, Wołoszyn 4, Kowalczyk 6, Hrycaniuk 4, Boykins 17 oraz Durham II 7, Tomaszewski 4, Dylewicz 10, Perzanowski 0, Bogucki 5

Trener: Milos Mitrović

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1140