zamknij

Sport

Czas prawdy dla wielu nadszedł. Czy Śląsk jest gotowy na nowy sezon?

2021-07-06, Autor: Bartosz Królikowski

Piłkarski Śląsk stoi u progu nowego sezonu. Po raz pierwszy od sześciu lat rozpocznie go nie od meczu PKO Ekstraklasy, czy Pucharu Polski, a od rywalizacji w europejskich pucharach. Za wrocławianami już znaczna część przygotowań, cztery sparingi i 10-dniowy obóz w Chorwacji. Czego dowiedzieliśmy się w ich trakcie o obecnym stanie drużyny? Czy została ona odpowiednio wzmocniona i czy udźwignie rolę zdecydowanego faworyta w dwumeczu z Paide Linnameeskond? Co nadchodząca kampania powie nam o tym zespole?

Reklama

Przez ostatni niespełna miesiąc piłkarze Śląska Wrocław szlifowali formę na nowy sezon, który w tym roku rozpoczyna się dla nich wyjątkowo wcześnie. W nowej siedzibie administracyjnej klubu, jaką po 10 latach został wreszcie Stadion Wrocław, na jednej ze ścian widać bardzo dużą mapę Europy z zaznaczonymi wszystkimi podróżami, jakie WKS w całej swojej historii odbył na mecze europejskich pucharów. Tak się złożyło, że nie będzie ona długo czekać na aktualizację, bo 8 lipca 2021 roku do m.in. Goeteborga, Sevilli, Podgoricy, czy nawet Liverpoolu, dołączy estońskie Paide.

Choć zasadniczo powinna być to Parnawa, bo rywale WKS w I rundzie el. Conference League ze swojego stadionu korzystać nie mogą (może na niego bowiem wejść niespełna… 300 kibiców). Tak czy inaczej, prawie sześcioletnia (23 lipca 2015 to dzień ostatniego meczu wrocławian w pucharach) europejska posucha dobiegnie końca. Pytanie tylko czy będzie to powrót słodki, czy gorzki.

Nie ulega wątpliwości, że Śląsk będzie zdecydowanym faworytem dwumeczu z Paide. Wrocławianie mają więcej jakości na każdej pozycji i każdy inny wynik niż ich pewny awans będzie sensacją. Ale oczywiście nie ma mowy o żadnym lekceważeniu. Nie z takimi zespołami polskie kluby się w pucharach kompromitowały, chciałoby się powiedzieć. Ale to nie są amatorzy pokroju San Marino czy Wysp Owczych (z całym szacunkiem). Jeśli jednak Śląsk zagra na choćby przyzwoitym poziomie, zwycięstwo w tym dwumeczu nie powinno stanowić problemu.

Pewną zapowiedź tego w jakiej formie są obecnie wrocławianie otrzymaliśmy na ich obozie w chorwackim Sveti Martin na Muri, gdzie rozegrali 4 sparingi. Te jak wiadomo, trzeba traktować z dystansem, bo gra w meczu o stawkę to zupełnie co innego niż o towarzyski „medal z ziemniaka”. Ale zawsze trochę prawdy jednak pokażą, bo wszystkich potencjalnych kłopotów nie przeskoczy się od tak, tylko dlatego że stawka się zmienia. No i mając to na uwadze, trudno nie mieć martwiących pytań, po tym co w Chorwacji widzieliśmy. Bilans Śląska to 4 mecze, 1 zwycięstwo, 1 remis oraz 2 porażki, 3 strzelone gole i aż 7 straconych, choć 4 w jednym spotkaniu. A zatem:

Defensywa popękana jak wrocławskie tory tramwajowe

Czymś co na pewno dobrze w Chorwacji nie wyglądało, była defensywa Śląska Wrocław. Siedem goli w czterech meczach to sporo, z czego większość traconych po prostych błędach. NK Osijek i Slaven Belupo strzelały WKS-owi po pomyłkach w rozegraniu piłki od tyłu. Wystarczyło im trochę pressingu, by defensorzy Śląska praktycznie oddali im piłkę. Hajduk Split zaś robił w gruncie rzeczy co chciał, niezależnie od tego kto akurat w obronie wrocławian był na boisku. Mnóstwo nerwowości i nieporadności. Podczas całego obozu tylko przy golu który strzeliła Vojvodina Nowy Sad obrońców nie można bezpośrednio winić, bo tam zdecydowanie zawinił Matus Putnocky. Reszta goli wynikała albo z indywidualnych strat, albo z kiepskiego krycia, albo braku wybicia piłki poza pole karne. Często wrocławianie byli po prostu o przynajmniej krok spóźnieni.

Oczywiście znajdziemy także okoliczności łagodzące. W Chorwacji ani razu na boisko nie wybiegli Konrad Poprawa oraz Łukasz Bejger, zawodnicy którzy na pewno będą ważni w nadchodzącym sezonie. Zwłaszcza ten drugi. Obydwaj zmagali się z urazami. Może niezbyt poważnymi, ale ryzyko pogłębienia było zbyt duże, by było to warte ryzyka. Choć z pewnością brak sparingów przed sezonem, nie będzie korzystny dla żadnego z nich. Zwłaszcza że nie są to jeszcze najbardziej doświadczeni z graczy WKS-u.

Z powodu m.in. tych absencji, Jacek Magiera musiał się nakombinować żeby tą defensywę jakoś zestawić. Biegali w niej m.in. nominalni pomocnicy Szymon Lewkot i Rafał Makowski, czy nowo pozyskani Kacper Radkowski (który akurat wyglądał przyzwoicie) oraz Diogo Verdasca. Przy czym Portugalczyk, jak sam trener Magiera stwierdził, nie jest jeszcze fizycznie gotowy do gry. Rozpatrywać go zatem bardziej trzeba jako wzmocnienie na ligę, ew. dalsze rundy pucharów, niż mecze z Paide. Na lewej stronie też nierzadko oglądaliśmy nową twarz, Hiszpana Victora Garcię.

Zatem co się trener Magiera naeksperymentował defensywnie w Chorwacji, to mu odmówić nie można. Jakby założył biały kitel naukowca, to by pasowało jak znalazł. Mimo to będzie musiał szybko wymyślić złoty środek w tym wszystkim. Optymalne zestawienie, bo dwumecz z Estończykami nie poczeka. A można założyć, że rywale będą przede wszystkim wyczekiwać na błędy Śląska, bo będzie to ich największa szansa.

Ofensywa wciąż daje co najwyżej iskry

W minionym sezonie Ekstraklasy, tylko Warta Poznań stworzyła sobie mniej dogodnych sytuacji strzeleckich co Śląsk. Już nawet spadające do 1. Ligi Podbeskidzie było w tej statystyce od wrocławian lepsze. Póki co, nie mamy wielu podstaw by myśleć, że się to jakoś radykalnie zmieni. Bo ani WKS w sparingach nie błyszczał ofensywnie, ani wzmocnień transferowych z przodu szczególnie nie poczynił. Najlepiej wyglądali przeciw Vojvodinie, ale tam zabrakło zdecydowanie skuteczności. Przeciwko Osijek okazji mieli znacznie mniej, ale za to dwie z nich wykorzystali, co wystarczyło do wygranej. Natomiast z Hajdukiem Split, to już nie było ani okazji, ani co wiadome, skuteczności.

To był bez wątpienia intensywny obóz przygotowawczy, nierzadko z dwoma jednostkami treningowymi dziennie. Więc z pewnością tego paliwa w baku nie było jeszcze tyle ile ma być optymalnie. Ale nawet biorąc to pod uwagę, powinno było być lepiej. Napastnicy nie strzelili ani jednego gola. W środku pola były przebłyski (zwłaszcza Mączyński), ale brakowało ciągłości. A na koniec liczby robił i tak Robert Pich. Przeciwko Osijekowi oczywiście dwie „setki” zmarnował, ale skończył z golem i asystą. Fakty są takie, że niejeden kibic WKS-u łaciną się przez Słowaka popisze w przyszłym sezonie. Jak zawsze zresztą. Ale on te kilka ważnych goli strzeli oraz kilka ważnych asyst zaliczy. Jak zawsze zresztą.

Jednak wydaje się, że jeszcze jeden kreatywny piłkarz do środka pola, czy może nawet napastnik, aby móc nawet spróbować zagrać na dwóch by się Śląskowi przydał bez dwóch zdań. Nie widzieliśmy w Chorwacji kontuzjowanego Petra Schwarza, to fakt. Trener Magiera ewidentnie chce wyciągnąć więcej z tych co są (Praszelik, Zylla, Pawłowski, Exposito, Sobota), to fakt. Ale to niesie ze sobą ryzyko, a w Chorwacji nie dostaliśmy sygnałów, że którykolwiek z nich odpali. Zaś jak dotąd poza wspomnianym Schwarzem, Śląsk ściągnął do ofensywy tylko Javiera Hyjka, młodego piłkarza po zmarnowanym sezonie w Piaście Gliwice. Potencjał kadrowy jest, lecz póki co WKS ma w przodzie znacznie więcej zawodników którzy mają sporo do udowodnienia, niż takich którzy coś zagwarantują.

No właśnie - do udowodnienia

Jak mówiłem, tych co jeszcze w Śląsku wszystkiego nie pokazali będzie w nadchodzącym sezonie sporo. Mateusz Praszelik po dobrej jesieni 20/21, na wiosnę niemal kompletnie zgasł i musi teraz znów pokazać, że ma talent. Erik Exposito musi złapać regularność. Odpalać częściej niż raz na 3 mecze, żeby Śląsk miał napastnika „na coś więcej”. Waldemar Sobota ogromnie rozczarował po powrocie i ten sezon będzie dla niego sezonem prawdy, czy on jeszcze Śląskowi może coś dać. Bartłomiej Pawłowski również ma za sobą kiepską kampanię i nadchodząca będzie dla niego ostateczną weryfikacją użyteczności. Wojciech Golla powraca po drugiej koszmarnej kontuzji kolana. Wielu zniszczyła jedna taka, a co dopiero dwie. Czy z nim tak będzie? Przekonamy się.

Wyróżniłem kilku największych, ale do tego zestawienia można dorzucić jeszcze choćby Zyllę, Makowskiego, Stigleca, czy nawet Jacka Magierę. Przed nim też sądny okres. Teraz okaże się jak będzie się prezentował Śląsk w jego wydaniu. Po okresie przygotowawczym pod jego okiem. O co powalczy w Ekstraklasie prowadzona przez niego drużyna, która nie jest Legią Warszawa. Przed nimi sezon, który wielu piłkarzom i trenerowi, odpowie na wiele ważnych pytań. Zobaczymy kto zakończy go z uśmiechem na ustach, a kto z zafrasowaną miną.

Na początek jednak UEFA Conference League. Etap 1: misja Estonia. Pierwszy mecz Śląska z Paide Linnameeskond odbędzie się w czwartek 8 lipca o 20:00 na stadionie w Parnawie. Transmisja w TVP Sport.

Śląsk Wrocław i jego historia. Sprawdź, co wiesz o tym klubie

Śląsk Wrocław i jego historia. Sprawdź, co wiesz o tym klubie

Trwająca pandemia koronawirusa uniemożliwia kibicom Śląska emocjonowanie się meczami wrocławskiej drużyny. Skoro zatem nie można się cieszyć teraźniejszością, jest okazja zajrzeć w przeszłość i sprawdzić, ile pamiętamy z historii zmagań Trójkolorowych oraz ich byłych i obecnych piłkarzy.

Rozwiąż quiz

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Muzeum Śląska Wrocław to potrzebna inwestycja?




Oddanych głosów: 106