zamknij

Sport

Czy to kryzys? Piłkarski Śląsk w Krakowie chce przerwać złą passę [ZAPOWIEDŹ]

2021-10-23, Autor: Bartosz Królikowski

Trzy porażki w czterech ostatnich spotkaniach, w tym dwie z rzędu. Dla Śląska Wrocław pod wodzą Jacka Magiery coś takiego to nowość. Ostatni okres nie był dla nich najlepszy, dlatego szybko potrzebują przekonującego zwycięstwa, by udowodnić sobie i innym, że to nie kryzys. O to powalczą w Krakowie z Wisłą, która sama niedawno przełamała złą serię.

Reklama

Odkąd Jacek Magiera jest szkoleniowcem WKS nie przegrywał jakimikolwiek, choćby najkrótszymi, seriami. Aby znaleźć ostatni przypadek gdy Śląsk poległ dwa razy z rzędu, cofnąć się trzeba dokładnie o rok, gdy szkoleniowcem wrocławian był jeszcze Vitezslav Lavicka. Przegrali oni wówczas dwukrotnie na Mazowszu, kolejno z Wisłą Płock (0:1) oraz Legią Warszawa (1:2). To był też ostatni raz gdy WKS przegrał 3 z ostatnich 4 spotkań, bo te dwie porażki poprzedziło zwycięstwo z Cracovią (3:1) oraz przegrana z Pogonią Szczecin (0:1). Dla tej drużyny jest to zatem rzadko spotykana sytuacja w ostatnich latach i teraz przed nimi spore wyzwanie poradzenia sobie z nią mentalnie.

Co można powiedzieć o ich ostatnim starciu, w którym po raz pierwszy w sezonie przegrali na własnym boisku z Rakowem Częstochowa (1:2)? Otóż tak właściwie to niewiele. Ten mecz zapowiadał się bardzo ciekawie, gdyż zarówno częstochowianie, jak i WKS potrafią zrobić show na boisku, nie bojąc się ofensywnej gry. Ale to spotkanie napotkało problem rodem z MMA. Otóż w MMA nieraz bywa tak, że gdy naprzeciw siebie staje dwóch zawodników uznawanych z „rzeźników”, czyli takich którzy walczą bardzo efektownie i nie bawią się w defensywne półśrodki, ich walka okazuje się być rozczarowująca. Dzieje się tak, ponieważ mają oni respekt do swoich umiejętności, przez co walczą znacznie bardziej zachowawczo. Owszem nie zawsze, czasem co ma się krwawą łaźnią okazać, faktycznie się nią okazuje. Ale czasem przytrafiają się spore rozczarowania.

Tak było właśnie w przypadku starcia Śląska z Rakowem. Plus i plus dały minus, wbrew matematycznej logice. Dwa zespoły na które z reguły dobrze się patrzy, dały mecz który gdyby nie padły w nim gole, można by uznać za jeden z najgorszych w tym sezonie. Pierwsza połowa wielu wyleczyłaby z bezsenności, zaś druga była o tyle lepsza że padły w niej wspomniane 3 gole. Niestety dla Śląska, to Raków strzelił dwa z nich, a żaden nie był samobójczy. Pięć minut zagubienia w defensywie. Tyle wystarczyło, by WKS przegrał po raz pierwszy u siebie w tym sezonie. Gol Mateusza Praszelika, piękny swoją drogą, dał nadzieję, ale na tym się skończyło.

Ogólnie mówiąc sporo dobrych w ofensywie rzeczy związanych z WKS-em wiąże się ostatnio z Praszelikiem. Początek sezonu Mateusz miał słaby. Grał dużo, ale dawał niewiele. Zwłaszcza konkretów. Nawet trener Magiera zwrócił uwagę, że liczby musi mieć lepsze, by rozwijać się dalej. To podziałało na młodego pomocnika. Zaczął od gola w Derbach Dolnego Śląska, zaś ostatnie 4 mecze ligowe to jego 2 bramki oraz asysta. Przeciwko Lechowi Poznań zawiódł jak wszyscy, ale to on otworzył wynik w meczu z Wisłą Płock (3:1), pomógł Erikowi Exposito zrobić to w pojedynku z Radomiakiem (1:1) i wlał nadzieję przeciw Rakowowi. Biorąc pod uwagę że bez formy jest Robert Pich, a pozostali środkowi pomocnicy liczb nie dają, jego dobra forma jest niezwykle istotna.

Podobnie jak to, aby żółtej kartki prędko nie złapał… Erik Exposito. Hiszpan był ostatnio jedynym zdrowym napastnikiem w drużynie. Kontuzjowani byli bowiem Caye Quintana oraz Sebastian Bergier, Quintana ma już co prawda pojechać z zespołem do Krakowa, ale WKS i tak ma tutaj kłopot. Erikowi grozi pauza z 4 żółte kartki. Co jeśli będzie musiał odbyć przymusową absencję? Śląsk zostanie z wracającym do zdrowia Caye, który w tym sezonie poza zmarnowaniem przynajmniej 3 „setek” w Pucharze Polski przeciwko Termalice i złapaniem w tamtym meczu idiotycznej czerwonej kartki, niczym się nie wyróżnił. Hiszpan nie jest zresztą klasyczną dziewiątką. Brak takowej w odwodzie, po oddaniu Fabiana Piaseckiego do Stali Mielec jeszcze WKS nie zabolał. Ale wkrótce może to zrobić.

Jak prezentuje się z kolei forma najbliższego rywala Śląska, czyli Wisły Kraków? Za zespołem ze stolicy Małopolski trudny okres. Wiślacy pod koniec sierpnia pokonali w przekonujący sposób Legię Warszawa, ale od tamtej pory było znacznie gorzej. Mieli fatalny wrzesień, w którym nie wygrali żadnego meczu poza pucharowym (3:1 ze Stalą Mielec), upokorzył ich Lech Poznań rozbijając 5:0, a trzy punkty spod Wawelu wywiozła Pogoń Szczecin (0:1). Potem jeszcze polegli w Gliwicach z Piastem (0:1). Dopiero w swoim ostatnim spotkaniu przełamali się, wygrywając 1:0 na wyjeździe z Górnikiem Zabrze.

Forma zespołu prowadzonego przez Adriana Gulę daleka jest zatem jeszcze od optymalnej, ale przełamanie z pewnością podbudowało ich mentalnie. Śląsk będzie miał na kogo uważać. Yaw Yeboah pokazał w tym sezonie już kilka razy, że potrafi wkręcić obrońców w murawę, do tego dorzucając niezłe liczby (4 gole i 2 asysty). W powietrzu zaś bardzo groźny jest Michal Frydrych. Czeski stoper strzelił już 3 gole w tym sezonie, wszystkie po stałych fragmentach gry. Warto zaznaczyć, że były to ważne trafienia, bo ratujące remis z Lechią Gdańsk (2:2) oraz dające zwycięstwo z Górnikiem w Zabrzu.

Mecz Wisła Kraków – Śląsk Wrocław odbędzie się w sobotę 23 października o 20:00 przy Reymonta w Krakowie.

Przewidywany skład Śląska:

Szromnik – Lewkot, Golla, Bejger – Janasik, Schwarz, Mączyński, Stiglec – Praszelik, Sobota - Exposito

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wrocławskie taksówki są za drogie?




Oddanych głosów: 456