zamknij

Kultura

Daria Zawiałow na wrocławskiej plaży: „Koncerty w plenerze mają w sobie magię” [WYWIAD]

2019-08-09, Autor: Michał Hernes, Artur Długosz

– Koncerty plenerowe mają w sobie super - magię i klimat. Zwłaszcza, gdy sprzyja im pogoda – mówi nam Daria Zawiałow, która w piątkowy wieczór wystąpi na wrocławskiej plaży Hot Spot podczas pierwszej edycji Corona Sunsets Session.

Reklama

Jest sierpień, trwają wakacje i mamy piękną pogodę. Rodzi się pytanie, jak w tej sytuacji skoncentrować się na pracy?
Daria Zawiałow: Jestem pracusiem, chyba pracoholiczką i Zosią Samosią, która wszystkiego musi zawsze dopilnować i mieć wszystko zapięte na ostatni guzik. Póki co nie mam czasu na wakacje.

Czy to praca, czy przyjemność?
Kocham swoją pracę i mam wielką przyjemność, a nawet zaszczyt, że mogę to robić. To dla mnie ogromna radość.

Warunki takie jak jak na wrocławskiej plaży Hot Spot chyba pozytywnie motywują do koncertowania?
Pewnie, zawsze lepiej się koncertuje plenerowo, jeśli pogoda sprzyja.

Czy lepsze są koncerty w plenerze, czy w zamkniętej hali?
Nie ukrywam, że jestem ogromną fanką koncertów klubowych. Zwłaszcza, jeśli przychodzi na nie nasza publiczność. Przeważnie nie ma na nich przypadkowych fanów, nie licząc osób towarzyszących, które zostały tam zaciągnięte siłą. Z drugiej strony koncerty plenerowe też mają w sobie super - magię i klimat. Nie jestem w stanie wybrać ulubionych miejsc do koncertowania.

Gdy podczas koncertu plenerowego zaczyna padać deszcz i pojawia się tęcza, chyba także ma to w sobie magię.
Na pewno, choć nie przepadam za graniem w deszczu. Nie lubię, gdy scena jest mokra, a nasze instrumenty są narażone na to, że zostaną zalane i przemoczone. Zawsze jest to jakieś ryzyko. Zwłaszcza, gdy woda może się spotkać z prądem.

CZYTAJ TEŻ: PRZYBYSZ, KOTELUK I ZAWIAŁOW NA WROCŁAWSKIEJ PLAŻY

Koncerty koncertami, ale czy powstaje już nowa płyta?
Przepraszam, ale jesteśmy cztery miesiące po premierze „Helsinek”.

Po aż czterech miesiącach.
Zanim zaczniemy pracować nad trzecią płytą, szykujemy jesienną niespodziankę, o której na razie nie mogę nic powiedzieć.

Trudno się pracowało nad drugą płytą?
Tak, zwłaszcza w porównaniu do pierwszej, która powstawała cztery lata. Nad drugą pracowaliśmy przez rok. Faktycznie ciężko było nam się zmotywować, żeby nagrać ją w tak krótkim czasie, nie poddając się presji otoczenia. Zamknęliśmy się przed zewnętrznym światem i robiliśmy to po swojemu. Wraz z producentem Michałem Kuszem musieliśmy jakoś sobie z tym poradzić.

Jak wyglądała praca nad „Helsinkami”?
To pytanie do mnie i Michała Kusza. Odkąd pracujemy razem, zasypujemy się mnóstwem różnych zagranicznych inspiracji, żeby później móc stworzyć coś swojego.

CZYTAJ TEŻ: DARIA ZAWIAŁOW: JESTEM JAK KOT, CHODZĘ WŁASNYMI DROGAMI

Czy plaża też może być inspiracją?
Nie podchodzę do tego w ten sposób. Inspiracje rodzą się u mnie spontanicznie i na bieżąco w momencie, gdy powstaje utwór i gdy słyszę wstępny surowy szkic, aranż. Najczęściej to muzyka inspiruje mnie do tego, żeby stworzyć melodię i komponować dany utwór.    

Jak wielkim wyzwaniem się stworzenie i skomponowanie utworu?
To zależy od dnia, piosenki, ale też od tego, czy mam wenę, jaka jest pogoda i jaki mam nastrój, czyli właściwie od wszystkiego.

Czy odczuwacie już presję związaną z trzecią płytą?
Powtórzę: presję odczuwaliśmy w związku z drugim albumem. Teraz mamy dużo planów, drugi album wspaniale się obronił i myślę, że lada chwila pochwalimy się złotą płytą, bo wiem, że jesteśmy tego coraz bliżej. Póki co chcę się tym nacieszyć.

Czy łatwo pracuje się na polskim rynku muzycznym?
Nie jest łatwy, ale nigdzie nie jest łatwo. Zawsze trzeba mieć pomysł na siebie, bardzo ciężko pracować, mieć odrobinę szczęścia i być może znaleźć się w odpowiednim czasie i miejscu.

Wspominałaś o pracoholizmie. Pytanie brzmi, czy nie jest to wyniszczające i czy umiesz znaleźć złoty środek?
Na razie sobie radzę, chociaż jest dość ciężko. Od ponad roku nie miałam wolnego tygodnia, żeby uciec i gdzieś się zaszyć, ale nie narzekam, bo kocham to co robię.

Rozmawiali: Michał Hernes i Artur Długosz  

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~redy 2019-11-07 14:33:54

    Możecie mi wyjaśnić, jak to możliwe, że ona ma koncert w połowie grudnia, a już nie ma na niego biletów? Przed chwilą sprawdzałem na Empik Bilety. To jakaś przerwa w sprzedaży, czy co? Bo aż dziwne, żeby wszystko poszło na tyle wcześniej. Możliwe?

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Wrocław jest miastem przyjaznym osobom młodym?




Oddanych głosów: 184