zamknij

Kultura

„Desperacja, próby i błędy". Krzysztof Kowalczyk o nocnej fotografii [WYWIAD]

2019-09-09, Autor: Michał Hernes

– W przypływie desperacji brałem ze sobą trzy różne aparaty z różnymi filmami. To działanie na zasadzie prób i błędów było jednak wpisane w projekt. Eksperyment formalny odzwierciedlał proces nocnego błądzenia. Trudnością w przypadku fotografowania nocą z lampą błyskową jest bez wątpienia pozostanie niezauważonym – fotograf Krzysztof Kowalczyk opowiada nam o wystawie „Przyjdzie noc”.

Krzysztof Kowalczyk w swojej twórczości skupia się na fotografii dokumentalnej, realizując głównie cykle długoterminowe: „Opór” (2008), „Portret rodzinny we wnętrzu” (2014) i „Tama” (od 2012). Zajmuje się też fotografią podróżniczą.

Reklama

Wystawę „Przyjdzie noc” można oglądać do 27 września w galerii fotograficznej „Miejsce przy miejscu” (plac Strzelecki 12-14). Wstęp wolny.

Michał Hernes: Dlaczego nocne fotografie?
Krzysztof Kowalczyk: Zaczęło się w sierpniu 2017 roku. Moja rodzina – żona i trójka dzieci – wyjechała na dłużej. Zostałem sam w domu. Wieczory były upalne, dała o sobie znać bezsenność. Nie było mowy o pozostaniu w łóżku. Zacząłem chodzi po mieście.

Najpierw przemierzałem utarte szlaki – Stare Miasto, Kazimierz, Podgórze. Chyba liczyłem na to, że spotkam kogoś znajomego. Że rozwinie się jakaś sytuacja, impreza. Z czasem zacząłem oddalać się od centrum. Trafiałem na peryferia – w sensie dosłownym i przenośnym. Miałem przy sobie zdezelowany kompaktowy aparat. Nabity przeterminowanym filmem Kodak. Takie filmy akurat wtedy miałem. ISO 400. Po zeskanowaniu większej partii powstałych negatywów zauważyłem, że z niektórych kadrów zaczął wyłaniać się temat. Wtedy nie byłem jeszcze w stanie precyzyjnie go określić, ani nazwać, ale dostrzegłem zarysowujące się imaginarium.

W miarę upływu czasu zaczęło ono nabierać coraz wyraźniejszych kształtów. Jasne stało się też, że jestem nie tylko narratorem tej opowieści, ale również jej tematem i bohaterem. Ostateczny kształt wystawie nadał kurator wystawy, Łukasz Rusznica, który doskonale wyczuł nastrój, który mi towarzyszył i doprecyzował temat poprzez wybór i ułożenie zdjęć. Całości dopełnia tekst Agnieszki Wolny-Hamkało, którego lekturę polecam.

Co najbardziej intryguje pana w nocnych fotografiach?
Lubię nocne wędrówki bez celu, bo uruchamiają myśli. Doskonale się wówczas dialoguje z samym sobą i innymi. Co ważne noc pozbawia świat zbędnych szczegółów, redukuje kontekst. Ma wyjątkową zdolność syntezy.

Oświetlony kierunkowym światłem nocny obiekt wyłania się z czerni odmieniony. Niezauważany w dzień, zaczyna istnieć. Nabiera charakteru i treści. Ożywa. Na tej samej zasadzie działa nocna fotografia, którą uprawiam. Wątły flesz kompaktowego aparatu dociera tylko do samego obiektu, zarysowując go w sposób schematyczny i wydobywając jego esencję. Efekt ten pogłębia użycie przeterminowanego filmu, którego sfatygowana emulsja rozmiękcza obraz i skrywa detal pod grubym ziarnem. Upływ czasu nie pozostaje też bez wpływu na kolor, który staje się odrealniony, nadając scenie malarskiego charakteru.

Które nocne fotografie są pana ulubionymi?
Nie mam ulubionych zdjęć w cyklu. Mam za to ulubione miejsca, do których wielokrotnie wracam. Jednym z nich jest zaniedbany ogród na tyłach Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Trafiłem do niego przed laty, gdy przebywałem w szpitalu z chorą córką. Gdy ta spała w nocy, ja wymykałem się ukradkiem, żeby eksplorować teren szpitala. Pewnego razu natrafiłem na niszczejący betonowy pomnik czwórki dzieci na huśtawce, który odtąd zawładnął moją wyobraźnią. Uznałem go wówczas za bardzo fotogeniczny obiekt i wielokrotnie fotografowałem w dzień.

Gdy pracowałem nad wystawą, powróciłem w to miejsce w nocy. Z jakiegoś powodu dzieci nie dawały się jednak sfotografować. A to ostrość szwankowała, a to śnieg spadł, film był nieodpowiedni. Musiałem wielokrotnie przeskakiwać przez płot i zakradać się na miejsce. Robiłem mnóstwo dubli, flesz błyskał raz po raz. Czynność ta stała się rytuałem. Zwłaszcza, że za plecami miałem drugi ulubiony motyw: samotny pęd róży, który wyrósł w miejscu wyciętego krzewu. Gdy kończyłem fotografowanie dzieci odwracałem się, żeby sfotografować cierniową pętlę.

Trudno robi się zdjęcia w mroku?
W sensie technicznym moja praca była dosyć łatwa. Lewą ręką trzymałem mocną latarkę, którą oświetlałem obiekt, żeby go skadrować i ustawić ostrość, a prawą uwalniałem spust migawki.

Było przy tym jedno „ale”. Korzystałem z przeterminowanych filmów negatywowych o różnym wieku. Niektóre „pracowały” po mojej myśli, dając zadowalające tony, kontrast i kolory itp., a inne działały po swojemu, nie rejestrując niczego albo rejestrując obraz ledwie widoczny. Ze względu na słabą moc lampy aparatu kompaktowego i ograniczoną zdolność filmu do rejestracji obrazu motyw musiał być odpowiednio oddalony od soczewki obiektywu, żeby „wyjść”. Autofokus nie zawsze działał. Niektóre obiekty nie chciały się dać sfotografować mimo wielkokrotnych prób. Jeżeli zależało mi na jakimś motywie, powracałem do niego wielokrotnie.

W przypływie desperacji brałem ze sobą trzy różne aparaty z różnymi filmami. To działanie na zasadzie prób i błędów było jednak wpisane w projekt. Eksperyment formalny odzwierciedlał proces nocnego błądzenia. Trudnością w przypadku fotografowania nocą z lampą błyskową jest bez wątpienia pozostanie niezauważonym.

Dość łatwo przychodziło mi bezszelestne poruszanie się po bramach i podwórkach kamienic, czy nawet okazjonalny tresspassing, ale błyskanie fleshem w niepewnych miejscach to już nie przelewki. Na szczęście nigdy nie doszło do konfrontacji z innymi uczestnikami nocy.

Co można dostrzec w mroku?
Siebie samego.

Kim jest Krzysztof Kowalczyk?
Nie wiem i mam nadzieję, że nigdy do końca się nie dowiem.

Dlaczego warto wybrać się na tę wystawę?
Proszę po prostu przyjść i przekonać się, czy warto. Zapraszam serdecznie.

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy otwarcie Biblioteki Żydowskiej we Wrocławiu to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 528