zamknij

Sport

Dobrze zaczął, skończył gorzej. Hubert Hurkacz pokonany przez Daniła Miedwiediewa

2021-11-14, Autor: Bartosz Królikowski

Od porażki rozpoczął swoje zmagania w ATP Finals Hubert Hurkacz. Polak wygrał pierwszego seta, ale w dwóch kolejnych nie miał recepty na rywala i uległ wiceliderowi światowego rankingu Daniłowi Miedwiediewowi 7:6(5), 3:6, 4:6. Był to pierwszy z trzech meczów wrocławianina w fazie grupowej.

Reklama

Hubert Hurkacz po raz pierwszy w karierze zakwalifikował się do turnieju Finals, zawodów dla ośmiu najlepszych tenisistów kończącego się właśnie sezonu. Jest to turniej jak żaden inny, bowiem zaczyna się od fazy grupowej, po czterech zawodników w dwóch grupach. Dwoje najlepszych z każdej z nich awansuje do półfinału. Polak dostał się do zmagań we włoskim Turynie jako ostatni, z ósmego miejsca, ale to tak naprawdę w tym turnieju nie ma większego znaczenia, bowiem i tak bierze w nim udział sama absolutna czołówka. Zatem podczas losowania grup nie da się trafić tak naprawdę na „łatwiejszych” rywali. Każdy mecz to ogromne wyzwanie.

Wrocławianin w swojej grupie, Grupie Czerwonej, napotkał Daniła Miedwiediewa z Rosji, Alexandra Zvereva z Niemiec oraz reprezentant gospodarzy, Włocha Mario Berrettiniego. Z każdym z nich Polak już w swojej karierze grał i oprócz Zvereva wygrywał. Choć akurat z Niemcem mierzył się dotąd tylko raz, toteż okazji wielu nie było.

Turyńskie zmagania Polak rozpoczął od starcia z Daniłem Miedwiediewem, wiceliderem rankingu ATP, zwycięzcą tegorocznego wielkoszlemowego US Open. Rosjanin wygrał także ATP Finals w ubiegłym roku, wówczas rozgrywanych w Londynie, pokonując w finale nieobecnego w tym sezonie Dominica Thiema. Dzisiejsze spotkanie było dla Hurkacza oraz Miedwiediewa dopełnieniem swego rodzaju tegorocznej trylogii. W 2021 zmierzyli się bowiem jak dotąd 2 razy. Podczas Wimbledonu wygrał Polak, a Rosjanin zrewanżował mu się podczas turnieju w Toronto.

Ich dotychczasowe starcia charakteryzowały się tym, że były piekielnie wyrównane, a na dodatek stanowiły pokaz znakomitego tenisa. Dlatego też oczekiwania wobec tego starcia były wielkie, a obaj panowie szybko pokazali dlaczego. Pierwszy set nie obfitował może w wielką dramaturgię pod kątem wygrywania gemów, bowiem zasada była prosta. Kto serwował, ten zwyciężał. Zarówno Polak, jak i Rosjanin serwowali znakomicie, przez co bardzo pewnie wygrywali swoje gemy. W całym pierwszym secie nie było ani jednego break pointa. Gdy już jednak dochodziło do dłuższych wymian, to zdecydowanie było na co popatrzeć.

O wszystkim zadecydował tie-break. W nim inicjatywę szybko przejął Hurkacz. Polak zanotował serię wygranych punktów w idealnym momencie, dzięki czemu przy stanie 6:3 miał 3 piłki setowe. Miedwiediew obronił dwie z nich, ale trzecią już nie, dzięki czemu pierwsza partia padła łupem Polaka.

To z pewnością rozbudziło jeszcze bardziej nadzieje na emocje, bowiem Rosjanin to taki zawodnik, który potrafi jak mało kto wracać do meczów. Ewentualny przegrany pierwszy set, absolutnie go nie zraża. Niestety Hurkacz się o tym boleśnie przekonał. Już przy pierwszej okazji dał się przełamać, nieco pomagając rywalowi własnymi błędami. Jak się okazało, było to bardzo brzemienne w skutki, bowiem Miedwiediew serwował kapitalnie. Hurkacz nijak nie potrafił się temu przeciwstawić i choć sam szybko powrócił do równie dobrego serwowania, straty nie odrobił, przegrywając do 3.

Historia lubi się powtarzać i choć w tenisie jej o to trudno, to niestety dla wrocławianina tym razem się to stało. Trzeci set to niemalże idealna kopia drugiej partii. Znów Polak został przełamany przy pierwszej okazji i nie miał jak tego odrobić. Nie miał Polak podejścia do serwisu rywala. W dłuższych wymianach również dominował Rosjanin, imponując spokojem w grze. Efekt był taki, że Polak ponownie nie dał rady odrobić strat, przegrał seta 4:6, a w konsekwencji cały mecz.

Debiut w ATP Finals nieudany, ale dla Hurkacza to absolutnie nie koniec. Zostały mu jeszcze dwa mecze, a ten jeden wygrany dziś set jest cenny, bowiem przy odpowiednim układzie w tabeli, sety mogą decydować nawet o tym kto wejdzie do półfinału. Kolejny pojedynek wrocławianin stoczy we wtorek 16 listopada. Zagra on z przegranym starcia Alexandra Zvereva z Matteo Berrettinim.

Danił Miedwiediew (2) – Hubert Hurkacz (8) 6:7(5), 6:3, 6:4

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Gdzie chodzisz do restauracji?




Oddanych głosów: 105