zamknij

Kultura

Don Giovanni w domu wariatów. Arcydzieło Mozarta po brazylijsku w Operze Wrocławskiej [ZDJĘCIA]

2019-02-08, Autor: Michał Hernes

– W mojej inscenizacji Zerlina i Masetto wywodzą się z folkloru peruwiańskiego i boliwijskiego, a sam Don Giovanii odzwierciedla w jakiś sposób osobę wyjątkowego brazylijskiego artysty Arthura Bispo do Rosario – mówi André Heller Lopes, reżyser „Don Giovanniego”, nowego spektaklu Opery Wrocławskiej, której akcję osadził w domu dla obłąkanych, szpitalu – bibliotece. Premiera odbędzie się w sobotę, 9 lutego.

W Operze Wrocławskiej wystawiona zostanie historia nieustraszonego łowcy kobiecych serc, uwodziciela i cynika Don Giovanniego. To uniwersalna opowieść o ludzkich namiętnościach, niepohamowanej żądzy i karze, która dosięga głównego bohatera. – Mówią, że o gustach się nie dyskutuje, że ilu odbiorców – tyle zdań i opinii, jednak widzowie na całym świecie zgodni są co do jednego – „Don Giovanni” Wolfganga Amadeusza Mozarta jest arcydziełem opery w całej jej historii – podkreśla Marcin Nałęcz Niesiołowski.  

Reklama

Południowoamerykański folklor

– O doskonałości tej partytury świadczą nie tylko wyjątkowe arie, duety i ansamble, świetnie skomponowane sceny zespołowe, ale także zapadająca w ucho melodyka, genialna harmonika oraz idealne zespolenie warstwy muzycznej z librettem, którego dramaturgia i charakterystyka bohaterów nie ma sobie równych. W tym ostatnim zasługa to drugiego współtwórcy dzieła, librecisty Lorenzo da Ponte (którego 270. rocznicę urodzin obchodzimy w roku 2019), mającego niemałe doświadczenie dramatyczne, zdobyte między innymi przy współpracy z innymi wielkimi kompozytorami epoki – Antonio Salierim, Vincente Martinem y Soler, Giuseppe Gazzanigą czy samym Mozartem i jego „Weselem Figara” – dodaje dyrektor Opery Wrocławskiej.

– Dzisiejsza realizacja w Operze Wrocławskiej jest przedstawieniem wyjątkowym w kilku wymiarach – zarówno tym koncepcyjnym, jak i wykonawczym – mówi Marcin Nałęcz – Niesiołowski. – Przede wszystkim jej premiera przypada dokładnie 50 lat od czasu pierwszej inscenizacji „Don Giovanniego” w Operze Wrocławskiej; 8 lutego 1969 roku Lia Rotbaum wystawiła dzieło wybitne, totalne, pełne niuansów, na wiele lat zapadające w pamięć, które bez wątpienia przeszło do historii wielkich osiągnięć polskiej sceny operowej. Niezmiernie ważne było dla nas też zaproszenie realizatorów pochodzących z Brazylii – reżysera Andre Heller- Lopesa, scenografa Renato Theobaldo, kostiumografki Sofii di Nunzio i reżysera świateł Gonzalo Cordova, których zamiarem jest wystawienie spektaklu wielopoziomowego, bogatego w interpretacje, pozostawiającego widza z możliwością własnej oceny działań i zachowania protagonistów – podkreśla dyrektor Opery.

– Mój „Don Giovanni” jest spektaklem klasycznym, ale zawierającym pewnego rodzaju inscenizacyjny pazur – mówi Andre Heller-Lopes. – W mojej inscenizacji Zerlina i Masetto wywodzą się z folkloru peruwiańskiego i boliwijskiego, sam Don Giovanii odzwierciedla w jakiś sposób osobę wyjątkowego brazylijskiego artysty Arthura Bispo do Rosario, a Komandor to wielka marionetka, którą można spotkać podczas widowiskowych karnawałów. Także użycie wielu intensywnych kolorów to nawiązanie do tradycji i zwyczajów Ameryki Południowej – dodaje.

Don Giovanni w domu dla obłąkanych

– Ważny, jeśli nie najważniejszy, jest dla mnie element szaleństwa, w zasadzie na nim opiera się cała koncepcja przedstawienia, folklor to jedynie szczypta orientalnych przypraw – tłumaczy reżyser. – Kiedy na okrągło czytałem libretta Da Pontiego byłem zaskoczony jak wiele kwestii zawartych w tym tekście odnosi się do szaleństwa, w zasadzie w każdej scenie jest o nim mowa. Pomyślałem też, że Mozart i Da Ponte, chcąc podkreślić czasem mało realne zachowania i wyrażane emocje, świadomie osadzili miejsce akcji tej opery w Hiszpanii, jako że narodami południa rządzą silniejsze emocje, będące ciekawsze dramaturgicznie – a tym blisko już do szaleństwa. Mam świadomość mojego stereotypowego myślenia, ale właśnie o to uogólnienie mi chodzi. W tym odniesieniu owo wszechobecne szaleństwo ma swoje uzasadnienie – dodaje Brazylijczyk, który akcję „Don Giovanniego” umieścił w domu dla obłąkanych.

– Nie jest to zwykły szpital psychiatryczny, to szpital – biblioteka, inspirowany wielką biblioteką w portugalskiej Mafrze, zajmującą budynek osiemnastowiecznego pałacu, w którym nawet w czasach Mozarta istniał szpital, także dla osób z problemami mentalnymi – tłumaczy reżyser. – W spektaklu przedstawione są dwa światy – personelu medycznego oraz pacjentów. Można powiedzieć, że jesteśmy świadkami terapii szokowej Don Giovanniego, który ma silne zaburzenia umysłowe i może być niebezpieczny dla otoczenia. W jednej z piosenek jest mowa o tym, że zwykli ludzie pracują od do 9 do 17 i mają nudne życie, podczas gdy pacjenci szpitala psychiatrycznego mogą być kim chcą, choćby Napoleonami. I kto tu jest bardziej szczęśliwy? – pyta Brazylijczyk.

Premiera „Don Giovanniego” będzie miała miejsce w sobotę, 9 lutego o godz. 19:00 w Operze Wrocławskiej. Bilety, w cenie 50-160 zł, można kupować w kasach i na stronie internetowej Opery.
   

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy sugestia Uniwersytetu Medycznego, by studentki nie nosiły zbyt krótkich spódnic i zbyt głębokich dekoltów, to seksizm?





Oddanych głosów: 2133