zamknij

Sport

Druga połowa z piekła rodem. Śląsk przegrywa derby z Zagłębiem

2020-03-01, Autor: Bartosz Królikowski

Niezwykle bolesna, lecz zasłużona porażka. Śląsk Wrocław przegrał na wyjeździe w Derbach Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin 1:3. Tym samym wrocławianie wciąż pozostają na czwartym miejscu w tabeli PKO Ekstraklasy.

Derby Dolnego Śląska. Mecz który w kalendarzu każdego kibica Śląska oznaczony jest pięcioma wykrzyknikami. Spotkanie ustalające piłkarską supremację w tej części kraju na kilka miesięcy. Tym razem, starcie to zostało podkręcone przez ligową tabelę. Wszakże w niej Śląsk w wypadku zwycięstwa awansowałby na podium, a Zagłębie nie wygrało jeszcze w tej rundzie, toteż w walce o górną ósemkę punktów potrzeba im było jak tlenu. Trener Vitezslav Lavicka nie zmienił składu, który tydzień wcześniej pokonał 2:1 Górnik Zabrze. Lubinianie natomiast zostali osłabieni odejściem do Legii Warszawa Bartosza Slisza, lecz w jego miejsce wskoczył nowo pozyskany Rosjanin Jewgienij Baszkirow. Ponadto „Miedziowi” mieli nowego zawodnika na skrzydle – Serba Dejana Drazicia, który przybył ze Slovana Bratysława.

Reklama

Mając w pamięci szalony mecz tych zespołów z rundy jesiennej (4:4), można było oczekiwać, że i tym razem emocje będą duże. Jednak pierwsza połowa zawiodła na całej linii. Obie drużyny podeszły do siebie z respektem, nie rzucając się bez opamiętania do ataków. Sprawiło to, że mecz był wyrównany, lecz zarazem niezbyt emocjonujący. Śląsk nie potrafił znaleźć sposobu na obronę gospodarzy. Zagłębie próbowało głównie ataków skrzydłami, ale defensorzy wrocławian skutecznie kasowali większość prób. Dość powiedzieć, że przez pierwsze pół godziny, kibice na stadionie w Lubinie zobaczyli tylko jeden celny strzał i to niezbyt groźny, w wykonaniu Filipa Raicevicia. Dobrą okazję miał też Israel Puerto, który w 28. minucie po dośrodkowaniu Dino Stigleca z dobrej pozycji główkował ponad bramką Dominika Hładuna.

Pod koniec pierwszej części Śląsk dał się rywalom zepchnąć do defensywy i o mały włos nie przypłacił tego utratą gola. W 44. minucie groźny strzał głową oddał Sasa Balić, lecz tuż sprzed linii bramkowej piłkę wybił Diego Żivulić, ratując swój zespół. Wrocławianie mieli szczęście, że nie stracili tzw. „gola do szatni” i w drugiej połowie, musieli podkręcić tempo.

Wspomniane tempo fatycznie zostało znacznie zwiększone. Problem w tym, że tylko po stronie Zagłębia. Śląsk przede wszystkim był zbyt przewidywalny w swoich atakach. Brakowało elementu zaskoczenia, który pozwoliłby rozpracować defensywę rywali. Oni z kolei znaleźli sposób na rozbicie obrony Śląska. W 55. minucie po nieudanym zagraniu Lubambo Musondy, Zagłębie wyprowadziło kontrę. Damjan Bohar popędził lewą stroną boiska i zagrał w pole karne do Sasy Żivca, który nieupilnowany przez Żivulicia umieścił piłkę w bramce. Śląsk znalazł się pod ścianą i musiał ruszyć wreszcie do ataku. W 63. minucie blisko gola na 1:1 był Przemysław Płacheta, ale Dominik Hładun szczęśliwie odbił jego uderzenie na słupek.

Oprócz tej akcji wrocławianie wciąż byli bardzo bierni w grze ofensywnej, co Zagłębie bezlitośnie wykorzystało w 68. minucie. Wtedy to nowy nabytek zespołu Dejan Drazić zagrał znakomitą górną piłkę do Patryka Szysza, a 21-letni napastnik pięknym wolejem przełamał ręce Putnockiego i podwyższył prowadzenie „Miedziowych” na 2:0. Czy to pobudziło zespół Lavicki? Otóż nie. To gospodarze wciąż atakowali. Już dwie minuty później gola na 3:0 zdobył płaskim strzałem Bohar, ale sędzia uznał, że Słoweniec w momencie podania był na spalonym. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. W 79. minucie błąd popełnił Israel Puerto, który podał wprost do Filipa Starzyńskiego. Pomocnik lubinian zagrał do Bohara, a ten wyłożył piłkę Żivcowi, który ustrzelił dublet.

Każdy kolejny cios był dla Śląska coraz trudniejszy do przetrwania. Wrocławianie co prawda zdobyli bramkę w 83. minucie, gdy w zamieszaniu w polu karnym Zagłębia strzelał Filip Marković, a obrońca rywali Lubomir Guldan tak wybił piłkę, że władował ją do własnej bramki. Jednakże to było wszystko, co potrafili zdziałać. Śląsk przegrał derby wyraźnie i zasłużenie.

Lubin po raz kolejny okazał się koszmarnym terenem dla Śląska, ale zawodnicy Vitezslava Lavicki sami zgotowali sobie ten los. Wróciły demony z meczów z Lechią Gdańsk oraz Pogonią Szczecin, czyli przede wszystkim kompletna nieporadność w ofensywie. Niestety tym razem nie udało się odwrócić losów spotkania w ostatniej minucie (jak z Lechią), a Matus Putnocky nie był w stanie ich uratować (jak z Pogonią). Środek pola jak dawał niewiele, tak wciąż bieda tam aż piszczy. Robert Pich jest w koszmarnej formie i niewykluczone, że w środku tygodnia w meczu z Koroną przyda mu się przerwa od gry w wyjściowej jedenastce. Zmiennicy znów nie dali zespołowi nic, bo Filip Marković choć przyczynił się do zdobycia gola, to oprócz tego był na boisku i to koniec podsumowania jego występu. Damian Gąska i Erik Exposito tym bardziej niczego nie wnieśli. Obrona tym razem gubiła się w swych działaniach. Lubambo Musonda i Diego Żivulić zawinili przy golu na 0:1, a Israel Puerto na 0:3.

Porażka w derbach bardzo boli, ale Zagłębie jakby nie patrzeć było lepsze. Szkoda tym bardziej, że Śląsk zmarnował szansę na powrót na ligowe podium i wciąż jest na miejscu czwartym. Teraz przed wrocławianami mecz w środę 4 marca o 18:00, na własnym boisku z co tu dużo mówić, słabiutką Koroną Kielce. Oczywiście nikogo nie wolno lekceważyć, Zagłębie Lubin z nimi w tym sezonie przegrało, podobnie jak Pogoń Szczecin czy Cracovia. Jednak ten mecz wydaje się być dobrą okazją do kilku zmian w zespole. Zwłaszcza że spotkanie z Zagłębiem pokazało, iż niektórym piłkarzom przyda się przerwa.

Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 3:1

Gole:

1:0 – 55’ Żivec

2:0 – 68’ Szysz

3:0 – 79’ Żivec

3:1 – 83’ Guldan (sam.)

Zagłębie: Hładun – Czerwiński, Kopacz, Guldan, Balić – Drazić (79. Tosik), Baszkirow, Zivec, Starzyński (90+2. Tajti), Bohar – Szysz (86. Nowak)

Trener: Martin Sevela

Śląsk: Putnocky – Musonda, Puerto, Żivulić, Stiglec – Pich (66. Marković), Łabojko (75. Gąska), Mączyński, Chrapek, Płacheta – Raicević (87. Exposito)

Trener: Vitezslav Lavicka

Żółte kartki: Baszkirow (Zagłębie) – Mączyński (Śląsk)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy więcej zieleni na ul. Kazimierza Wielkiego to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 244