zamknij

Sport

Druga strona medalu (odc.47) - Miłosz Bogdanowski

2019-06-04, Autor: Andrzej Gliniak

Miłosz Bogdanowski, czterokrotny mistrz Polski FIFA, kapitan zainicjowanej przez prezydenta Andrzeja Dudę Narodowej Drużyny Esportu, ćwierćfinalista mistrzostw świata FIFA w Paryżu jest kolejnym gościem Andrzeja Gliniaka w "Drugiej stronie medalu".

Reklama

Ile padów roztrzaskałeś podczas swojej przygody z esportem?
Ani jednego (śmiech). Z natury jestem spokojnym człowiekiem i staram się trzymać nerwy na wodzy nawet w najbardziej emocjonujących momentach.

W końcu kapitanowi reprezentacji Polski nie wypada. Tym bardziej, że nie tak dawno gościłeś w Pałacu Prezydenckim.
Z inicjatywy Andrzeja Dudy utworzona została Narodowa Drużyna Esportu, czyli esportowa kadra najlepszych graczy w kraju. Jako jej kapitan odpowiadam między innymi za selekcję zawodników, a także za kontakt pomiędzy kancelarią, a kadrowiczami. Jestem pewny, że inicjatywa ta podniesie świadomość Polaków na temat esportu i zaprezentuje go w przystępniejszy dla wszystkich sposób. Rozmowa z prezydentem była dla nas czymś wyjątkowym, myślę że zapadnie w mojej pamięci do końca życia. Utworzenie Narodowej Drużyny Esportu odbiło się dużym echem w naszym środowisku, tym bardziej, że to dopiero druga po Wielkiej Brytanii (premier Theresa May) reprezentacja, którą powołały władze państwowe. Teraz szykujemy formę na przyszłoroczny mundial który będzie dla Polski pierwszym, historycznym występem.

Jesteś jednym z najlepszych polskich zawodników, mimo, że przygodę z esportem zacząłeś bardzo późno.
Wiek, w przypadku wirtualnej rywalizacji, nie odgrywa tak istotnej roli. To bardzo otwarty świat. Nie ma znaczenia czy jesteś juniorem czy seniorem i tak możesz osiągnąć sukces. Jako młody chłopak, w podstawówce grałem z kolegami w przeróżne gry komputerowe, ale traktowałem to czysto rekreacyjnie. Na poważnie zająłem się graniem dopiero kilka lat temu. Nie siedziałem jednak przed monitorem godzinami i nie piłowałem pada. Grałem w sieci z wieloma osobami i często wygrywałem. Wiedziałem, że mam potencjał. Mój pierwszy poważny turniej kompletnie tego jednak nie potwierdził. Zagrałem w sieci w zawodach z udziałem kilkuset graczy z Polski. Do wygrania było 3 tysiące złotych. W pierwszej rundzie trafiłem na niewygodnego przeciwnika. Czułem, że jestem lepszy, ale... przegrałem. Byłem strasznie wkurzony. Zimny prysznic wylał mi się na głowę. Nauka była dla mnie wtedy priorytetem. Wirtualna rozrywka zeszła na dalszy plan. Po roku ponownie spróbowałem swoich sił, w tym samym turnieju. Do wygrania znowu 3 tysiące złotych. Już na początku zawodów trafiłem na swojego starego znajomego z którym odpadłem podczas poprzedniej edycji. To była świetna okazja do rewanżu. Lekcje odrobiłem na piątkę. Wygrałem. Triumfowałem również w całym turnieju. Jeszcze wtedy nie myślałem, żeby całkowicie poświecić się esportowi. Byłem w klasie maturalnej, więc większość wolnego czasu zajmowały mi przygotowania do egzaminu dojrzałości. Ponownie zrobiłem sobie przerwę.

I znowu spektakularny powrót?
Wystartowałem dopiero w mistrzostwach Polski w FIFA 14 na kultowym Xbox 360. Wygrałem. Studiowałem, więc grywałem rekreacyjnie. Przełomowy był turniej w Tychach. Kolejne mistrzostwa kraju. FIFA 15 na PS4. Po raz pierwszy w historii impreza zorganizowana z wielką pompą, na najwyższym poziomie. Otoczka była wyjątkowa. Graliśmy w specjalnym studio, a nasza rywalizacja transmitowana była na żywo. Po raz kolejny zdobyłem złoty medal. Z tamtych czasów najbardziej pamiętam jednak mój pierwszy zagraniczny turniej, który odbył się w Paryżu, mistrzostwa świata FIFA 17, gdzie wystąpiłem jako jedyny Polak. Niesamowite przeżycie. Cała impreza odbyła się na terenie wielkich targów z udziałem tysięcy kibiców. Pula nagród wynosiła 15 tysięcy dolarów. Możliwość starcia z zawodnikami ze światowej czołówki była dla mnie bardzo dużym wyzwaniem i świetną przygodą.

W stolicy Francji, w swoim debiucie, sprawiłeś dużą niespodziankę.
W walce o ćwierćfinał po dramatycznym meczu pokonałem 3:2 mocnego Duńczyka, który zakontraktowany był w miejscowym Paris Saint Germain. Awansowałem do TOP 8 na świecie. To jak na debiut wielka sprawa. Po meczu kibice brali ode mnie autografy i robili zdjęcia. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Teraz celem był medal. Na mojej drodze stanął utytułowany Rosjanin. Niestety, przegrałem 2:3, ale wstydu nie przyniosłem. Do Polski wracałem bogatszy o bezcenne doświadczenie.

Po tym sukcesie zainteresowała się Tobą Legia Warszawa.
Legia to uznana marka i dla każdego sportowca reprezentowanie barw tego klubu to wielki zaszczyt. Gdy zaproponowano mi dołączenie do sekcji esportowej, nie wahałem się długo. W barwach Legii występował już Michał "Sroka" Srokosz. Wiedziałem, że w Klubie podejście do esportu jest bardzo poważne, a zawodnicy poza samą grą mają wiele różnych aktywności i obowiązków. Oprócz gry w turniejach krajowych i zagranicznych jako zawodnik Legii, uczestniczę w wielu akcjach marketingowych. Prowadzę też obozy z najmłodszymi graczami. Do dyspozycji mam m.in konsultacje z psychologiem, a nawet dietetyka. Pełen profesjonalizm.

Myślisz, że już wkrótce na piłkarskim wirtualnym rynku popularny stanie się ruch transferowy?
Wszystko do tego zmierza, tym bardziej, że obecnie często się zdarza, że najzdolniejszym graczom oferuje się kontrakty w potężnych europejskich klubach takich jak Ajax, PSG czy AS Roma. Z tym ostatnim klubem umową związany jest Damian, polski zawodnik.

Jak przygotowujesz się do turniejów?
Trenuje 5-6 godzin dziennie. Gram w sieci z najlepszymi zawodnikami na świecie. Esport rozwija się w Polsce błyskawicznie, coraz więcej młodych chłopaków próbuje swoich sił z większym lub mniejszym skutkiem dlatego ciągle muszę podnosić swoje umiejętności. Konkurencja nie śpi.

Jakie cechy powinien posiadać piłkarski esportowiec?
W wirtualnym futbolu jest trochę inaczej niż w prawdziwej piłce. Najważniejsza jest tzw. "smykałka" czyli coś co nazywamy zmysłem do gry. Równie ważna jest pracowitość i stałe doskonalenie poszczególnych taktyk, zagrań. Paradoksalnie, uważam że umiejętność posługiwania się padem czyli tzw. manualność to może zaledwie 5 procent sukcesu. Na poziomie wyczynowym jednym z najważniejszych czynników jest również "głowa" czyli przygotowanie mentalne. Opanowanie stresu w kluczowych momentach często decyduje o zwycięstwie. Oczywiście niezbędny jest też dobry pogląd na prawdziwą piłkę. Sam jako młody chłopak trenowałem w Narwi Ostrołęka. W esporcie podobnie jak w sporcie tradycyjnym coraz częściej zwraca się uwagę na takie kwestie, jak odpowiednia dieta, suplementacja czy dobre wysypianie się. Często decydują detale.

Najbardziej nietypowe miejsce w którym rozgrywałeś swój mecz?
Zdecydowanie mecz pokazowy na promenadzie stadionu Legii. Rozegraliśmy go w trakcie trwania prawdziwego meczu z okazji premiery FIFA 19. Nikt w Polsce nie zrobił tego wcześniej. Fajna zabawa i duże przeżycie. Mecz Legia Warszawa - Arka Gdynia rozgrywany był równocześnie na prawdziwym boisku oraz tym wirtualnym.

W zakończonych kilka dni temu pierwszych, historycznych rozgrywkach Ekstraklasa Games, największego turnieju gry EA Sports FIFA w Polsce Legia wywalczyła wicemistrzostwo.
Cieszę się, że piłkarska Ekstraklasa dołączyła do ekskluzywnego grona lig futbolowych, które uruchomiły swoje rozgrywki esportowe. Takie rozgrywki ma już  m.in Premier League, La Liga, czy MLS. Dobry występ w Ekstraklasa Games to również cenne punkty do rankingu Global Series. Każdy zespół składał się z dwóch zawodników. Graliśmy na konsolach Xbox One i PlayStation 4 w FIFA 19. Nasza drużyna zaprezentowała się bardzo dobrze i wygrała rundę zasadniczą. Faza pucharowa odbyła się w studiu Polsat Games. W pófinale naszym rywalem był Piast Gliwice. Wygraliśmy pewnie 8:3 (5:2 na PS4 i 3:1 na XO). W wielkim finale zagraliśmy z Pogonią Szczecin. Od początku do końca emocje sięgały zenitu. Portowcy prowadzili już 2:0 ale udało nam się wyrównać. Drużyna ze Szczecina strzeliła jednak rozstrzygającą bramkę na PlayStation 4 w doliczonym czasie gry! Czujemy wielki niedosyt i liczymy, że w kolejnej edycji zdobędziemy upragnione mistrzostwo.

.

Sponsorem wywiadu jest Setka - Wrocław, ulica Kazimierza Wielkiego 50a, Warszawa, ulica Świętokrzyska 14
Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy sugestia Uniwersytetu Medycznego, by studentki nie nosiły zbyt krótkich spódnic i zbyt głębokich dekoltów, to seksizm?





Oddanych głosów: 327