zamknij

Sport

Emocje na własne życzenie. Ślęza wymęczyła zwycięstwo z Basketem 90 Gdynia [RELACJA, GALERIA]

2018-02-25, Autor: prochu

Gdyby mecz trwał 20 minut, a Kourtney Treffers przez całe spotkanie prezentowała się tak, jak w pierwsze kwarcie, moglibyśmy mówić o deklasacji. Niestety, reguły gry w koszykówke są trochę inne i mimo totalnej dominacji w pierwszej połowie, koszykarki Ślęzy Wrocław pozwoliły rywalkom wrócić do gry po przerwie, a niewiele brakowało, by przegrały wygrany mecz. Mistrzynie Polski ostatecznie pokonały Basket 90 Gdynia 87:83.

Reklama

Mecz z gdyńskim Basketem 90 miał dać odpowiedź, czy Ślęza znajduje się w kryzysie lub opcjonalnie - czy już z niego wyszła. Niepokojący jest bowiem fakt, że wrocławianki nie miały ostatnio zbyt wiele do powiedzenia z zespołami, które będą ich rywalkami w walce o medale Energa Basket Ligi Kobiet. Mecz z CCC Polkowice był owszem przez pewien czas wyrównany, ale z biegiem czasu rywalki znajdowały się o krok przed żółto-czerwonymi. Trener Arkadiusz Rusin miał wówczas spore pretencje do swoich zawodniczek, zwłaszcza do Kariny Szybały i Zuzanny Sklepowicz, więc nie było specjalną niespodzianką to, że nie zagrały z Basketem. Na parkiecie w niedzielę nie pojawiła się również Sonia Ursu-Kim, co niejako może być kolejnym znakiem, że Rumunka wkrótce opuści Wrocław.

I jeśli mieliśmy wiedzieć więcej po starciu z Basketem Gdynia, to... wciąż nie wiemy nic. Pierwsza połowa, szczególnie pierwsza kwarta, była popisem gry wrocławskich koszykarek. Po akcjach Kourtney Treffers ręce same składały się do oklasków, zresztą nie tylko Holenderka grała bardzo dobrze, ale cały zespół Ślęzy dominował nad rywalkami. W drugiej ćwiartce podopieczne Arkadiusza Rusina nieco spuściły z tonu w obronie, ale nadal brylowały w ataku i utrzymywały bezpieczną, kilkunastopunktową przewagę (najwyższe prowadzenie wynosiło 18 "oczek"). W tym momencie nie było żadnej mowy o kryzysie, bo Ślęza już prezentowała się bardzo dobrze, a ponadto wkrótce do gry na pełnych obrotach wrócią Marissa Kastanek i Agnieszka Majewska, co będzie dodatkowym wzmocnieniem mistrzyń Polski. Z taką grą Ślęza ma szanse na obronę mistrzowskiego tytułu.

Trener Arkadiusz Rusin nie chciał korzystać ze zmienniczek, najpewniej dlatego, by nie utracić wysokiego prowadzenia, tymczasem to podstawowe zawodniczki nagle zaczęły popełniać proste, niewymuszone błędy. Momentami wrocławianki w obronie zachowywały się jak dzieci we mgle i powróciły demony z Polkowic, czyli gubienie krycia przez wysokie zawodniczki i łatwe punkty rywalek spod kosza.

W trzeciej kwarcie wysoka przewaga topniała, mnożyły się błędy i nagle - zupełnie niepotrzebnie - Ślęza doprowadziła do stanu, w którym wynik pozostawał sprawą otwartą. Niecodziennym wyczynem może pochwalić się Agnieszka Kaczmarczyk, która w czwartej kwarcie najpierw popełniła piąte przewinienie, a chwilę potem za protesty została napomniana faulem technicznym i zakończyła spotkanie z sześcioma faulami. Na jej obronę dodajmy, że to piąte przewinienie faktycznie było mocno dyskusyjne. Dzięki tej sytuacji swoje kilka minut otrzymała powracająca do Ślęzy Agnieszka Majewska.

W końcówce oba zespoły grały kosz za kosz, a tym razem swoje dnia nie miała Sharnee Zoll-Norman, która podobnie jak w Polkowicach kreowała sobie okazje, ale piłka jak zaczarowana wypadała z kosza. Po drugiej stronie niemal bezbłędna była Kahleah Copper, jednak w decydującym momencie - przy stanie 85:83 dla Ślęzy - ręka nie zadrżała Elinie Dikeoulakou i wrocławianki ostatecznie wygrały, ale tylko czterema punktami. Z taką postawą jak w drugiej połowie, Ślęza będzie miała spore problemy z przebrnięciem przez pierwszą rundę play-off.

Z jednej strony zwycięstwo na pewno cieszy, a małe punkty nie są aż tak istotne. Druga strona medalu jest taka, że jeśli Ślęza prawie przegrywa wygrany mecz z przeciętnym Basketem, to co będzie w starciu z pretendentkami do mistrzowskiego tytułu? Tam nie będzie miejsca na takie błędy, a i wąska kadra może odbić się czkawką. Szkoleniowiec 1KS-u nie dał swoim liderkom odpocząć i wciąż nie ufa zmienniczkom, a przecież wspomnianie już Ursu-Kim, Sklepowicz i Szybała z pewnością nie zaprezentowałyby się o wiele gorzej.

Kolejne spotkanie Ślęzy Wrocław już w najbliższą środę (28 lutego), a rywalem mistrzyń Polski będzie Zagłębie Sosnowiec.

Ślęza Wrocław - Basket 90 Gdynia 87:83 (30:16, 23:22, 16:25, 18:20)
Ślęza: Treffers 20 (1), Kaczmarczyk 15 (1), Dikeoulakou 14 (1), Ajduković 13, Zoll-Norman 12, Sosnowska 7 (1), Perez 5 (1), Ndiba 1, Majewska 0.
Basket 90: Copper 25 (1), Vitola 18, Handy 12 (1), Skerovic 8 (1), Aleksandravicius 7, Rembiszewska 7 (1), Jankoska 4, Jakubiuk 2, Kotnis 0, Ossowska 0, Podgórna 0.

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy po tak dużych podwyżkach będziesz korzystać z usług Aquaparku Wrocław?



Oddanych głosów: 1268