Kultura

„Europejska stolica konformizmu” [DIALOG-WROCŁAW:RECENZJA]

2017-10-17, Autor: Michał Hernes

– Czy gdybym był murzynem, Żydem albo gejem, podalibyście mi wodę? – zapytał publiczność główny bohater spektaklu „Wróg ludu”, który został wystawiony w Krakowie w ramach festiwalu Dialog Wrocław. W przedstawieniu nie brakowało aluzji do aktualnych wydarzeń politycznych.

Reklama

W związku z sytuacją festiwalu Dialog – Wrocław prezentacja „Wroga ludu” została przeniesiona do Krakowa. Widzów przewieziono z Wrocławia festiwalowymi autobusami. W trakcie podróży panowała wesoła atmosfera. – Bardzo dziękuję za to ministrowi Piotrowi Glińskiemu, bo od dawna chciałem się wybrać do Krakowa – powiedział jeden z widzów, nawiązując do tego, że ministerstwo kultury w ostatniej chwili podjęło decyzję o wstrzymaniu finansowania tego festiwalu.

Wystawienie spektaklu było możliwe dzięki zbiórce publicznej zorganizowanej przez Kulturę Niepodległą i za sprawą wsparcia Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie.

Choć Henryk Ibsen napisał „Wroga ludu” w 1882 roku, opisane w nim mechanizmy są zdumiewająco aktualne.  W wersji Jana Klaty w małym uzdrowiskowym norweskim miasteczku odbija się współczesna Polska. Kluczową dla przedstawienia sceną jest improwizowany monolog doktora Stockmanna (Julian Chrząstowski), który reżyser wykorzystał do jeszcze wyraźniejszego przeniesienia spektaklu we współczesność. – Powinienem powiedzieć <dobry wieczór we Wrocławiu>, ale nie mogę – zauważył w pewnym momencie bohater. – Europejska stolica konformizmu – to nie o was – dodał w trakcie monologu skierowanego do publiczności.

W jego przejmującym wystąpieniu jest mowa o dymisjach w Teatrze Polskim we Wrocławiu, w krakowskim Narodowym Starym Teatrze, ale też m.in. Polskim Instytucie Filmowym czy w Instytucie Mickiewicza. – Co będzie następne? Instytut Goethego? - pyta.

W pewnym momencie aktor zapytał też, czy ktoś może podać mu wodę. Gdy ją otrzymał, zadał pytanie, czy równie bezinteresownie by mu ją podano, gdyby był Żydem, murzynem bądź gejem.

Choć przerysowany, postmodernistyczny spektakl Klaty ocierał się o przerost formy nad treścią i choć za dużo jest w nim publicystyki, to jednak za sprawą aktualnych wydarzeń nabrał dużej mocny, a publiczność, która przyjechała na „Wroga ludu” z Wrocławia, nagrodziła go owacją na stojąco.

W pamięci zapadła mi zwłaszcza improwizacja Chrząstowskiego i te jego spontaniczne frazy, której forma i znaczenie rodziły się równocześnie. Ujęła mnie prostota zwykłej mowy i słowa wypowiedziane tak, że rezonowały. Chrząstowski udowodnił, że słowa mogą być czymś więcej, że mogą się w nich kryć moje lęki, niepokoje i gniew. To coś więcej niż zestaw pięknie dobranych słów.

Jednocześnie mam nadzieje, że mylił się Ibsen pisząc we „Wrogu ludu”, że "najsilniejszym człowiekiem na świecie jest ten, kto jest zupełnie sam”. Szczególnie że w trakcie spektaklu wystawionego w ramach Dialogu czułem ogromną siłę właśnie dlatego, że byłem pośród osób podzielających moje poglądy, lęki i zapewne też mój gniew.



Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 447