Sport

Fenomenalny gol ratuje WKS! Śląsk rzutem na taśmę zremisował w Gliwicach

2021-08-22, Autor: Bartosz Królikowski

Nic się Śląskowi w ofensywie nie układało przez prawie cały mecz. Aż w doliczonym czasie mieliśmy gola stadiony świata. Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali na wyjeździe z Piastem Gliwice 1:1, po kapitalnym trafieniu w ostatniej minucie spotkania.

Reklama

Piłkarze Śląska Wrocław rozpoczęli sezon ligowy w sposób dość nietypowy, bo to jednak nie tak częsta rzecz, po 4 meczach mieć już na koncie 3 remisy, na dodatek wszystkie na własnym stadionie. Jedyne zwycięstwo odnieśli zaś poza Wrocławiem. Ich dzisiejsi rywale, podobnie jak oni mają 6 pkt na koncie, lecz uzyskane 2 zwycięstwami i 2 porażkami. Co też w pewnym sensie pokazuje, że remis to w futbolu dobry wynik tylko wtedy, gdy wywalczony po trudnym meczu z dobrze grającym rywalem. No bo wtedy można wyjść z założenia, że skoro wygrać się nie dało, to chociaż dobrze było uniknąć porażki. Jednak w ostatecznym rozrachunku na dorobek za 1 zwycięstwo to równowartość aż 3 remisów. Dlatego wrocławianie potrzebowali wygranej, aby doskoczyć do ligowej czołówki tworzonej aktualnie przez mające 10 pkt na koncie Pogoń Szczecin i Lecha Poznań oraz 8 pkt Lechii Gdańsk. Przy czym te dwa ostatnie zespoły zagrają jeszcze w tej kolejce bezpośrednio ze sobą.

WKS wciąż poszukuje złotego środka na pogodzenie gry ofensywnej z dobrą postawą w defensywie. Kiepska obrona kosztowała ich zwycięstwa z Lechią (1:1) i Wartą Poznań (2:2) oraz odpadnięcie z eliminacji Ligi Konferencji (0:4 z Hapoelem Beer Szewa). Gdy zaś za mocno postawili na obronę, otrzymaliśmy koszmarnie nudny mecz z Górnikiem Łęczna i kolejny remis. Jest zatem co poprawiać, ale widać że Jacek Magiera ma konkretny pomysł na ten zespół, tylko musi znaleźć odpowiednią drogę do jego realizacji.

W stosunku do meczu z Górnikiem zobaczyliśmy w składzie dokładnie 3 zmiany. Szansę na udowodnienie swej przydatności w zespole otrzymali Bartłomiej Pawłowski oraz Diogo Verdasca, którzy w poprzednich spotkaniach popełniali sporo błędów w defensywie. Na ławce zasiadł zaś bezproduktywny ostatnio Krzysztof Mączyński, zastąpiony przez Rafała Makowskiego, który też musi popracować nad stabilizacją formy, bowiem od początku sezonu solidne występy, przeplata naprawdę kiepskimi.

Spotkanie na początku rozgrywane było w niezłym tempie. Piast starał się atakiem pozycyjnym rozerwać defensywę Śląska, znaleźć jakąś lukę, którą można wykorzystać. WKS z kolei czyhał na kontry i wychodziło im to całkiem nieźle. Blisko gola było po płaskim dograniu Victora Garcii, gdy napastnicy wrocławian minimalnie minęli się z piłką, świetną szansę miał Pawłowski, który jednak za długo zwlekał ze strzałem. Ogółem mówiąc brakowało finalizacji, ale przez 20 minut tego meczu, Śląsk zrobił tyle albo i więcej, co w starciu z Górnikiem tydzień wcześniej.

Konkretyzacja ataków była bolączką obu drużyn. Celnych strzałów brakowało bardzo mocno, bo niemal zawsze albo skutecznie piłkę wybijali obrońcy, albo decydujące podanie okazywało się niedokładne. Dopiero po niespełna 40 minutach bardzo blisko gola był Piast, gdy Tiago Alves strzelał głową po idealnym dośrodkowaniu z lewej strony boiska, ale pomylił się bardzo nieznacznie. Kilka centymetrów w prawo i Michał Szromnik nic nie mógłby zrobić. Niemniej w całej pierwszej połowie łączna liczba celnych strzałów po obu stronach wyniosła okrągłe 0. Zamieszania sporo, konkretów prawie żadnych.

Nieco lepiej zaczęło to wyglądać po przerwie. Wpierw wykazać musiał się Szromnik, który przeniósł piłkę nad poprzeczką po zaskakującym strzale głową Alberto Torila. Później zaś mimo iż był zasłonięty i późno zobaczył piłkę, dobrze odbił płaski strzał Tiago Alvesa. Śląsk na próby Piasta odpowiedział stuprocentową sytuacją Petra Schwarza, który uderzał z kilku metrów, zrobił to nawet dobrze, ale fenomenalnym refleksem wykazał się Frantisek Plach i niemal cudem uratował gospodarzy.

Niestety dla Śląska, nic nie powstrzymało Piasta Gliwice w 66 minucie. Wtedy do Damian KądziorPatrykiem Sokołowskim trzema szybkimi podaniami kompletnie rozmontowali defensywę WKS-u, a Kristopher Vida dostał od tego pierwszego taką piłkę, że nie miał prawa nie skorzystać. Akcja doprawdy znakomita i gospodarze wyszli na prowadzenie.

Śląskowi póki co nie kleiła się gra w ofensywie, ale teraz już byli na tzw. „musiku”, więc można było oczekiwać, że jeszcze bardziej zdecydowanie ruszą do przodu. Niestety dla kibiców WKS-u, rzeczywistość była inna. Wrocławianie wcale nie przycisnęli Piasta bardziej niż robili to wcześniej (czy raczej nie robili). Straszliwie niedokładni byli dziś zawodnicy Jacka Magiery. Grali w lepszym tempie niż z Górnikiem, ale nic z tego nie wynikało, a czas uciekał. Uciekał do ostatniej minuty, ale wtedy dogonił go Fabian Piasecki. I to jak! Rezerwowy napastnik Śląska teoretycznie źle przyjął podanie od Golli, bo piłka poleciała wysoko do góry. Jednak Piasecki przekuł to w coś fantastycznego bo kapitalnie złożył się z przewrotką uderzył mocno, precyzyjnie i w sposób genialny uratował drużynę przed porażką. Piast nie miał już czasu odpowiedzieć, a WKS rzutem na taśmę zanotował czwarty remis w tym sezonie.

Okropnie jałowy był dziś z przodu Śląsk Wrocław i ten gol Piaseckiego był dokładnie jedynym co mogło im dzisiaj pomóc. Czyli indywidualnym zagraniem. Fenomenalnym zagraniem, bo złożył się do tej przewrotki kapitalnie. Aż nie pasował ten gol do dzisiejszej postawy WKS-u, ale takie rzeczy nie mają znaczenia. Liczą się fakty, a fakt jest taki że los oddał Śląskowi co zabrał w meczu z Lechią (gol w ostatniej minucie), a Piaseckiemu co odebrał przeciw Górnikowi Łęczna (choć VAR weryfikował jeszcze czy był spalony). Mieli dziś więcej szczęścia niż rozumu wrocławianie i na pewno to trafienie nie przykrywa bardzo licznych dziś niedoskonałości, które są ostatnio bardzo widoczne. Trener Magiera ma nad czym myśleć, bo przy takiej dyspozycji, następnym razem taki cudny gol Piaseckiego może nie nadejść (zapewne nie nadejdzie) i WKS po prostu przegra.

Kolejny mecz ligowy, a tym samym ostatni przed przerwą reprezentacyjną, Śląsk również rozegra na wyjeździe. Wrocławianie w niedzielę 29 sierpnia o 15:00 zmierzą się w wielkich Derbach Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin.

Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 1:1

Gole:

1:0 – Kristopher Vida 66’

1:1 – Fabian Piasecki 90+4’

Piast: Plach – Konczkowski, Czerwiński, Huk, Holubek – Pyrka (87. Mosór), Chrapek (87. Jodłowiec), Sokołowski, Alves (59. Kądzior), Vida – Toril (76. Steczyk)

Śląsk: Szromnik – Lewkot, Golla, Verdasca – Pawłowski, Makowski (65. Mączyński), Schwarz (81. Quintana), Garcia – Pich (87. Łyszczarz), Praszelik (81. Hyjek) – Exposito (65. Piasecki)

Żółte kartki: Sokołowski, Toril (Piast) – Verdasca (Śląsk)

Sędzia: Łukasz Szczech

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1235