Sport

Finałowy falstart FutureNet Śląska. Astoria wygrywa w pierwszym meczu [RELACJA]

2019-05-12, Autor: prochu

Niespodziewanie wysokim zwycięstwem gości zakończyło się pierwsze spotkanie finału koszykarskiej 1. ligi. FutureNet Śląsk uległ Astorii Bydgoszcz aż 79:97 i to bydgoszczanie są bliżej awansu do ekstraklasy koszykarzy - w rywalizacji do trzech wygranych prowadzą 1:0. Kolejne spotkanie w niedzielę o godzinie 19 w hali AWF-u we Wrocławiu.

Reklama

Spotkanie od początku było bardzo przyjemne dla oka, gdyż na parkiecie rządził atak. Gospodarze zaczęli dobrze, grali charakterystyczną dla siebie koszykówkę i kilkoma podaniami wypracowywali sobie dobre pozycje na obwodzie. Wrocławianie trafili 4 z 5 pierwszych prób zza łuku (Norbert Kulon i Krzysztof Jakóbczyk po dwie) i prowadzili 18:11, ale szybko zaczęli płacić za brak organizacji w obronie. Zbalansowany skład Astorii pozwalał jej na swobodny ruch piłki i mnogość zagrywek, które boleśnie obnażały braki w obronie gospodarzy. Za sprawą gry Marcina Nowakowskiego i Michała Aleksandrowicza goście doprowadzili do serii 13:2 i wyszli na prowadzenie 24:20. W końcówce dwie akcje w pomalowanym skończyli jednak Aleksander Dziewa i Szymon Tomczak, a tuż przed syreną trójkę trafił Robert Skibniewski i to WKS prowadził po 10 minutach 31:30.

Drugą część gry zawodnicy Radosława Hyżego otworzyli serialem punktowym 10:2. Duży w nim udział miało wejście z ławki Jakuba Musiała, który od początku przejawiał dużo energii i zapewnił Śląskowi kilka kolejnych oczek. Gospodarze prowadzili 41:32, Grzegorz Skiba poprosił o czas. Po przerwie na żądanie, goście szybko dogonili WKS po trójkach Pawła Śpicy i Jakuba Dłuskiego. W dodatku niemal od początku meczu wrocławianie mieli problem z ilością popełnianych fauli. Do przerwy przyjezdni uzbierali z linii rzutów osobistych aż 17 oczek (na 21 prób) i prowadzili 52:51, gdyż 8 ostatnich punktów z rzędu dla FutureNet Śląska zdobył pod koszem Aleksander Dziewa.

Po 20 minutach gry można było mieć wielkie pretensje do gry w obronie, ale nie do ataku. Niestety w trzeciej kwarcie stanęła również ofensywa. Gospodarze potrzebowali aż 3,5 minuty by trafić do kosza Astorii, która zagrała w tym czasie kilka prostych, dwójkowych akcji i prowadziła 58:51. W następnych minutach Trójkolorowym udało się zmniejszyć przewagę do 4 oczek, ale łącznie w trzeciej odsłonie zdobyli oni ledwie 10 punktów. Przyjezdni konsekwentnie realizowali za to swój plan na to spotkanie, szukali swoich przewag na półdystansie czy pod koszem i prezentowali lepszą selekcję rzutową. W rezultacie przed ostatnią kwartą prowadzili aż 74:61.

Na początku czwartej partii, nie pierwszym w tym meczu, świetnym wejściem z ławki popisał się Bartosz Pochocki i podopieczni Grzegorza Skiby prowadzili już 79:61. Wtedy gospodarze zerwali się do odrabiania strat i zdobyli 12 oczek z rzędu. Punktowali Norbert Kulon, Jakub Musiał i Mateusz Jarmakowicz. W trudnym momencie ważną, drugą w tym spotkaniu trójkę trafił jednak Jakub Dłuski i od tego momentu Astoria odetchnęła. Wrocławianie zbliżyli się raz jeszcze na dystans 7 oczek na nieco ponad 3 minuty przed końcem meczu, ale w ważnym momencie straty popełnili Robert Skibniewski i Norbert Kulon. Bydgoszczanie błyskawicznie zamienili 3 kolejne posiadania na punkty, a w ostatnich sekundach jedynie powiększyli swoje prowadzenie. Ostatecznie wygrali pewnie, 97:79.

- Popełniliśmy zbyt dużo błędów indywidualnych w obronie, które nie powinny się wydarzyć. W ogóle nie zrealizowaliśmy założeń przedmeczowych. Zbyt łatwo oddawaliśmy punkty, pozwalaliśmy im wykorzystywać swoje mocne strony. Głównym problemem była obrona, atak nie był aż tak zły. Końcówka była fatalna, ale do stanu 77:84 była walka - skomentował przyczyny porażki Aleksander Dziewa.

- Uważam, że po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić 10-12 punktami. Byliśmy lepszą drużyną, ale popełnialiśmy zbyt wiele fauli. Trzeba dostosować się do tego, w jaki sposób sędziowie gwiżdżą. Moi zawodnicy popełnili dzisiaj zbyt wiele takich indywidualnych błędów, które uderzają we mnie i mnie obciążają. Zawsze wymagam od drużyny zaangażowania się w taktykę, a play-offy zawsze kojarzą mi się z walką bokserską. Dzisiaj poczułem się jak przeciwnik Tomasza Adamka, dlatego, że on zawsze miał pomysł na rozpracowanie przeciwnika. Zawodnicy Astorii lepiej zrealizowali plan trenera Skiby. Uważam, że w ataku graliśmy swoją koszykówkę, ale problemem była ilość fauli, która uniemożliwiła nam agresywniejszą obronę - podsumował spotkanie trener Hyży.

Pierwszy mecz jest już historią, a walka jeszcze się nie skończyła. Kolejne spotkanie w niedzielę, 12 maja.

FutureNet Śląsk Wrocław - Enea Astoria Bydgoszcz 79:91 (31:30, 20:22, 10:22, 18:23)
FutureNet Śląsk: Dziewa 18 (1), Kulon 15 (3), Musiał 12 (2), Jakóbczyk 11 (3), Jarmakowicz 10 (1), Skibniewski 5 (1), Tomczak 4, Żeleźniak 3 (1), Michałek 1.
Enea Astoria: Nowakowski 15 (3), Pochocki 15, Dłuski 15 (2), Frąckiewicz 14, Aleksandrowicz 13 (1), Kukiełka 12 (1), Śpica 9 (1), Grod 2, Szyttenholm 2.

Stan rywalizacji: 1:0 dla Astorii.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto powinien zostać nowym marszałkiem Dolnego Śląska?






Oddanych głosów: 1662