zamknij

Nie przegap

Franas: Komuna wróciła! Na Uniwersytecie

2022-01-14, Autor: Arkadiusz Franas

Gdy u schyłku PRL-u zdawałem na studia, wiedziałem, że muszę być trochę lepszy od wielu moich kolegów, którzy dostawali dodatkowe punkty za pochodzenie. Ale gdy patronem Uniwersytetu Wrocławskiego przestał być Bolesław Bierut liczyliśmy, że wreszcie na uczelni ważna będzie tylko wiedza. Nie na długo. Teraz oprócz wiedzy ważna (ważniejsza?) jest płeć. No i jak za tamtych lat pojawiły się znów hasła typu  „Literaci do pióra, studenci do nauki”.

Reklama

Według mojej wiedzy zasadę niedyskryminowania kobiet i mężczyzn zawierała już Konstytucja z 1952 r. Jest ona obecna oczywiście i w tej współcześnie obowiązującej. I nikt normalnie myślący nie zamierza tych zasad kwestionować. Ale ostatnio stała się ona arcy atrakcyjną dla przeróżnych środowisk lewicujących, które wyciągają ją na sztandary. Dość często wbrew samym paniom muszącym się nieźle nagłówkować, by dojść do wniosku, że może jednak są dyskryminowane.

Z nurtem lewicującym postanowił również pójść obecny rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, który pod koniec ubiegłego roku podpisał, uwaga, uwaga „KOMUNIKAT Nr 84/2021 Rektora Uniwersytetu Wrocławskiego z dnia 22 grudnia 2021 r. w sprawie wprowadzenia w Uniwersytecie Wrocławskim Planu Równości Płci”. Ewidentnie brakuje mi jeszcze takiego określenia jak plan sześcioletni. I przypomniałoby mi się moje dzieciństwo, podczas którego takie różne plany przerabialiśmy w szkole na lekcjach wychowania obywatelskiego, by nas przekonać, iż „słuszną linię ma nasza partia”. Pan rektor w komunikacie wyjaśnia, że „Plan Równości Płci został przygotowany na podstawie Diagnozy sytuacji kobiet i mężczyzn w Uniwersytecie Wrocławskim – Załącznik Nr 2 do Komunikatu”. No to zajrzałem do tego załącznika, a tam stoi, że na owej uczelni kobiety stanowią 57, 3 procenta zatrudnionych. Czyli będą zwalniać kobiety, by zrealizować plan równości? Bo jakość nie wierzę, by stać ich było na zatrudnienie tak wielu panów. A na przykład, gdy ja studiowałem, to dopiero była nierówność. Na moim roku 80 procent stanowiły kobiety! I nikt nas, facetów jakoś nie bronił… I tak bym się jeszcze trochę pośmiał, gdyby nie to, że w załączniku numer 1 znalazłem taki zapis:
„Wprowadzenie wymogu uwzględniania płci w procesie rekrutacji na stanowiska naukowe (w tym w projektach badawczych), naukowodydaktyczne lub dydaktyczne w dyscyplinach, w której jedna z płci jest niedoreprezentowana”. Czyli jednak będą łapanki.

To teraz trochę historii. Po wyborach w 1947 r. władze Polskiej Partii Robotniczej zajęły się rekrutacją na studia młodzieży robotniczo-chłopskiej. Od tego momentu w ramach akcji „demokratyzacji” wyższych uczelni rozpoczęto powszechną selekcję kandydatów. Opierała się ona na trzech kryteriach (kolejność nieprzypadkowa): pochodzenia społecznego, postawy politycznej oraz na przygotowaniu naukowym. Według założeń władz liczba studentów pochodzenia robotniczo-chłopskiego miała przekroczyć 75 procent składu osobowego uczelni wyższych… I tak dalej, i tym podobnie.

Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa, gdy wrócimy już do teraźniejszości, to jak będzie weryfikowana płeć? Nie doczytałem w żadnym załączniku. Poza tym, co z niebinarnymi… Choć oficer polityczny wrocławskiego ratusza, którego oficjalne stanowisko brzmi „doradca społeczny prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii”, pan Bartłomiej Ciążyński pieje z zachwytu nad tym komunikatem, to de facto jest on, ten komunikat choć i Pan doradca również, mało tolerancyjny. No i wbrew sugestiom Unii Europejskiej. Mój ulubiony dokument z ostatnich miesięcy, „Przewodnik ​Komisji Europejskiej dotyczący komunikacji inkluzywnej", przygotowany przez panią komisarz ds. równości wskazuje, aby: „nasza komunikacja nigdy nie zakładała, że ludzie są heteroseksualni, identyfikują się z płcią przypisaną przy urodzeniu lub w sposób binarny". Wyszło na to, że nie tylko komuna wróciła, ale nasz uniwerek jest ciut antyeuropejski. Polexit im się marzy czy co?

A komuna wraca nie tylko w tym przypadku. Kilka dni temu ten sam rektor, dość niespodziewanie ogłosił, że koniec z nauką zdalną i prawie natychmiast studenci wracają do ławek. Nie czas i miejsce, by rozpatrywać zasadność tej decyzji. Części żaków to się nie spodobało i zaczęli krytykować. Okazało się, że za jak dawnych czasów, co mocno wybrzmiało w 1968 roku i w latach 80. XX wieku, studenci, podobnie jak dzieci i ryby, głosu nie mają. A ich przeróżne samorządy, to tylko zabawki, a nie jakieś poważne ciała doradcze. I gdy tak protestowali na różnych forach internetowych, to pracownicy działu propagandy, bo ich zabiegi raczej nie wyglądają na nowoczesne działania marketingowe, zaczęli studentów pouczać i wymyślać im na przykład od leni. Najciekawiej wybrzmiał lapidarny komentarz do jakiejś opinii studenta, napisany przez szefa działu komunikacji Uniwersytetu Wrocławskiego: „Do nauki!” Trochę mnie nie dziwi ten styl, bo w końcu ten pan działania wizerunkowe ćwiczył całkiem niedawno u szefa obecnego MPK. A ów zna naprawdę mocniejsze określenia o czym przekonali się niejednokrotnie pracownicy miejskiego przewoźnika. Tym, którzy nie pamiętają lub nie za bardzo znają historię, wyjaśniam, że podczas protestów studentów w 1968 roku władze gomułkowskie słynęły właśnie z haseł:  „Literaci do pióra, studenci do nauki”, „Syjoniści do Syjonu” itp.

Oczywiście nie ma sensu snucie dalszych analogii między obecnymi wydarzeniami a 1968 rokiem czy całym PRL-em - jeszcze na szczęście. Ale gdy znowu na uczelni nie tylko wiedza staje się kryterium decydującym, gdy studenci znów są traktowani przedmiotowo, to co będzie dalej?

Może jednak warto sięgnąć do historii. Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Alfred Jahn, który musiał oddać władzę po protestach w 1968 roku, bo opowiedział się po stronie protestujących, tak podsumował ten rok i tamte wydarzenia: „Byliśmy świadkami nie zawsze dla nas zrozumiałych faktów, które wywołały głęboką rozterkę i niepokój wśród studentów. W tych dniach łączyły nas wspólne uczucia i ta jedność postawy sprawiła, że uczelnia nasza przezwyciężyła kryzys bez tragicznych skutków”. Jedność, nasza uczelnia… Bo to jest właśnie nasza uczelnia, a nie tylko tych, którzy na jakiś czas tam znaleźli zatrudnienie lub traktują ją jako odskocznię do kariery politycznej.

Oceń publikację: + 1 + 178 - 1 - 100

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~zawinul 2022-01-14
    17:16:53

    22 26

    OK boomer. Poszczuj jescze na Romów i Ukraińców.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Gdzie chodzisz do restauracji?




Oddanych głosów: 489