zamknij

Sport

FutureNet Śląsk - Księżak Łowicz. Beniaminek z wizytą we Wrocławiu [ZAPOWIEDŹ]

2019-02-02, Autor: prochu

Po zdeklasowaniu SKK Siedlce zawodnicy FutureNet Śląska Wrocław podejmą w hali AWF-u dwóch beniaminków. W sobotę - 2 lutego - do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie Księżak Syntex Łowicz. Początek meczu o godzinie 18.

W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami FutureNet Śląsk łatwo pokonał Księżaka 100:77. Po tamtej porażce z posadą trenera łowiczan pożegnał się Robert Kucharek, a beniaminek z bilansem 1-5 plasował się w ogonie tabeli 1. ligi. Zespół objął Mikołaj Czaja, który przez całą dotychczasową trenerską karierę pracował w Ostrowie Wielkopolskim, a w sezonie 2014/15 wprowadził Stal do ekstraklasy. W Łowiczu Czaja poprawił wyniki zespołu, wygrywając i przegrywając po 7 meczów. Z ogólnym bilansem 8-12 Księżak zajmuje 12. miejsce w tabeli. Choć strata do 8. lokaty jest niewielka, a przed sezonem awans do fazy play-off wydawał się w zasięgu Księżaka, to teraz w Łowiczu patrzą przede wszystkim za siebie, bo najpewniej czeka ich walka o pozostanie na zapleczu PLK.

Reklama

Krótka ławka i deficyt wysokich zawodników to główne zmartwienia trenera Czai. Marcin Salamonik od kilku tygodni leczy kontuzję, a oprócz niego jedynym zawodnikiem mogącym grać na pozycji środkowego jest Łukasz Ratajczak. Z braku innych możliwości więcej czasu pod koszem muszą spędzać Arkadiusz Kobus i Michał Świderski, nominalni niscy skrzydłowi. Trener Czaja już w grudniu przyznawał, że liczy na transfery, bo kontuzja któregoś z podstawowych zawodników byłaby stratą trudną do zastąpienia. Ostatecznie zakontraktowano jednak tylko rozgrywającego Michała Kwiatkowskiego z drugoligowego Zagłębia Sosnowiec. Z klubu w trakcie sezonu odeszli za to Bartłomiej Bojko (do Dzików Warszawa), Sebastian Dąbek (MCKiS Jaworzno) i Kacper Kuta (Rawia Rawag Rawicz).

Żaden z nich nie stanowił o sile zespołu, ale mniejsze pole manewru dla trenera oznacza jeszcze większą zależność drużyny od jej liderów. Tymi są - obok Salamonika - Jan Grzeliński i wspomniany wcześniej Kobus. Obaj spędzają na parkiecie średnio ponad 32 minuty, a w ostatnim meczu - przegranym z Elektrobud-Investment ZB Pruszków 58:64 - "Grzelu" rozegrał pełne 40 minut, a Kobus odpoczywał jedynie przez nieco ponad dwie. Wydaje się, że 24-letni Grzeliński, który w zeszłym sezonie grał w Śląsku, pierwszy raz w karierze pełni aż tak ważną rolę w drużynie. Ze swojego zadania wywiązuje się bardzo dobrze - tylko dwa razy zdobył mniej niż 10 punktów i jest siódmym strzelcem oraz piątym asystentem 1. ligi. Bardzo równo gra też Kobus, który w ostatnich pięciu kolejkach ani razu nie zszedł poniżej skuteczności 40% zza łuku i trafił aż 19 z 36 rzutów za 3.

Jak widać w Łowiczu nie brakuje problemów, które na szczęście omijają drużynę Radosława Hyżego. FutureNet Śląsk po zwycięstwie z SKK Siedlce wrócił na fotel lidera, styczniowe transfery poszerzyły i tak niemałą kadrę Trójkolorowych, a poważne kontuzje omijają zawodników WKS-u. Każdy inny wynik niż kolejne pewne zwycięstwo będzie sporą niespodzianką.

Początek spotkania w sobotę (2 lutego) o godzinie 18 w hali AWF-u przy Stadionie Olimpijskim.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy membrana stadionu to dobre miejsce na wieszanie reklam?




Oddanych głosów: 297