zamknij

Sport

Gwardia kontynuuje budowanie twierdzy. W sobotę mecz z KPS-em Siedlce [ZAPOWIEDŹ]

2018-10-26, Autor: prochu

Po pierwszym, nieudanym meczu przed własną publicznością, siatkarze Gwardii odnieśli pewne zwycięstwo w kolejnym domowym starciu z Norwidem Częstochowa. Teraz przed podopiecznymi Piotra Lebiody szansa na kontynuowanie budowania twierdzy i serii zwycięstw u siebie. W sobotę na Krupniczej Gwardia zmierzy się z KPS-em Siedlce.

Reklama

W poprzednim tygodniu siatkarze Piotra Lebiody pokonali na wyjeździe pierwszoligowego wyjadacza - AZS Częstochowa 3:1. Gospodarze zdołali wyrwać jedynie pierwszego seta. Później to Gwardia była o wiele mocniejsza. Po morderczej trzeciej partii, którą wygrała 38:36, nie dała odebrać sobie zwycięstwa w tym spotkaniu. Zarówno Kamil Maruszczyk, jak i Michał Superlak, są zdecydowanymi liderami nie tylko w zespole, ale i w ligowych rankingach. Po pięciu kolejkach obaj znajdują się na szczycie indywidualnej statystyki najlepiej punktujących siatkarzy w I lidze, zaraz po zawodniku z bielskiego BBTS-u - Olegu Krikunie, który zajmuje pierwsze miejsce.

- Myślę, że jest to wynik pracy całego zespołu. Na pewno to pomaga nam w budowaniu pewności siebie przed każdym kolejnym meczem. Bardzo dobrze się tu odnalazłem, tak jak i reszta kolegów z drużyny. Mamy bardzo dobrą atmosferę, co przekłada się też na wyniki zespołu i samopoczucie każdego z zawodników. Myślę, że nie mamy takiego jednego wyraźnego lidera. Każdy z nas dokłada cegiełkę od siebie w każdym meczu do zwycięstwa i przez to, przeciwnikom nie gra się z nami tak łatwo, a nam daje dobry starty w tym sezonie - mówi Michał Superlak, atakujący Gwardii Wrocław.

W najbliższą sobotę o godzinie 18 Gwardziści zmierzą się z KPS Siedlce. Zespół ten, choć od 2011 roku zbiera doświadczenie na pierwszoligowych parkietach, to w tym sezonie gra bardzo nierówno. Na swoim koncie mają tylko dwa zwycięstwa i trzy porażki. Z pewnością do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie z apetytami na pierwszy wyjazdowy triumf.

- Na pewno będzie to trudne starcie, bo przyjeżdża do nas zespół, który chce wygrać po nieudanych meczach wyjazdowych. Dodatkowo mają problem z kontuzjami, więc będą bardzo chcieli nas pokonać. Z drugiej strony czujemy się pewnie przed nadchodzącym spotkaniem i podejdziemy z pełną koncentracja do najbliższego meczu. Chcemy odnieść kolejne zwycięstwo we własnej hali - podsumowuje Superlak.

Jak na razie Gwardia ma za sobą pięć spotkań, z czego aż cztery z nich zakończone zwycięstwem. Pewność siebie wrocławskich siatkarzy rośnie z każdym meczem, co także przekłada się na wynik. Szybko pną się w górę ligowej tabeli, zaskakując nawet doświadczonych pierwszoligowców. Przy tym nie tracą koncentracji i motywacji do pokonywania kolejnych rywali. Czego zatem spodziewają się po sobotnim meczu z KPS Siedlce?

- Z pewnością nie zabraknie walki, w tym roku liga jest bardzo wyrównana i praktycznie każdy wygrywa z każdym. Nie możemy też być zbyt pewni siebie, bo rozegraliśmy dopiero pięć spotkań, a liga jest bardzo długa, więc do każdego meczu trzeba podchodzić identycznie - jakby to było najważniejsze spotkanie. Tylko dzięki takiej postawie naszego zespołu, kolejni rywali będą mogli się nas obawiać - dodaje Łukasz Lubaczewski, przyjmujący Gwardii Wrocław.

Oba zespoły ostatni raz spotkały się ze sobą podczas rozgrywek Pucharu Polski pięć lat temu. Wtedy KPS przyjechał na Krupniczą w roli lidera I ligi, za to GWR przodowała w II lidze. Po zaciętym tie-breaku, to siedlczanie zwyciężyli 3:2. Warto wspomnieć, że ówczesnych Gwardzistów prowadził obecny szkoleniowiec - Piotr Lebioda, a w składzie znaleźli się dwaj siatkarze, którzy również teraz reprezentują wrocławskie barwy. Mowa o Łukaszu LubaczewskimBartłomieju Dzikowiczu. Co z tego starcia pamięta wrocławski libero, który wtedy grał jeszcze na przyjęciu?

- Był to bardzo ciekawa i wyrównana rywalizacja, o czym świadczył również sam wynik 2:3. Ten mecz cieszył się też dużym zainteresowaniem kibiców z dwóch powodów. Po pierwsze na Krupniczej zagościła wtedy pierwszoligowa drużyna z Siedlec, a po drugie był to mecz Pucharu Polski, eliminacyjny. Emocji nie brakowało w żadnym secie, a mimo że ostatecznie nie udało się wygrać, kibice wyglądali na naprawdę miło zaskoczonych poziomem spotkania. Drużyna z Siedlec musiała się bardzo napracować, aby ostatecznie wywieźć zwycięstwo z Wrocławia - wspomina Bartłomiej Dzikowicz, libero Gwardii Wrocław.

Jak będzie tym razem? Czy znów doczekamy się "pięciosetówki"? Początek spotkania o godzinie 18 w hali Gwardii przy ulicy Krupniczej.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy 15 tysięcy złotych kary za zarażenie kolegi z pracy to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 82