zamknij

Sport

Gwardia postawiła bardzo trudne warunki, ale pierwszy półfinał dla Politechniki Lublin

2021-04-19, Autor: Bartosz Królikowski

Tylko w tym jednym meczu siatkarze Gwardii ugrali z LUK Politechniką Lublin więcej setów niż w dwóch starciach z nimi w sezonie zasadniczym, ale to nie wystarczyło. Gwardziści przegrali na wyjeździe z lublinianami 2:3 i w półfinałowej rywalizacji do dwóch zwycięstw przegrywają 0:1.

Reklama

Wrocławscy siatkarze awansując do półfinałów Tauron 1. Ligi odnieśli największy klubowy sukces od ponad 10 lat. Gwardziści złapali bardzo dobrą formę w absolutnie kluczowym momencie, wygrywając 6 z 7 ostatnich spotkań sezonu zasadniczego, co potrafili później przełożyć na ćwierćfinał. W nim jak pamiętamy w dwóch meczach uporali się z Norwidem Częstochowa, wygrywając 3:0 pod Jasną Górą i 3:2 w Hali Orbita, zapewniając sobie walkę o medale oraz awans.

Rzecz jasna nikt nie ma złudzeń, że Gwardia w półfinałowym towarzystwie jest bezsprzecznie tzw. „underdogiem”. BBTS Bielsko-Biała, Visła Bydgoszcz oraz LUK Politechnika Lublin to trzy zespoły, które absolutnie zdominowały sezon zasadniczy. Łącznie na 84 rozegrane spotkania przegrały tylko 12, z czego większość porażek to po ich meczach między sobą.

Półfinałowym rywalem Gwardii jest LUK Lublin, zespół z którym w dwóch dotychczasowych spotkaniach tego sezonu wrocławianie nie zdołali ugrać nawet jednego seta. Aczkolwiek że w chwili obecnej można z nimi powalczyć, pokazał w ćwierćfinale Mickiewicz Kluczbork. Lublinianie bardzo się z nimi męczyli, przegrali jeden mecz, przez co musieli grać aż 3, a w decydującym spotkaniu triumfowali dopiero po tie-braku. Mieli zatem krótki czas na regenerację, bowiem tylko 3 dni, podczas gdy Gwardia miała ich 7. Choć z drugiej strony wrocławianie musieli odbyć 500-kilometrową podróż na wschód Polski, co nieco to wszystko zrównoważyło.

Jeżeli jednak Gwardziści byli zmęczeni po podróży, to w pierwszym secie absolutnie nie było tego widać. Zawodnicy Marka Lebedewa szybko zbudowali sobie kilkupunktową przewagę (11:6), dzięki znakomitej zagrywce Jeffreya Menzela oraz Damiana Wierzbickiego. Ogólnie w partii otwarcia Gwardia znakomicie serwowała, bo również później gospodarze mieli mnóstwo kłopotów w przyjęciu. Kosztowało ich to sporo punktów, gdyż wrocławianie punktowali ich okrutnie, wygrywając pierwszego seta do 19.

Jednak problemy z przyjęciem lublinian nie trwały wiecznie. Gospodarze znacznie poprawili się w tym aspekcie w secie nr 2 i od razu znalazło to odzwierciedlenie na tablicy wyników. Gwardia miała mnóstwo kłopotów z zatrzymaniem ich na ataku, a na dodatek sama zaczęła grać w tym elemencie dość niepewnie. Poskutkowało to porażką i to aż 18:25. Wrocławianie odkuli się jednak w kolejnej partii. Odzyskali kontrolę nad meczem, ponownie narzucając swój styl gry. Na ataku szaleli Wierzbicki oraz Menzel, choć akurat w trzecim secie wiele ważnych punktów zdobył także Łukasz Lubaczewski. Najważniejsze jednak, że wszystko to pozwoliło zażegnać kryzys i wygrać do 18.

Czwarty set był zdecydowanie najbardziej wyrównany ze wszystkich, jakie w tym spotkaniu zostały rozegrane. Nieco lepiej weszli w niego gospodarze, zdobywając czteropunktową przewagę, ale wrocławianie doprowadzili ostatecznie do remisu 18:18, zapowiadając interesującą końcówkę. Tak też było, bowiem gra toczyła się punkt za punkt aż do momentu, gdy trzeba było grać na przewagi. Gwardziści mieli trzy piłki meczowe, lecz nie potrafili skończyć ani jednej. Aż na zagrywkę w zespole z Lublina wszedł Paweł Rusin. Najpierw posłał taką bombę w Krzysztofa Gibka, że ten mógł tylko przebić na drugą stronę, a przy piłce setowej dla LUK zaserwował jeszcze asa, doprowadzając do tie-breaka.

Teoretycznie tie-break powinien być dobrą wiadomością dla Gwardii. Wszakże w ostatnich tygodniach wrocławianie zagrali ich mnóstwo i większość wygrali. Niestety nie tym razem. Gospodarze od początku ich zdominowali, zaczynając od prowadzenia 3:0, a potem było już tylko gorzej dla wrocławian. Gwardziści nie byli w stanie zatrzymać bardzo skutecznej Politechniki, która po prostu nie dała im szans. Ostatecznie Gwardia przegrała 10:15, a cały mecz 2:3.

Gwardziści mają czego żałować, bo jeśli przegrywasz mecz, nawet nie będąc faworytem, w którym miałeś 3 piłki meczowe, to poczucie zmarnowanej szansy musi się pojawić. W tym decydującym momencie zabrakło nieco dokładności w przyjęciu oraz na zagrywce i to się zemściło okrutnie. Teraz aby awansować do finału, będą musieli jeszcze raz odwiedzić Lublin, ale to oczywiście pod warunkiem iż wygrają mecz nr 2 w Hali Orbita, co łatwe nie będzie. Ale biorąc pod uwagę jak z lublinianami szło im wcześniej to i tak progres. Zwłaszcza że długimi fragmentami potrafili ich nawet zdominować, dając nadzieję, że w tej rywalizacji jeszcze wiele emocji przed nami.

Drugi mecz półfinałowy wrocławianie rozegrają w czwartek 22 kwietnia o 18:00 w Hali Orbita.

LUK Politechnika Lublin – eWinner Gwardia Wrocław 3:2 (19, -18, 18, -27, -10)

LUK: Stajer 9, Pająk 3, Mehić 17, Sobala 6, Romać 15, Rusin 9 oraz Durski 0, Szaniawski 0, Seliga 0, Wachnik 0, Ziobrowski 9, Cabaj (L), Majstorović (L)

Gwardia: Biernat 1, Lubaczewski, 13, Olczyk 9, Wierzbicki 20, Menzel 12, Siwicki 10 oraz Gibek 10, Frąc 2, Matula 0, Nowik 0, Szymeczko 0, Mihułka (L), Kołtowski (L)

MVP: David Mehić (LUK)

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy bilet za 365 zł rocznie zachęciłby Cię do zamiany samochodu na komunikację miejską?




Oddanych głosów: 1168