Sport

Gwardziści zdali wymagający test. Wrocławscy siatkarze wygrali thriller z Olimpią Sulęcin

2021-11-18, Autor: Bartosz Królikowski

To było naprawdę wymagające wyzwanie, ale udało się! Siatkarze Gwardii Wrocław odwrócili losy meczu i pokonali na wyjeździe Olimpię Sulęcin 3:2. Przedłużyli tym samym serię zwycięstw do pięciu.

Reklama

Od kilku tygodni z meczu na mecz kibice Gwardii Wrocław mieli coraz więcej powodów do zadowolenia. Wrocławianie grają lepiej praktycznie za każdym razem gdy wychodzą na parkiet. To przełożyło się na cztery zwycięstwa z rzędu, wszystkie za trzy punkty. Zaś to zaowocowało pierwszym w tym sezonie awansem na ligowe podium. Gwardziści w swym poprzednim starciu uporali się z nieprzewidywalną i niebezpieczną Avią Świdnik, pokazując stalowe nerwy, gdyż w zasadzie każdy set tamtego meczu, rozstrzygał się w końcówce. Najważniejsze jednak, że każdy rozstrzygnął się pomyślnie dla wrocławian, którzy byli po prostu stroną lepszą. Tim Grozer zdobywający kluczowe punkty, będący w bardzo dobrej formie Lukas Tichacek. Oni poprowadzili zespół do wygranej.

Ich dobra dyspozycja, a przede wszystkim zespołu jako całości, była bardzo potrzebna przy następnym wyzwaniu. Zwłaszcza że Gwardziści byli mocno osłabieni, gdyż z zespołem udać się nie mogli obaj atakujący – Grzegorz Bociek oraz Mateusz Frąc. Poważny kłopot pojawił się przed wyjazdem do Sulęcina na mecz z Olimpią. Rywale wrocławian podobnie jak oni słabiutko weszli w sezon. Po pięciu spotkaniach mieli aż 4 porażki. Ale identycznie jak Gwardia, do tego starcia przystępowali na fali czterech zwycięstw z rzędu, a zatem w bardzo dobrej formie. Czyjaś seria musiała się zakończyć.

Oba zespoły były piekielnie zdeterminowane, aby to nie ich passa wykoleiła się jak wrocławski tramwaj, co było widać już w pierwszym secie. Gwardziści grając bez nominalnych atakujących musieli rozłożyć punktowanie na cały zespół, co zrobili dość skutecznie. W partii otwarcia wszyscy pracowali w podobnym stopniu. Grozer, Górski, Woch, Zawalski, każdy z nich dorzucił swoje trzy grosze, co pozwoliło odskoczyć na pięć punktów. Gwardziści prowadzili już 24:20 i mieli cztery piłki setowe, ale nie wykorzystali żadnej z nich. Nieskończony atak, as serwisowy rywali i blok. Tyle wystarczyło, żeby zrobiło się po 24. Wrocławianom udało się jednak uniknąć porażki w secie w dość wstydliwym stylu za sprawą Łukasza Lubaczewskiego. „Jezus” dostał dwie kluczowe piłki i oba ataki pewnie wykończył, dając wygraną 26:24.

Kolejne dwa sety jednak nie poszły po myśli wrocławian. Absolutnie nie. Druga partia praktycznie od początku była słabiutka w ich wykonaniu. Dość powiedzieć, że przegrywali w niej nawet 13:4 i zaczęło to iść w stronę jakiegoś strasznego pogromu. Tego Gwardzistom udało się uniknąć. Po asie serwisowym Tima Grozera zbliżyli się nawet na 4 punkty, ale to była chwilowa nadzieja. Gospodarze nie wypuścili seta z rąk, wygrywając 25:19. Oznak poprawy nie było widać także w partii nr 3. W niej również Olimpia szybko zbudowała sobie przewagę, sporo kłopotów sprawiając wrocławianom zagrywką oraz blokiem, a potem trzymała do końca. Gwardziści przegrali 20:25 i wiadomo było, że jeśli chcą wygrać to tylko po tie-breaku.

W czwartym secie stało się coś trudno wytłumaczalnego. Jeszcze do stanu 11:10 dla Gwardii wszystko było normalnie. Zapowiadało się na kolejną wyrównaną batalię. Ale wówczas gracze Olimpii wpadli w niezwykły, niespotykany wręcz kryzys. Tak ogromny, że do końca seta zdobyli… 2 pkt. Mylili się na zagrywce, mylili się w przyjęciu. Gwardziści zaś wykorzystali ich błędy okrutnie. Atakowali pewnie, blokowali świetnie, a w dodatku posłali kilka asów. Takowym też seta zakończył Janusz Górski, a wrocławianie wygrali 25:12.

Tie-break nie brzmiał jak dobre wieści dla Gwardii. Wcześniej w sezonie wrocławianie grali takowe trzy. Przegrali wszystkie. Początek kolejnego nie zwiastował odmiany losu. Gospodarze szybko doszli do siebie po zapaści z poprzedniego seta i wyszli na prowadzenie 5:2, korzystając z nieskuteczności Gwardii. Ale wrocławianie nie dali za wygraną. Kluczowi okazali się Lubaczewski oraz duet środkowych Woch-Zawalski. Ten pierwszy świetnie kończył ataki, a dwaj pozostali aż trzykrotnie blokowali rywali. Seta oraz cały mecz zakończył Artur Błażej, który władował zagrywkę w siatkę. Gwardia wygrała 15:11 i cały mecz 3:2.

Gwardziści przedłużyli dziś jedną serię (zwycięstw, do 5) oraz zakończyli drugą (przegranych tie-breaków). Przede wszystkim jednak zwyciężyli w bardzo trudnym pojedynku, co może ich tylko jeszcze bardziej podbudować. Kolejny mecz rozegrają również na wyjeździe. Już w sobotę 20 listopada pojadą do Siedlec aby zmierzyć się z silnym w tym sezonie KPS-em (bilans 7-3). To spotkanie rozpocznie się o 19:00.

Olimpia Sulęcin – Chemeko-System Gwardia Wrocław 2:3 (24:26, 25:19, 25:20, 12:25, 11:15)

Olimpia: Zrajkowski 5, Wójcik 2, Lipiński 4, Turek 15, Krysiak 14, Cichosz-Drzyga 8 oraz Polczyk 17, Nawrot 1, Błażej 1, Wójcik 0, Godlewski 0, Pogłodziński (libero)

Gwardia: Grozer 14, Zawalski 16, Lubaczewski 14, Górski 17, Woch 4 Tichacek 5 oraz Sobański 0, Mihułka (libero)

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak nazwać Most Wschodni we Wrocławiu?






Oddanych głosów: 765