Sport

Hubert Hurkacz znów napisał historię. Polak z awansem do wielkiego turnieju ATP Finals!

2021-11-05, Autor: Bartosz Królikowski

Aż 45 lat musiała czekać Polska na męskiego przedstawiciela w singlowej grze turnieju ATP Finals. To oczekiwanie wreszcie się zakończy! Hubert Hurkacz pokonał Australijczyka Jamesa Duckwortha 6:2, 6:7(4), 7:5 i awansował do półfinału turnieju Masters w Paryżu. Ten wynik oznacza, że wrocławianin już na 100% znajdzie się w gronie 8 najlepszych zawodników sezonu, którzy zagrają w Turynie w kończącym sezon turnieju Finals.

Reklama

Turniej w Paryżu to już ostatnia prosta na drodze do wielkiego turnieju ATP Finals w Turynie, w którym jak warto przypomnieć, zagra ośmiu najlepszych tenisistów minionego sezonu. Dla Huberta Hurkacza zawody w stolicy Francji były kluczowe pod kątem awansu do turnieju finałowego po raz pierwszy w karierze. Byłoby to bez wątpienia osiągnięcie historyczne nie tylko dla wrocławianina, ale dla całego męskiego tenisa w Polsce. Na przedstawiciela w tych zawodach, nasz kraj czeka od 1976 roku, gdy zagrał w takowym Wojciech Fibak. Hurkacz powtórzył już ostatnio jedno jego osiągnięcie, awansując do Top 10 rankingu ATP i miał ochotę na kolejne pójście w jego ślady.

Co jednak najważniejsze, miał spore szanse. Przed paryskim turniejem wiadomo było, że kluczowe dla Hurkacza będzie osiągnięcie lepszego rezultatu od Włocha Jannika Sinnera lub Norwega Caspera Ruuda, bowiem realnych kandydatów było trzech, a miejsca tylko 2. Szybko pojawiły się dobre wieści dla Polaka, bowiem Sinner odpadł w Paryżu już w II rundzie, przegrywając z Hiszpanem Carlosem Alcarazem. To sprawiło, że wrocławianin miał wszystko w swoich rękach.

Hurkacz nie miał łatwo ani w starciu z Tommy’m Paulem (7:5, 7:6), ani z Dominikiem Koepferem (4:6, 7:5, 6:2), jednak wygrał oba te starcia i awansował do ćwierćfinału paryskiego Mastersa. Uczyniło to jego sytuację klarowną. Jeśli Polak przeszedłby również tą rundę i wszedł do półfinału, zagwarantowałby sobie grę w ATP Finals. Został co prawda jeszcze turniej w Sztokholmie, ale ½ finału w Paryżu zapewniłaby mu przewagę nad Sinnerem, jakiej ten nie odrobiłby nawet wygrywając w Szwecji. Rywalem Polaka w ćwierćfinale był Australijczyk James Duckworth, 55 w rankingu ATP. Teoretycznie co najwyżej solidny, ale we wcześniejszych rundach odprawił m.in. Roberto Bautistę czy Alexeia Popyrina.

Na początku pierwszego seta widać było, że Hurkacz ma świadomość tego o co gra i potrzebuje chwili by przekuć ją w coś dobrego. Polak w pierwszych gemach popełnił trochę błędów, ale swojego podania nie oddał, co okazało się kluczowe. Bowiem gdy przy stanie 2:2 wrocławianin przełamał rywala, to wszedł na takie obroty, że trudno go było jakkolwiek zatrzymać. Duckworth przekonał się o tym boleśnie, bowiem nie potrafił poradzić sobie z coraz lepszymi serwisami Polaka, a i przy swoim podaniu miał mnóstwo kłopotów, bo Hurkacz świetnie returnował. W efekcie nasz reprezentant wygrał wszystkie gemy do końca tego seta, a całą partię 6:2.

Kolejny set był już o wiele bardziej wyrównany. Hurkacz był co prawda wciąż bliżej kolejnych przełamań, miał na takowe szanse zarówno w pierwszym jak i drugim gemie serwisowym Duckwortha. Jednak Australiczyk nie dość, że się wybronił, to jeszcze przy stanie 3:3 sam przełamał Polaka. Wrocławianin znalazł się w tarapatach, z których jednak szybko wyszedł, ekspresowo „odłamując” rywala, dzięki znakomitej postawie w długich wymianach. Od tej pory jednak to rywal był stroną dominującą. Utrzymywanie swojego podania przychodziło Polakowi z trudem, ale udawało się. O losach seta zdecydował tie-break. Wrocławianin rozpoczął go fatalnie, bowiem od stanu 0:4. Potem zdobył 3 pkt z rzędu, co jednak pomogło tylko na moment, bo Duckworth nie wypuścił szansy z rąk i wygrał 7:4.

Do rozstrzygnięcia meczu potrzebny był trzeci set. Set gemów wygranych do 0, bowiem Hurkacz wygrał w ten sposób aż 5 takowych, a i jego rywal tej sztuki dokonał. Bardzo pewnie serwowali obaj zawodnicy, nie mogąc znaleźć na siebie recepty. Zmieniło się to dopiero w ostatnich gemach. Wpierw Polak z trudem utrzymał serwis, wychodząc na prowadzenie 6:5 i będąc o krok od wygranej. W gemie nr 12 Hurkacz wypracował sobie aż trzy piłki meczowe. Dwie z nich kapitalnymi zagraniami obronił Duckworth. Jednak przy trzeciej to wrocławianin dał popis, świetnie przelobował rywala, wygrał seta, mecz i zapewnił sobie pierwszy w karierze awans do ATP Finals!

Ten mecz był doskonałym odwzorowaniem całego sezonu Hurkacza. Były momenty lepsze, były momenty słabsze, dramaturgia, emocje i pokaz naprawdę świetnej gry. Podobnie jak poprzedni rywale Polaka w Paryżu, James Duckworth postawił piekielne warunki, ale wrocławianin wiedział o co gra. Wiedział i nie wypuścił tego. Trzy wygrane turnieje ATP (może będą 4, kto wie), półfinał Wimbledonu, awans do Top 10 światowego rankingu, a teraz udział w ATP Finals jako wielka nagroda. To przełomowy sezon w karierze Hurkacza bez dwóch zdań, który pokazał że ten gość ma sufit bardzo, bardzo wysoko. W Turynie nie będzie przelewek. Tam czeka sama czołówka. Novak Djoković, Alexander Zverev, Danił Miedwiediew, Stefanos Tsitsipas, Andrej Rublow, Mario Berrettini, Casper Ruud i Hubert Hurkacz. Będzie się działo!

Ale najpierw Polak musi dokończyć grę w Paryżu. W półfinale czeka go starcie ze zwycięzcą meczu pomiędzy Amerykaninem Taylorem Fritzem, a wielkim Novakiem Djokoviciem. Ten mecz w sobotę 6 listopada.

Ćwierćfinał turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu:

Hubert Hurkacz (7.) – James Duckworth 6:2, 6:7(4), 7:5

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na zachodzie Wrocławia potrzeba więcej policjantów?




Oddanych głosów: 59