zamknij

Sport

Hurkacz w wielkiej formie w Kalifornii. Wrocławianin w znakomitym stylu awansował do 1/4 finału Indian Wells

2021-10-13, Autor: Bartosz Królikowski

Nie od dziś wiadomo, że Hubert Hurkacz znakomicie czuje się na Florydzie, gdzie zanotował 3 z 4 swoich wygranych turniejów rangi ATP. Tym razem jednak znakomicie radzi sobie po zachodniej USA, w Kalifornii. Wrocławianin w świetnym stylu pokonał Rosjanina Asłana Karacewa 6:1 6:3 i awansował do ćwierćfinału prestiżowego turnieju ATP Masters, Indian Wells.

Reklama

Trwa bardzo dobra jak dotąd jesień Huberta Hurkacza. Najlepszy polski tenisista radzi sobie ostatnimi czasy naprawdę świetnie. Pod koniec września wygrał turniej ATP Tour 250 we francuskim Metz, a teraz jak czołg idzie przez znacznie bardziej prestiżowe i mocniej obsadzone zawody rangi Masters w kalifornijskim Indian Wells. Póki co Hurkacz bez straty choćby seta pokonywał solidnych Alexeia Popyrina z Australii (6:1 7:5) oraz Amerykanina Francisa Tiafoe (6:3 6:2), nie pozostawiając złudzeń co do tego kto jest lepszy w obu przypadkach. Warto dodać, że wygraną z Tiafoe, zapewnił sobie miejsce w Top 10 najnowszego rankingu ATP.

Wszystko to jest bardzo ważne, bowiem Polak walczy o udział w turnieju ATP Finals dla ośmiu najlepszych tenisistów obecnego sezonu, na sam koniec. Póki co Hurkacz w rankingu ATP Race jest na miejscu dziewiątym, ale wiadomo że we Włoszech na 100% nie zagra wyprzedzający go Hiszpan Rafael Nadal. To sprawia że dziewiąta pozycja daje grę w finałowych zawodach. Wrocławianin nie może jednak jeszcze spać spokojnie, bowiem wciąż mogą wyprzedzić go Włoch Jannik Sinner oraz Kanadyjczyk Felix Auger-Alliasime, którzy nie tracą wiele.

Każde zwycięstwo oznacza dodatkowe punkty, a te dla Hurkacza są teraz na wagę złota jeśli chce zagrać w ATP Finals. Kolejnym wyzwaniem na drodze Polaka w Indian Wells był Rosjanin Asłan Karacew (23 w rankingu ATP). Wrocławianin miał z nim do wyrównania pewne rachunki, bowiem reprezentant naszych wschodnich sąsiadów pokonał go kilkanaście dni temu na turnieju w San Diego.

Mówią że zemsta jest słodka. Zaś tym razem nie dość że słodka, to była jeszcze ekspresowa. Hurkacz praktycznie zmiótł rywala z kortu. Dominował niemalże od samego początku, wykorzystując bezwzględnie każdy błąd rywala. Tych Karacew popełniał już w pierwszym secie bardzo dużo. Polak tylko raz pozwolił mu wygrać gema przy własnym serwisie, za pierwszym podejściem. Każde kolejne w partii nr 1, kończyło się przełamaniem i Hurkacz wygrał 6:1.

W drugiej walka była już nieco bardziej wyrównana, przy czym w przypadku tego meczu, takie określenie nie zmieniał faktu, że Polak był znacznie lepszy. Wrocławianin o wiele lepiej serwował od rywala, grał spokojniej i popełniał mniej prostych pomyłek. Grał po prostu swój tenis w swoim stylu, bez większego napinania się. To wystarczyło na Karacewa. Hurkacz ponownie przełamał go przy stanie 2:2 w drugim secie i choć Rosjaninowi udało się po raz pierwszy w meczu szybko to odrobić, to nie zachwiało to grą naszego reprezentanta. Dość powiedzieć, że to przełamanie to był ostatni wygrany przez jego rywala gem. Polak zwyciężył w trzech kolejnych gemach, w drugim secie (6:3), a w efekcie w całym spotkaniu.

W ćwierćfinale przeciwnikiem tenisisty z Wrocławia będzie zwycięzca pojedynku pomiędzy rozstawionym z jedynką wiceliderem światowego rankingu Daniłem Miedwiediewem, a Bułgarem Grigorem Dimitrowem.

IV runda turnieju ATP Masters 1000 Indian Wells:

Hubert Hurkacz (8) – Asłan Karacew (19) 6:1, 6:3

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Gdzie chodzisz do restauracji?




Oddanych głosów: 92