Reklama

"Jak słyszę, że pacjentka uciekła z kwarantanny, by kupić gorzałę..." [WYWIAD]

17/03/2020 12:49

– Chciałoby się powiedzieć, że fikcja jest niedościgniona, ale jak słyszę, że pacjentka ucieka z kwarantanny i została doścignięta na stacji benzynowej, gdzie nabywała butelkę gorzały… Kto by to wymyślił? – mówi Eugeniusz Dębski, wrocławski pisarz fantasy i science fiction.

Eugeniusz Dębski to absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, a z wykształcenia – filolog-rusycysta. Jest pisarzem literatury fantasy i SF oraz tłumaczem rosyjskiej fantastyki. To prezes wrocławskiego oddziału SPP, a także współtwórca i były redaktor naczelny internetowego magazynu literackiego „Fahrenheit” oraz inicjator i redaktor nieistniejącego już periodyku „Srebrny Glob”. Prowadzi z żoną biuro rachunkowe.

Michał Hernes: Jak upływa panu czas w stanie zagrożenia epidemicznego?
Eugeniusz Dębski: Wcale mi nie upływa! Siedzimy w domu i robimy to, co w firmie: rozliczamy podatki klientów oraz fabrykujemy PIT-y. Różnica tylko taka, że w firmie mamy wygodniejsze fotele i wszystko, co niezbędne do takiej pracy, a w domu... Musieliśmy przywieźć segregatory, dziurkacze, zszywacze, zapasy papieru i tak dalej. Następnie podłączyć oprogramowanie do zdalnej pracy (szczęśliwie kiedyś wpadliśmy na pomysł, że to może być potrzebne!) i - jak wspominałem - dalej już jest jak normalnie, przed pandemią.

Czy ma pan czas na pisanie, czytanie, a także oglądanie filmów i seriali?
No, nie da się siedzieć nad fakturami dłużej niż 10-12 godzin. Praca w firmie miała tę zaletę, że można było z niej wyjść do domu. Natomiast nie mam dokąd wyjść, żeby uwolnić się od pracy.

Staramy się z żoną działać racjonalnie, fakturujemy kilka godzin, potem przerwa na zabawę ze zwierzętami, psem i kotem, potem gotowanie, zjadanie, fakturowanie, deserek, zwierzęta... No i gdzieś około 20 przełączam monitor na tryb ekranu i konsumujemy odcinek albo dwa. "Metoda Komenskiego" na przykład, albo "Powściągnij swój entuzjazm" - oba o złośliwych, wrednych, ale kochanych prykach, których perypetie, stary pryk, z przyjemnością oglądam. No i załadowane na czytnik kryminały!
 
Jak bardzo inspirujące są dla pana jako pisarza obecne wydarzenia?
Hm, nie bardzo wiem, jak się do tego ustawić... Wolałbym móc pokpiwać z pandemii i spanikowanych niepotrzebnie ludzi, ale w tym rzecz: "niepotrzebnie"? Może nie, a jeśli nie, to może nie robić sobie szutek?

Niestety, nie da się żywcem przenieść sytuacji do literatury, zwłaszcza tego sortu, który uprawiam. Trudno sobie wyobrazić "średniowieczne" miasta odcięte od świata i dostaw z powodu epidemii... Chyba ówczesna świadomość była zbyt niska. A może?.. W komicznym wariancie: popyt na mąkę, drożdże i miód rośnie niepomiernie!? Tylko co z papierem?
 
Czy życie przerasta fikcję, czy wciąż fikcja bywa niedościgniona i daje większe pole do popisu?
Chciałoby się powiedzieć, że fikcja jest niedościgniona, ale jak słyszę, że pacjentka ucieka z kwarantanny i została doścignięta na stacje benzynowej, gdzie nabywała była butelkę gorzały… Kto by to wymyślił? Generalnie, jednak, w utworach SF nie ma już problemu z lotem na Marsa, co najwyżej problem z zagospodarowywaniem tej planety, a w realu?

Gdyby pandemia koronawirusa była tematem pańskiej książki, jak by się zakończyła?
Wiadomo, ja kocham happy endy. Pokonalibyśmy tę zarazę, zjednoczyli w wielkim boju i już nie walczylibyśmy między sobą: Muzułmanie, Rosjanie, Amerykanie, Chińczycy i Islandczycy. Ja jestem do tej wersji i wizji świata bardzo przywiązany. I robię, co mogę, żeby ją zrealizować. To znaczy - jeżdżę-latam, gdzie się da, żeby pokazać, że Ja-Polacy-Ludzie są fajni i należy się bratać-kumać-integrować! Na całego!

Czy może nas czekać niedaleka przyszłość rodem z „Mad Maxa”?
E tam! Raczej nie. Chyba że damy sobie popalić trzebiąc lasy, trując wody, fetoryzując powietrze. Kryzysy rodzą potrzeby, potrzeby - posiadaczy, posiadacze - klientów, a co poniektórzy ("Wy, co poniektórzy i poniekątni!..! - mawiał pułkownik pewien na Przysposobieniu Wojskowym) i poniekątni będą chcieli zaposiąść dużo, żeby dzielić i rządzić. Wtedy tak - zrodzą się Mad Maxy, Man Mini, Woman Middle i tak dalej. Ale ja mam tyle lat, że osobiście tego nie doświadczę... I tak, robię, co mogę, żeby moje dzieci i wnuki też poznały te "przyjemności" tylko z ekranu.

Słynny pisarz SF Isaac Asimov mawiał, że w historii nie ma happy endów, tylko punkty krytyczne, które przemijają. Co sądzi pan o tej tezie?
Nie zastanawiałem się nad tym. Ale myślę, że Asimov miał wiele celniejszych prognoz, ta nie musi być właściwą.
 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości