Kultura

Jeszcze nie zginęły styl, wdzięk i poczucie humoru. Krajobraz po 39. edycji PPA

2018-03-28, Autor: Michał Hernes

Wojciech Młynarski napisał kiedyś, że najważniejsza w kulturze jest ciągłość. Dodał, że niestety została ona zerwana. Na szczęście Przegląd Piosenki Aktorskiej wciąż trwa i ma się bardzo dobrze, opierając się m.in. właśnie na ciągłości.

Reklama

Wojciech Młynarski, któremu złożono hołd w trakcie tegorocznej edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej, narzekał przed laty, że zginął styl, wdzięk i swoiste poczucie humoru. W jednym z wywiadów żalił się, że jeśli chodzi o rozrywkę, poziom jest obliczony na gust średni albo niski. Nie ma programów ambitnych, autorskich. Wciąż czekam, aż w Polsce znów pojawi się ktoś na miarę Wojciecha Młynarskiego albo Jacka Kaczmarskiego. Dyrektor artystyczny PPA Cezary Studniak słusznie zauważył, że kimś takim jest np. Kazik. To prawda. Są też raperzy, którzy potrafią mnie czasem pozytywnie zaskoczyć i trafić w sedno.

Nie dziwi mnie natomiast, jak wciąż zaskakująco aktualne są teksty Młynarskiego. Znakomicie było to widać podczas Koncertu Galowego „Miłe Panie i Panowie Bardzo Mili”. – Spośród niemal trzech tysięcy utworów, które zostawił nam odchodząc przed rokiem, wybraliśmy te, które najdotkliwiej opowiadają nasz świat, dziś, tu i teraz, mimo że pisane były w czasach pozornie minionych – mówiła scenarzystka i reżyserka koncertu, Agnieszka Glińska.

Choć pojawiły się w nim tragikomiczne i gorzkie akcenty, nie zabrakło też chwil optymizmu i nadziei. – Bo wszystko jest kwestią wyboru – jaskrawość czy smuga cienia, bo nie ma brzydkich kolorów – są tylko brzydkie spojrzenia. Niech cię te nutki uleczą, niech wzrok i serce ci zmięknie, na szarą dolę człowieczą patrz pięknie – pisał Młynarski.

Na przeglądzie Piosenki Aktorskiej intrygujący był również spektakl „Flower Power”, czyli bardzo aktualna historia ucieczki od życia według schematów i wartości narzuconych przez „państwo i prawo”. – Do momentu transformacji wzorcem było przyzwoite zachowanie. Było wiadomo, że się jest przeciwko bezprawiu, totalitaryzmowi, cenzurze. Po upadku komunizmu trzeba się deklarować precyzyjniej – mówił Młynarski w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Odnoszę wrażenie, że bardzo zależało na tym twórcom i organizatorom tegorocznej edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej. W konkursie teatralnego nurtu OFF wystawiony został m.in. spektakl „Wkurwione kobiety w leju po Polsce”, a w finale Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki aktor Marcel Sabat (uszminkowany i na obcasach) śpiewał piosenkę o złych facetach.

Mówiąc szczerze, nastawiłem się na to, że tegoroczne werdykty będą bardzo polityczne i że nie da się od tego uciec. Tymczasem nurt OFF nieoczekiwanie wygrał spektakl „Can I be Whitney?”, który mimo swoich wad i niedociągnięć również dla mnie okazał się pozytywną niespodzianką. Mówiąc szczerze, jego opis nie brzmiał dla mnie zbyt zachęcająco. – Tomasz Szczepanek nie umie śpiewać. Nie trafia w dźwięki, ma słabo postawiony głos, niedoskonałą dykcję i pewnie kilka innych problemów, o których jeszcze nie wie. Odkąd pamięta, zawsze chciał śpiewać… np. jak Whitney Houston – napisano w zapowiedzi przedstawiania. Rozpoczął się on niezbyt dobrze i nieco kuriozalnie – od filmu, w którym bohater opowiadał o sobie i swoich lekcjach śpiewu. W drugiej części nastąpił nieoczekiwany, zaskakujący zwrot akcji i choć wcielający się w główną rolę Tomasz Szczepanek ani dobrze nie śpiewa, ani nie jest dobrym aktorem, to jury zdecydowało się nagrodzić go za pasję, pomysłowość i pozytywną energię. Zważywszy na to, że jestem trochę zmęczony upolitycznionym publicystycznym teatrem, szanuję ten werdykt i okazał się on dla mnie powiewem świeżości.

Nawet mimo wspomnianych niedociągnięć będących w kontrze tego, o czym mówił Wojciech Młynarski. – Dla mnie robić swoje, to po prostu porządnie robić coś, co się umie – powiedział autor tekstów kabaretowych i piosenek. Te słowa przypomniały mi się podczas Koncertu Finałowego, w trakcie którego aktor po udarze, Krzysztof Globisz, ledwie mówiąc i walcząc ze swoim ciałem próbował wyrecytować utwór „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena. Pomagała mu w tym Katarzyna Nosowska. Efekt był przejmujący. Niewiele zabrakło, by z oczu poleciały mi łzy, a Globisza nagrodzono owacją na stojąco. Po spektaklu naszła mnie jednak refleksja, że to było głupie. Że Globisz być może odczuwa potrzebę zaistnienia, ale nie powinien tego robić. Odniosłem wrażenie, że padłem ofiarą próby szantażu emocjonalnego, niezależnie od dobrych intencji.

Mimo to tegoroczna edycja Przeglądu Piosenki Aktorskiej przyniosła mi dużo zachwytów i pozytywnej energii. Pytanie tylko, czy rację miał Młynarski, który twierdził, że kabaret polski, ten, który utrzymywał ciągłość tradycji, przestał istnieć i że pod nazwą „kabaret” podszywa się dziś naganny proceder w świetle jupiterów TV.

Na szczęście PPA nie przestał istnieć i to niezależnie od tego, że – znów cytując Młynarskiego – pisanie tekstów to trudny zawód. Po Koncercie Galowym z jego utworami jeden z aktorów wrocławskiego Teatru Polskiego powiedział: „i można, ku..wa, mądrze na tej scenie!”. To smutna, gorzka i bardzo trafna refleksja. Szkoda, że Przegląd Piosenki Aktorskiej nie stał się miejscem spotkania i dialogu skłóconego wrocławskiego środowiska teatralnego.

Niestety, rację miał Młynarski mówiąc, że żyjemy w świecie pomieszanych wartości. Czekam, aż w kolejnych konkursach PPA pojawi się ktoś na miarę tego mistrza, np. w nurcie OFF. A póki co, róbmy swoje, jak powiedział klasyk.

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1062