zamknij

Sport

Jeździecka Hala Stulecia

2010-12-09, Autor: materiały prasowe, pk
Przedstawiamy relację z zaczończonej w ubiegly weekend największej w sezonie imprezy jeździeckiej, której areną stała się wrocławska Hala Stulecia.

Pierwszy dzień Parady Jeździeckiej zakończył się pełnym sukcesem, o czym świadczyć mogą bardzo zadowoleni uczestnicy imprezy.

 

Pomimo zimowych warunków pogodowych na zewnątrz hali, atmosfera w trakcie Parady przez cały pierwszy dzień jej trwania była naprawdę wysoka. Już pierwszy pokaz bryczki czterokonnej przygotowany przez Piotra Mazurka rozpalił emocje widzów do czerwoności. Potem było już tylko lepiej.

 

Na arenie odbył się konkurs skoków przez przeszkody, którego zwycięzcą został Jarosław Skrzypczyński. Prawdziwym hitem dla najmłodszej publiczności okazały się zawody kuców. Dzieci nie tylko bardzo chętnie brały w nich udział, ale przede wszystkim, już po kilku chwilach doskonale panowały nad swoimi wierzchowcami, ścigając się ze sobą w sportowej i niezwykle szlachetnej rywalizacji.

 

Następnie zaprezentowano pokaz jazdy konnej w stylu western. Była to prawdziwa gratka dla miłośników filmów z Gregory Peckiem i Clintem Eastwoodem w rolach głównych. W jego trakcie zobaczyć można było reinig – styl jazdy w galopie, według ściśle określonej, trudnej technicznie trasy. W tym kowbojskim stylu prowadzi się konia jedną ręką.

 

W tym momencie na arenę wkroczył Lorenzo. W trakcie tego pokazu temperatura sięgnęła zenitu. Jego show z pogranicza cyrku, teatru, akrobatyki i ujeżdżania, wzbudził największy aplauz w trakcie całej imprezy. Zaprezentował on niezwykłą umiejętność panowania nad końmi, podczas gdy sam wykonywał niesamowite akrobacje. - Lorenzo bardzo widowiskowo skakał przez przeszkody, stojąc na grzbietach dwóch koni. Widzów zachwycił szczególnie w tym momencie, w którym konie galopowały pod poprzeczką, a on przeskakując przez nią wylądował znowu na ich grzbietach – mówią Joanna Delawska i Jerzy Trzeciak - organizatorzy Parady Jeździeckiej.

 

> ZOBACZ FOTOGALERIĘ Z IMPREZY

 

W finale Parady jedna z największych gwiazd współczesnego sportu i mistrzyni olimpijska w ujeżdżeniu – Anky van Grunsven, dała zachwycający pokaz majestatycznego panowania nad koniem w trakcie jazdy.

Dodatkową, również dużą atrakcją, stał się koncert folkowo-rockowej grupy Brathanki. Ich żywiołowa muzyka dodała jeszcze kilka stopni ciepła do i tak już gorącej i bardzo dobrej atmosfery całej imprezy.

 

Parada okazała się też wyjątkową okazją zobaczenia na żywo nie tylko najwyższego mistrzostwa ludzi, potrafiących na koniu wykonać niezliczoną ilość niezwykłych ewolucji, ale także możliwością podziwiania samych koni, w całej swej urodzie. Wśród nich we Wrocławiu zobaczyć można m.in. niespotykane w Polsce konie rasy quarterback – znane przede wszystkim z wielu filmów o Dzikim Zachodzie.

 

W trakcie pokazu Lorenzo, publiczność podbił jeden z rumaków o szarej maści, który spontanicznie i radośnie na powitanie z widzami, zamiast reagować na komendy trenera, entuzjastycznie wytarzał się w pasku na arenie. Warto podkreślić, że również inne konie w trakcie tej części Parady były bardzo radosne, i bawiły się w swoim gronie jak na dobrze zorganizowanym spotkaniu towarzyskim.

 

 

Wdrugim dniu imprezy emocji nadal nie brakowało, na arenie Hali Stulecia zobaczyliśmy niezwykłe wyczyny francuskiego mistrza Lorenzo i czeskiej grupy Lucky Dresov.

 

W sobotę, podobnie jak pierwszego dnia imprezy, w finale zaprezentowała się wielka gwiazda światowego jeździectwa - Anky van Grunsven. Po raz kolejny też, jej pełen dostojeństwa i niepowtarzalnego uroku występ zelektryzował już i tak podekscytowaną publiczność. Niezwykłym i wspaniale przyjętym punktem programu okazał się moment w którym Anky, nieoczekiwanie dla wszystkich wzięła udział w pokazach jazdy w stylu western.

Prawdziwym hitem soboty okazał się występ czeskiej grupy Lucky Drasov. W jego trakcie, na grzbietach galopujących koni niezwykłe, cyrkowe akrobacje wykonywały nawet po trzy osoby jednocześnie. W tym momencie temperatura w całej sali osiągnęła bardzo wysoki poziom.

 

Ale nie był to koniec atrakcji. Lorenzo, który już w piątek dał wspaniały, zapierający dech w piersiach show, także dziś podbił serca wrocławskiej publiczności. W pierwszej części programu, na swych niezwykłych rumakach, po raz kolejny wykonywał niecodzienne akrobacje, w których w mistrzowski sposób łączył jadę konną, akrobatykę, i tempo akcji rodem z najlepszych hollywoodzkich produkcji.

 

W trakcie występu Lorenzo miał miejsce moment, w którym wszyscy na chwilę zamarli w niepewności. Dwa konie, na których stał francuski mistrz, nagle zaczęły galopować w różnych kierunkach. Artysta w ostatniej chwili uratował się akrobatycznym zeskokiem, pokazującym po raz kolejny wielkość jego kunsztu.

 

W finale drugiej części imprezy organizatorzy jeszcze raz zadziwili widzów organizując konkurs bicia rekordu hali w wysokości skoku przez przeszkodę. Warto podkreślić, że jak dotąd nigdy wcześniej konstrukcja taka nie została wykorzystana w zawodach halowych oraz to, że poziom trudności wyznaczała nie tylko wysokość przeszkody ale także jej specjalna konstrukcja, co było dodatkowym utrudnieniem dla koni. Aż 5 jeźdźców odważyło się wziąć w niej udział, co zostało oczywiście docenione wielkimi brawami widzów. Ostatecznie rekord skoku został ustanowiony na wysokości 2,07 metra!

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy więcej zieleni na ul. Kazimierza Wielkiego to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 218