Sport

Kolejna porażka Śląska Wrocław. A tak kibicowaliście! [DUŻO ZDJĘĆ]

2022-01-25, Autor: Bartosz Królikowski

Koszykarze Śląska Wrocław wciąż bez pierwszego od 17 lat zwycięstwa w Hali Stulecia. WKS zaprezentował się bardzo mizernie i przegrał z liderem ligi francuskiej Boulougne Metropolitans 59:74. To ich już dziewiąta porażka w EuroCup.

Reklama

W nienajlepszych nastrojach do kolejnego starcia w EuroCup przystępowali koszykarze Śląska Wrocław. WKS po powrocie po zawirowaniach covidowych pokonał Asseco Arkę Gdynia, ale już dwa ostatnie spotkania, z litewskim Lietkabelisem w EuroCup oraz prestiżowa ligowa Święta Wojna z Anwilem Włocławek to porażki zespołu Andreja Urlepa. Starcie z odwiecznym arcyrywalem w Hali Mistrzów nie było w przeciwieństwie do tego na Litwie bardzo słabe w wykonaniu wrocławian. W ofensywie zaprezentowali się nawet całkiem nieźle, ale na tak dysponowany Anwil „całkiem nieźle” zdecydowanie nie wystarczyło. Zwłaszcza że w defensywie wypadli bardzo blado. Nikt wcześniej w tym sezonie nie rzucił im aż 97 pkt. Niezależnie czy to w lidze czy w europejskich pucharach. Na dodatek była to ich już druga przegrana Święta Wojna w sezonie, co z pewnością dodatkowo boli.

Widać w każdym razie że ten zespół potrzebuje jeszcze nieco czasu zanim wejdzie znów na najwyższe obroty. A czasu niestety za wiele nie ma, bowiem starcie z Boulougne Metropolitans otwiera serię aż 4 meczów w przeciągu tygodnia. Wszystkie w Hali Stulecia (oprócz Francuzów jeszcze kolejno Czarni Słupsk, Stal Ostrów Wielkopolski, Turk Telekom Ankara).

Co do drużyny Metropolitans, dzisiejsi rywale Śląska są w trakcie świetnego póki co sezonu. Po 16 kolejkach przewodzą oni w tabeli ligi francuskiej z 13 zwycięstwami i ledwie 3 porażkami. Nieco gorzej choć wciąż solidnie jest w EuroCup. Tu na 10 spotkań wygrali połowę, a w swoim ostatnim pojedynku wysoko pokonali Turk Telekom Ankara 99:82.

Pod żadnym pozorem zatem WKS nie czekało absolutnie łatwe zadanie w walce o swoje pierwsze od 17 lat zwycięstwo w Hali Stulecia. Dotychczasowe dwa bowiem przegrywali (z Joventutem Badalona i Zastalem Zielona Góra). Aczkolwiek byli oni gotowi podjąć to wyzwanie, co pokazali w pierwszych dwóch kwartach. W partii otwarcia bardzo dobrze rozpoczęli. Skuteczność Travisa Trice’a i Aleksandra Dziewy w połączeniu z mocną defensywą dały prowadzenie 13:5. Jednak w drugiej części pierwszej kwarty ich skuteczność zaczęła nieco zawodzić, a rywale błyskawicznie skorzystali z okazji. Ostatecznie udało się jednak utrzymać chociaż remis 20:20, głównie dzięki świetnej postawie Trice’a.

W drugiej z kolei bardzo dobrą robotę ofensywną wrocławianie robili pod koszem. Aleksander Dziewa oraz Kerem Kanter nie bali się mocnych pojedynków, które często kończyli skutecznymi rzutami. Brakowało jednak w zespole Andreja Urlepa celnych trójek, przez co WKS nie mógł odskoczyć. Nawet pomimo faktu iż nie dali się też rozszaleć rywalom w ofensywie. Do przerwy minimalnie prowadzili jednak goście, 36:35. Oni zza łuku też zdecydowanie nie szaleli, a ogólnie cała pierwsza połowa była niezwykle wyrównana.

Nieco inaczej wyglądało to po powrocie na boisko. Trzecie kwarty w tym sezonie często są piętą Achillesową Śląska Wrocław. Zawalili takową chociażby ostatnio we Włocławku, co kosztowało ich porażkę. Tym razem nie zawalili może aż tak doszczętnie, ale nie zagrali w niej dobrze. Zwłaszcza w ofensywie, piekielnie nieskuteczni zwłaszcza zza łuku. Tylko 10 pkt zdobyli w przeciągu tych 10 minut. W takich sytuacjach najgorsze jest to że rywale też nie grali jakoś szczególnie. Metropolitans od początku spotkania grali na skuteczności z gry oscylującej wokół przeciętnych 40%. A jednak wystarczyło by przed ostatnią kwartą prowadzić 53:45.

Zaś w niej WKS nie zagrał niestety wiele lepiej, o ile w ogóle. Nadzieja była tylko na początku, gdy po dobrych akcjach Cyrila Langevine’a oraz Łukasza Kolendy (celne 2 wolne i trafiona trójka) zrobiło się w pewnym momencie tylko 52:57. Niestety to był tylko mały płomień nadziei, który szybko zgasł. Zbyt słabo w ataku wyglądali dziś wrocławianie. Ostatecznie WKS przegrał 59:74.

Nie da się wygrać z drużynami o wiele słabszymi od lidera ligi francuskiej mając 32% skuteczności rzutów z gry (19/59) i trafiając zaledwie 3 trójki przez cały mecz, a co dopiero z samym liderem. Choćby nie wiadomo jak dobrze zagrać w defensywie, choćby nie wiadomo co jeszcze zrobić. Nie da się. Niestety był to drugi bardzo słabiutki mecz Śląska z rzędu w EuroCup. Choć tu właściwie druga połowa, bo pierwsza to jeszcze w miarę akceptowalna. To było jednak o wiele za mało by odczarować wreszcie Halę Orbita.

Na to kolejna okazja nadarzy się w Energa Basket Lidze. W piątek 28 stycznia o 20:00 WKS zmierzy się z Czarnymi Słupsk.

WKS Śląsk Wrocław – Boulougne Metropolitans 59:74 (20:20, 15:16, 10:17, 14:21)

Śląsk: Trice 11, Justice 5, Dziewa 6, Meiers 5, Ramljak 6 oraz Karolak 5, Kolenda 6, Kanter 9, Gordon, Langevine 6, Gabiński, Tomczak

Trener: Andrej Urlep

BM 92: Cummings 7, Konate 0, Crocker 14, Hunter 10, Ginat 10 oraz Moulare, Hornsby 15, Michineau 12, Halilović 6, Sy 0, Ho-You-Fat 0, Yomi 

Trener: Vincent Collet

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1206