Sport

Kolejna wpadka w końcówce meczu i kolejne zgubione punkty. Śląsk - Korona Kielce 1:1

2013-11-10, Autor: Łukasz Maślanka
Gdyby mecze piłkarskie trwały np. 80 minut, Śląsk Wrocław kroczyłby pewnie od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale trwają 10 lub nawet więcej minut dłużej i wygląda na to, że dla wrocławskich zawodników jest to problem. Bo po raz kolejny w tym sezonie tracą punkty w praktycznie wygranym meczu w ostatnich minutach gry. Tym razem Śląsk dał sobie wbić gola w 90. minucie i tylko zremisował z Koroną Kielce 1:1.

Reklama

Zwycięskiego składu się nie zmienia, więc trener Stanislav Levy na mecz z Koroną od pierwszej minuty wystawił praktycznie ten sam skład, który poradził sobie z Podbeskidziem Bielsko-Biała i Lechią Gdańsk. W pierwszej jedenastce zabrakło tylko świeżo wykurowanego po przeziębieniu Sylwestra Patejuka, a duet skrzydłowych stworzył Sebino Plaku wspólnie z powołanym do reprezentacji Polski i obserwowanym podczas tego spotkania przez selekcjonera Adama Nawałkę Tomaszem Hołotą. Z kolei w rolę prawego obrońcy znów wcielił się Mariusz Pawelec.
Pierwsza połowa meczu Śląska z Koroną przez mniej więcej dwa kwadranse poziomem gry nie zachwycała. Wrocławianie prezentowali się lepiej, częściej byli przy piłce i mozolnie tkali swoje akcje. Kielczanie jednak dobrze radzili sobie w środku pola i umiejętnie przeszkadzali graczom Śląska w rozegraniu. Efekt? Miłośnikom piłkarskiej walki mecz mógł się podobać, ale klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. W Śląsku groźnie strzelał PlakuMarco Paixao, dla Korony największe zagrożenie stworzył Daniel Gołębiewski, ale jego akcję i tak przerwał sędzia odgwizdując spalonego.
 
Widowisko rozkręciło się jednak w ostatnich piętnastu minutach pierwszej połowy. W 36. minucie bramkarza Korony pokonał Tomasz Hołota, ale jego radość trwała bardzo krótko - przerwał ją sędzia boczny unosząc do góry chorągiewkę wskazując, że gol padł ze spalonego. Kilka minut później zakotłowało się pod bramką Śląska i to zamieszanie nie wyszło wrocławianom na dobre. W polu karnym Adam Kokoszka walczył z Danielem Gołębiewskim i napastnik Korony padł na murawę. Sędzia uznał, że stoper Śląska faulował i podyktował rzut karny, a Kokoszkę ukarał żółtą kartką. Był to jego drugi żółty kartonik i musiał opuścić boisko. Los ulitował się jednak nad Śląskiem i Paweł Golański rzutu karnego wykorzystać nie zdołał, trafiając w słupek.
 
Grająca z przewagą jednego piłkarza Korona po przerwie natychmiast zabrała się za to, by przekuć przewagę liczebną na zdobyte bramki. I przez kilka minut Śląsk był w poważnych opałach. Kielczanie marnowali jednak wyśmienite sytuacje i można przypuszczać, że gdy obejrzą na wideo ich powtórki, ze zdumienia zmarszczą brew. Bo też trudno zrozumieć, jak można spudłować strzelając niemal z linii bramkowej, a ta właśnie “sztuka” udała się Danielowi Gołębiewskiemu, a później Pawłowi Golańskiemu. A niewykorzystane szanse szybko się zemściły na drużynie gości. Bo w 58. minucie Kamil Sylwestrzak w polu karnym bezpardonowo powalił Marco Paixao i werdykt sędziego był oczywisty - “jedenastka” dla Śląska. A tę z zimną krwią na gola zamienił sam poszkodowany.
 
Trener Stanislav Levy po tym, gdy jego zespół objął prowadzenie, zareagował błyskawicznie. I wzmocnił szyki defensywne, wprowadzając do gry obrońcę Odeda Gavisha za Mateusza Cetnarskiego, wpuścił też nieco świeżej krwi do linii pomocy, gdzie za Plaku pojawił się Patejuk. Niestety, obie roszady Czechowi nie wyszły. Zwłaszcza Gavish był wyjątkowo “elektryczny”. Izraelczyk miał problemy z podejmowaniem decyzji, nie nadążał za akcjami rywali, gubił krycie, a najlepszym podsumowaniem jego występu jest fakt, że dwa razy wywrócił się potykając o własne nogi. I na prawej stronie boiska, gdzie miał bronić, Korona poczynała sobie całkiem śmiało. Na szczęście pozostali piłkarze Śląska walczyli z godną podziwu ofiarnością i walecznością. Umiejętnie się bronili i przerywali akcje kielczan, a czujność kieleckich obrońców cały czas sprawdzał Paixao.
 
Im bliżej było końca meczu, tym mocniej pachniało golem dla Korony. Grający z przewagą liczebną cały czas naciskali wrocławską obronę, a coraz bardziej zmęczeni gracze Śląska mieli trudności z odpieraniem ataków gości. O gola na remis mógł się pokusić Serhij Pyłypczuk, ale strzelając z kilku metrów fatalnie skiksował. Z kolei po atomowym uderzeniu Golańskiego świetną interwencją popisał się Marian Kelemen. Szczęście (i chwilowa nieuwaga arbitra) też sprzyjało Śląskowi, bo zagranie ręką Odeda Gavisha w polu karnym obyło się bez konsekwencji.
 
Aż nastała feralna w tym sezonie dla wrocławian 90. minuta. I Śląsk znów zgubił zwycięstwo, na które tak ofiarnie pracował przez całą drugą połowę meczu. Po świetnym podaniu w pole karne Michała Janoty, mocnym strzałem popisał się Sylwestrzak. Po jego uderzeniu piłka odbiła się jeszcze od słupka, zatańczyła na linii, ale nikt nie miał wątpliwości, że wpadła do bramki. I obrońca Korony mógł się cieszyć, bo naprawił swój błąd, po którym Śląsk objął prowadzenie i dał remis swojej drużynie. A graczom Śląska pozostało tylko spuścić głowy i obejść się smakiem, bo mieli zwycięstwo na widelcu, a został im tylko okruszek w postaci punktu za remis.
 
Po remisie z Koroną Kielce, Śląsk ma w swoim dorobku 21 pkt. i zajmuje ósme miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Wrocławianom bliżej obecnie do grupy, która będzie walczyła o uniknięcie degradacji z ligi. Od zajmującego 12. miejsce Piasta Gliwice dzielą ich bowiem tylko dwa "oczka". O kolejne ligowe punkty Śląsk powalczy 23 listopada br. w Białymstoku, gdzie zmierzy się z miejscową Jagiellonią i będzie to dla wrocławian szalenie ważny mecz. Porażka może wypchnąć ich z grupy grającej o ligowe medale.
 
Śląsk Wrocław - Korona Kielce 1:1 (0:0)
Bramki: Paixao (58. - karny) - Sylwestrzak (90.).
 
Śląsk Wrocław: Kelemen - Pawelec, Grodzicki, Kokoszka, Dudu - Hołota, Stevanović, Kaźmierczak, Cetnarski (63. Gavish), Plaku (62. Patejuk) - Paixao (90. Socha).
Korona Kielce: Małkowski - Malarczyk, Stano, Dejmek, Sylwestrzak - Golański, Jovanović, Sobolewski, Janota (90. Lenartowski), Pyłypczuk - Gołębiewski (69. Korzym).
 
Żółte kartki: Kokoszka, Dudu, Grodzicki, Gavish - Stano, Sylwestrzak.
Czerwona kartka: Kokoszka (40. - za drugą żółtą).
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
 
Widzów: ok. 10 tys.
Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~eeee 2013-11-10
    22:44:25

    2 0

    eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1238