zamknij

Sport

Koszmar w Hali Orbita. Koszykarski Śląsk sensacyjnie pokonany przez HydroTruck

2021-02-08, Autor: Bartosz Królikowski

Najsłabszy występ w tym sezonie? Zdecydowanie tak. Koszykarze Śląska Wrocław przez większość meczu wyglądali jak cień drużyny, którą znamy na co dzień i przegrali z przedostatnim w tabeli HydroTruckiem Radom aż 75:97.

Koszykarze Śląska Wrocław w ostatnim meczu pokazali, że wpadka jaką była porażka z Treflem Sopot, była tylko wypadkiem przy pracy. Zresztą nic dziwnego, gdyż psychika to duża siła zespołu Olivera Vidina. Mecz z BMSlam Stalą był kwintesencją tego faktu. Bez bardzo ważnych Ivana Ramljaka oraz Bena McCauleya, wrocławianie wygrali hit ligowy po kapitalnym spotkaniu 98:97, co dało im w pełni zasłużoną pozycję wicelidera. Co więcej, ich obecność w czołówce to już nie jest niespodzianka. Oczywiście biorąc pod uwagę przedsezonowe przewidywania, mało kto ich dawał na pozycję na której są, ale swoją postawą z każdym meczem coraz bardziej udowadniają, że w tym sezonie oni po prostu należą do czołówki.

Reklama

Co innego ich rywale, HydroTruck Radom. Oni też przed tą kolejką byli na drugim miejscu, ale od końca. Radomianie w tym sezonie wygrali tylko jeden z dwunastu meczów wyjazdowych, a ogólnie tylko 6 na 24. Nie było zatem wątpliwości, że zdecydowanym faworytem meczu był Śląsk, nawet jeżeli szanse na występ Ramljaka oraz McCauleya były niewielkie. Jednocześnie rzecz jasna Śląsk nie miał prawa lekceważyć rywala, bo HydroTruckowi zdarzyło się w tym sezonie sprawić przykrą niespodziankę choćby Legii Warszawa (71:70 w Radomiu)

Zespół gości w pierwszej kwarcie postawił Śląskowi bardzo trudne warunki. Wrocławianie mieli kłopoty z pilnowaniem ich przy rzutach za trzy, a gracze HydroTrucka rzucali je bardzo skutecznie. Ogólnie skuteczność nie była w tej części meczu po stronie Śląska, gdyż grali na zaledwie 44-procentowej celności rzutów z gry. Wynikało to m.in. z braku płynności w ich grze. Agresywna defensywa rywali ograniczała ich możliwości w rozegraniu, a zawodnicy WKS-u nie potrafili tego przełamać. W efekcie to zespół z Radomia triumfował w pierwszej kwarcie 24:18.

Kolejne minuty mijały, a Śląsk miał bardzo duże problemy. Wrocławianie nie mieli jak dotąd w sobie tego ognia oraz polotu, który cechował ich przeciwko BMSlam Stali. Niemal kompletnie nie wchodziły im rzuty za 3, w przeciwieństwie do HydroTrucka, który rzucał je niezwykle regularnie, a nawet jak nie trafiał, znacznie lepiej radził sobie w walce pod koszem. Czasem można było wręcz odnieść wrażenie, że piłka jak sterowana wraca im do rąk. Goście grali na ponad 60-procentowej skuteczności rzutów, a Śląsk w tej samej statystyce punktów procentowych miał zaledwie 39. Przez sześć minut drugiej kwarty rzucili zaledwie 5 punktów, co rywale brutalnie wykorzystali. Przed przerwą Śląsk podreperował jeszcze swój licznik punktowy, ale przyznać trzeba było, że HydroTruck grał świetnie. Wykorzystywał każdy błąd WKS-u i zaszokował chyba wszystkich. Na przerwę wrocławianie schodzili przegrywając aż 31:50.

Po powrocie na boisko, problemom Śląska nie było końca. Wrocławianie byli znacznie słabsi w praktycznie każdym aspekcie gry. Pod koszem przegrywali niemalże wszystkie pojedynki, zawsze o krok spóźnieni. Skuteczność wciąż mieli fatalną. Niemal za każdym razem gdy piłka zakręciła się na koszu, wypadała na niekorzystną dla nich stronę. W ataku nie mogli sobie poradzić z agresją nakręconych rywali, a defensywę niszczył wręcz Jabarie Hinds. O trójkach już nawet nie wspominając. To był koszmar.

Jakże symboliczna była sytuacja z końcówki kwarty. Kyle Gibson nie trafił za trzy, Śląsk przechwycił piłkę, Gibson drugi raz za trzy, też nie trafił, Elijah Stewart jeszcze raz przejął piłkę, podał do Gibsona, a ten za trzecim razem… też nie trafił. Przed ostatnią kwartą Śląsk przegrywał aż 48:80 i przy obecnym poziomie swojej gry w tym meczu, potrzebował cudu.

W ostatniej kwarcie koszykarze Śląska zaczęli faktycznie grać nieco skuteczniej, a z HydroTruck’a zeszło trochę powietrze, ale wszystko to w zbyt małej skali, żeby doszło tu jeszcze do jakiejś rewolucji. Wrocławianie w pewnym momencie zbliżyli się do radomian na „zaledwie” 18 pkt, ale goście szybko wybili im z głowy myśli o jakimś nieprawdopodobnym powrocie rzutami zza łuku. Warto jednak docenić postawę Jana Wójcika w tej kwarcie, który zaliczył kilka naprawdę ładnych akcji, będąc jednym bardzo niewielu pozytywów. Jeśli nie jedynym. Ostatecznie WKS przegrał 75:97.

Niestety byliśmy dziś świadkami bezsprzecznie najgorszego występu wrocławian w tym sezonie. To już nawet nie była kwestia braku Ramljaka i McCauleya. W takiej formie jak dziś, oni nie zbawiliby drużyny. Śląskowi najprościej mówiąc nic dzisiaj nie wychodziło. Rzuty za 2 pkt, rzuty za 3 pkt, wolne, zbiórki. Nic. Wystarczy spojrzeć na statystyki rzutów z gry. Kyle Gibson 3 na 17, Elijah Stewart 4 na 11, identycznie jak Jovanović. Co innego HydroTruck. Bo tak jak WKS zagrał fatalnie, tak nie wolno niczego umniejszać radomianom. Oni zaprezentowali się doprawdy świetnie i wykorzystali bez litości wszelkie błędy WKS-u.

Śląsk czeka teraz przerwa od rozgrywek ligowych, ale nie od gry. Już 11 lutego w Lublinie zaczyna się Suzuki Puchar Polski. WKS grę w ćwierćfinałach rozpocznie w piątek 12 lutego o 20:30 meczem ze Spójnią Stargard.

WKS Śląsk Wrocław – HydroTruck Radom 75:97 (18:24, 13:26, 17:30, 27:17)

Śląsk: Gibson 8, Stewart 9, Dziewa 17, Jovanović 10, Gabiński 0 oraz Strzępek 0, Wójcik 6, Walski 0, Szlachetka 8, Tomczak 12, Marchewka 3, Ramljak 0

Trener: Oliver Vidin

HydroTruck: Griffin 16, Ostojić 2, Stumbris 15, Zezguła 12, Hinds 35 oraz Tomaszewski 0, Piechowicz 2, Zalewski 0, Wall 2, Domański 0, Lewandowski 8, Prahl 5

Trener: Robert Witka

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Adolf Juzwenko powinien zrezygnować z funkcji dyrektora Ossolineum?




Oddanych głosów: 484