zamknij

Sport

Koszmarna gra i porażka na koniec. Śląsk przegrywa w Krakowie [RELACJA]

2019-12-20, Autor: Bartosz Królikowski

Bardzo dobra runda, a zakończona w tak marny sposób. Śląsk Wrocław zagrał bardzo słabo i zasłużenie przegrał na wyjeździe z Cracovią 0:2. Tym samym przerwę zimową wrocławianie spędzą na czwartym miejscu w tabeli.

Dobra opowieść często zawiera udaną puentę utworu na końcu. Pierwsza część sezonu w wykonaniu Śląska Wrocław była właśnie taką przyjemną dla kibiców historią. Wrocławianie jechali zatem na stadion Cracovii, by podkreślić świetną w swoim wykonaniu rundę. Wygrana lub remis w tym meczu oznaczałyby, że zawodnicy Vitezslava Lavicki spędziliby zimową przerwę na podium ligowej tabeli.

Reklama

Choć stawka była dość wysoka, w końcu zawsze milej się zimuje na podium, to oba zespoły spokojnie weszły w mecz. W ciągu pierwszego kwadransa najciekawszym wydarzeniem na boisku była kontuzja Michała Chrapka, którego już w 14. minucie musiał zastąpić Jakub Łabojko. Natomiast już dwie minuty później swym bramkarskim kunsztem po raz kolejny w tym sezonie wykazał się Matus Putnocky. Tym razem jego „ofiarą” padł Tomas Vestenicky, który nie zdołał pokonać Słowaka z kilku metrów. Śląsk wyraźnie nastawił się w tym spotkaniu na grę z kontry, ale niewiele dobrego z tego wynikało. Okazji do zdobycia gola wrocławianie mieli mało. Przez całą pierwszą połowę kibiców Cracovii nastraszyć mógł w zasadzie tylko strzał Jakuba Łabojki z 18. minuty, który o centymetry minął słupek bramki Michala Peskovicia. Krakowianie jednak również grali bardzo słabo. Najaktywniejszy był Vestenicky, ale jego starania nie dawały efektów. Do końca koszmarnie nudnej pierwszej połowy nie padł żaden gol.

Po przerwie krajobraz wydarzeń boiskowych wiele się nie zmienił. Cracovia rozgrywała, Śląsk czyhał na błędy. Była jednak pewna znacząca różnica. Starania gospodarzy przyniosły wreszcie efekt. Wrocławianie natomiast… grali tak samo niemrawo i nieefektywnie, jak w pierwszej połowie. W 56. minucie wciąż aktywny Vestenicky został nagrodzony za swe starania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przed pole karne wypiąstkował Putnocky. Na szesnastym metrze dobiegł do niej jednak słowacki napastnik i pewnym strzałem po ziemi umieścił ją w siatce.

Czy utrata gola podziałała mobilizująco na zespół Vitezslava Lavicki? Otóż nie. Wrocławianie wciąż razili wręcz brakiem pomysłu na grę. Cracovia zneutralizowała wszelkie zagrożenie ze strony gości. Jakby tego było mało, to Śląsk w 74. minucie stracił drugiego gola. Dobre dośrodkowanie z rożnego Sergiu Hanci wykorzystał Rafael Lopes i z kilku metrów zdobył gola głową. „Pasy” mogły dobić jeszcze zespół z Wrocławia trzecim golem, ale uderzenie Vestenickiego z kilku metrów z 84. minuty obronił Putnocky.

Jeśli chodzi o Śląsk, to nie potrafili oni stworzyć sobie okazji, która byłaby warta jakiegokolwiek wspomnienia o niej. Ot, najlepsze podsumowanie gry wrocławian w tymże meczu. Liczba ich celnych strzałów wyniosła okrągłe… zero. Dodatkowo jeszcze w doliczonym czasie gry czerwoną kartką ukarany został Filip Marković, który z każdym kolejnym meczem, w którym gra udowadnia, że tego pana we Wrocławiu, ani w ogóle w Ekstraklasie być nie powinno. Wynik pozostał niezmienny do końca.

To był wyjątkowo fatalny mecz w wykonaniu Śląska. Nie było pomysłu na grę, elementu zaskoczenia, a nawet choćby jakiejś indywidualnej akcji, która mogłaby cokolwiek dać. Dobrze, że to był ostatni mecz przed przerwą zimową. Kibice Śląska będą mieli dużo czasu, by o nim zapomnieć. Porażka sprawia, że wrocławianie spędzą zimę na czwartym miejscu w tabeli. Szkoda, że tak udana w końcu runda zakończyła się tak… nijako, ale nie można oceniać całości po jednej części.

Teraz czas na Święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok i przerwę zimową, która potrwa ok. 1,5 miesiąca. Pierwsza część sezonu musi zostać oceniona pozytywnie, szczególnie po takim poprzednim. Owszem zdarzały się wpadki, jak ta dzisiejsza żeby daleko nie szukać, ale czwarte miejsce to coś, co przed sezonem większość kibiców wzięłaby w ciemno.

Śląsk powróci do gry 8. lutego na własnym stadionie. Wrocławskich piłkarzy czeka wówczas mecz z zaprzyjaźnioną Lechią Gdańsk.

Cracovia – Śląsk Wrocław 2:0

Gole:

1:0 – Tomas Vestenicky 56’

2:0 – Rafael Lopes 73’

Cracovia: Pesković – Helik, Dytjatiew, Siplak (70. Wdowiak) – Rapa, Hanca, Gol, Lusiusz (71. Lopes), Pestka – van Amersfoort – Vestenicky (85. Piszczek)

Trener: Michał Probierz

Śląsk: Putnocky – Dankowski, Puerto, Golla, Stiglec – Pich (65. Musonda), Mączyński, Żivulić (79. Marković), Chrapek (14. Łabojko), Płacheta – Cholewiak

Trener: Vitezslav Lavicka

Żółte kartki: Siplak, Lusiusz, Dytjatiew, Pestka (Cracovia) – Cholewiak, Puerto, Golla, Żivulić (Śląsk)

Czerwona Kartka: Marković 90+2’ (Śląsk)

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy rozliczacie PIT we Wrocławiu?



Oddanych głosów: 33