Sport

Koszmarny mecz Śląska. Przegrał z Legią Warszawa aż 0:4! [RELACJA, DUŻO ZDJĘĆ]

2016-11-27, Autor: ŁM

Ten wynik można określić tylko jednym słowem: kompromitacja. Śląsk Wrocław został zdemolowany przez Legię Warszawa i przegrał aż 0:4. Wrocławianie aż trzy gole stracili w pierwszych siedmiu minutach gry! Śląsk zagrał w tym meczu beznadziejnie i w żaden sposób nie był w stanie stworzyć choćby cienia zagrożenia.

Reklama

To miało być wyrównane starcie, w którym Śląsk postawi się będącej faworytem tego meczu warszawskiej Legii. Przed wrocławianami stało trudne zadanie, bo Legia to przecież mistrz Polski i zespół, który gra w Lidze Mistrzów. Ale skoro legioniści byli w stanie postawić się Realowi Madryt, to dlaczego Śląsk miałby nie rzucić rękawicy Legii? Zwłaszcza, że w ostatnich tygodniach gra wrocławian wyglądała nieźle, nawet mimo poniesionej przed tygodniem porażki w Poznaniu z Lechem.

Marka Legii zadziałała jak magnes na kibiców, którzy stawili się tłumnie na Stadionie Wrocław. Dawno już na tym obiekcie nie było tylu fanów na meczu Śląska. Przybyło ich ponad 22 tys., a ich ściągnięcie klub może sobie zapisać jako sukces. To była też świetna okazja, aby pokazać dobry futbol i zachęcić choćby niektórych kibiców do tego, aby częściej przychodzili na mecze Śląska.

Niestety, ten plan rozsypał się w puch po zaledwie kilku minutach gry. Podobnie, jak założenia taktyczne Śląska na ten mecz. Po zaledwie 20 sekundach (!) od rozpoczęcia spotkania, Legia już prowadziła. Śląsk stracił piłkę na połowie rywala, futbolówkę przejął Vadis Odjidja-Ofoe, który popisał się kapitalnym podaniem do wychodzącego na wolną pozycję Miroslava Radovicia. Ten spokojnie podciągnął pod bramkę wrocławian i pewnie pokonał Lubosa Kamenara.

To był mocny cios dla Śląska, który zupełnie nie potrafił poukładać sobie gry. A po kilku minutach wrocławianie znowu padli na deski. W 5. minucie gry gola samobójczego strzelił Filipe Goncalves, który w niezrozumiały sposób próbował wybijać piłkę z pola karnego, uderzając ją w stronę własnej bramki. No i stało się: pokonał swojego bramkarza.

Po kolejnych dwóch minutach gry Śląsk został rozstrzelany. W środku pola Piotr Celeban minął się z piłką, ta trafiła pod nogi Aleksandara Prijovicia, który natychmiast ruszył sprintem na bramkę Śląska, wieńcząc swoją akcję ładną “podcinką”. Lubos Kamenar był bezradny w tej sytuacji. Siedem minut, trzy gole dla Legii! Nie minął nawet kwadrans, a Śląsk został całkowicie rozbity.

Po takiej serii ciosów wrocławianie nie mieli szans się podnieść. Grali beznadziejnie, a dodatkowo musieli sobie radzić z fatalnym ustawieniem, które na ten mecz dobrał trener Mariusz Rumak. Ryotę Moriokę w pierwszym składzie zastąpił Sito Riera, którego szkoleniowiec chciał ściągnąć z boiska po 20 minutach gry, tak był bezproduktywny i chaotyczny. Kompletnie nie radził sobie Bence Mervo, na którego postawił trener zamiast na Kamila Bilińskiego. W pierwszym składzie grał też Łukasz Madej, ale jego obecność na boisku dawała tylko tyle, że Śląsk miał przepisowych jedenastu piłkarzy. Innych korzyści z jego gry zauważyć się po prostu nie dało.

Efekt tych przetasowań był więc taki, że Śląsk zupełnie nie wiedział, co ma robić na boisku. A takie eksperymenty w starciu z mistrzem Polski musiały tak się skończyć, czyli bolesnym laniem. Śląsk grał tak, jakby umówił się na zabawę w Manequin Challenge. W jego poczynaniach nie było ładu ani składu, legioniści swobodnie poczynali sobie w środku pola i stale wymuszali wysokie tempo gry. Śląsk starał się nadążyć, o dziwo miał nawet sytuacje strzeleckie, ale marnował je w fatalny sposób. Tak, jak Piotr Celeban, który będąc w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem uderzył tak, jakby nie chciał zrobić krzywdy bramkarzowi gości i posłał piłkę prosto w jego ręce. To była zresztą sytuacja idealnie podsumowująca postawę Śląska do przerwy: bez siły, bez zagrożenia dla rywala. Co tu dużo pisać: bez jaj, po prostu.

Legia zaś pokusiła się o czwarty cios, aby wybić Śląskowi jakiekolwiek marzenia, że może jeszcze uda się coś ugrać w tym spotkaniu. W 44. minucie gry drugą bramkę w tym meczu zaliczył Aleksandar Prijović, obsłużony dośrodkowaniem przez Vadisa Odjidja-Ofoę. Teoretycznie napastnika Legii w tej akcji pilnował Adam Kokoszka, w praktyce jednak zostawił mu tyle miejsca, że spokojnie dałoby się wjechać pod bramkę busem dostawczym, co dopiero złożyć się do strzału i celnie uderzyć.

W przerwie trener Rumak dopiął swego i posadził na ławce Sito Rierę, wpuszczając za niego Ryotę Moriokę. Japończyk w kilka minut gry zrobił na boisku więcej niż Hiszpan przez całą pierwszą połowę. Ale popularny “Rio” zasiał tylko odrobinę zamętu na połowie Legii, a z jego podań koledzy ze Śląska skorzystać nie potrafili. W efekcie, japoński pomocnik gasł z minuty na minutę, dostosowując się do ogólnej mizerii wrocławian.

Legioniści zaś mogli ze spokojnym sumieniem włączyć tryb oszczędzania energii, aby dograć do końca wygrany mecz. Widać było, że wśród nich duży apetyt na gola miał Michał Kucharczyk, ale każdy z kilku jego strzałów nie znalazł drogi do bramki Śląska. Wrocławianie zaś grali tak, jakby marzyli tylko o tym, by ten koszmar się skończył i dał im zejść do szatni, wziąć prysznic i pojechać do domu, byle dalej od tej kompromitacji.

W ostatniej minucie gry z boiska wyleciał Filipe Goncalves. Portugalczyk chamsko zaatakował Miroslava Radovicia, kopiąc go w nogi i nawet nie udawał, że próbuje szukać piłki. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna: pomocnik Śląska zobaczył czerwoną kartkę. I jest bardzo prawdopodobne, że na tej karze się nie skończy, a Komisja Ligi zawiesi Filipe na co najmniej kilka meczów.

Kolejny mecz Śląsk zagra 3 grudnia br. we Wrocławiu, a jego rywalem będzie Pogoń Szczecin. To teoretycznie rywal słabszy od Legii, więc wrocławianie będą mogli się zrehabilitować w oczach kibiców za koszmarny występ z Legią. Ale biorąc pod uwagę "formę" Śląska w tym spotkaniu, to trudno oczekiwać, że uda im się wyrwać choćby remis. 

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:4 (0:3)
Bramki: Radović (1.), Filipe Goncalves (5. - sam.), Prijović (7.,44.).

Śląsk Wrocław: Kamenar - Dankowski (81. Zieliński), Celeban, Dwali, Augusto - Madej (67. Grajciar), Kokoszka, Filipe Goncalves, Sito Riera (46. Morioka), Alvarihno - Mervo.
Legia Warszawa: Malarz - Bereszyński, Pazdan, Rzeźniczak, Guilherme (56. Broź) - Kucharczyk, Kopczyński (58. Kaizaszwili), Moulin, Odjidja-Ofoe, Radović - Prijović (70. Nikolić).

Żółte kartki: Augusto, Grajciar - Guilherme, Radović.
Czerwona kartka: Filipe Goncalves (90. - za faul).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: ok. 22 tys. 

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~Bogdan Nowak 2016-11-28
    14:07:44

    1 0

    Legia pokazała tym meczem że bije na głowę większość krajowych rywali, nie mogło być inaczej - drużyna która notuje dobre występy w Dortmundzie i Madrycie musi dominować także w polskiej lidze. tym bardziej mogą dziwić kursy bukmacherów http://www.interbookie.pl/aktualnosci-bukmacherskie-sportowe/wydarzenia-sportowe/typy-bukmacherskie-na-mecz-slask-wroclaw-legia-warszawa - przecież tu można było fortunę zarobić. Swoją drogą dziwne że bukmacherzy ciągle nie wierzą w warszawian - być może wpływ na to mają ich mecze z początku sezonu pod wodzą Albańskiego pastucha - przecież to było widać gołym okiem że grają przeciwko niemu. Magiera z kolei okazał się strzałem w 10.

  • ~Łukasz Maślanka 2016-11-28
    14:21:19

    2 0

    @Bogdan Nowak: wszystko ok, ale przyzna Pan, że w Śląsk w tym meczu nie zrobił nic, aby choćby nawiązać walkę z rywalem. Legia mogła postraszyć Real, Śląsk mógł postraszyć Legię. Trzeba tylko walczyć i gryźć trawę, nie takie potęgi już obrywały od zespołów w teorii słabszych. Na boisku wszystko jest możliwe, a Śląsk ten mecz przegrał przede wszystkim w głowach piłkarzy.

  • ~Maczi 2016-11-29
    00:45:40

    1 0

    Ale ta liga jest słaba. Legia, która w Europie dostaje straszne baty, w kraju robi co chce z ligowymi przeciwnikami.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1235