Sport

Koszykarze Śląska blisko awansu do kolejnej rundy Intermarche Basket Cup

2013-11-19, Autor: ŁM
To nie był łatwy mecz dla koszykarzy Śląska Wrocław. Podopieczni trenera Milivoje Lazicia w pierwszym meczu Intermarche Basket Cup pokonali AZS Koszalin 74:69, ale przez długi czas mieli z rywalem mocno pod górkę. I dopiero w końcówce meczu zdołali zapewnić sobie wygraną.

Reklama

To był dość dziwny mecz w wykonaniu wrocławskich koszykarzy. Spotkanie zaczęli od mocnego uderzenia, prowadzeni przez Dominique JohnsonaNikolę Malesevicia. Śląsk dobrze prezentował się zarówno w ataku, jak też w defensywie. I goście mieli spory problem, aby wykreować sobie pozycje rzutowe. Efekt? AZS w tej części meczu trafił zaledwie… dwa rzuty z gry. I pierwszą kwartę zakończył z dorobkiem dziewięciu “oczek”. Zanosiło się wtedy, że Śląsk odbędzie przysłowiowy spacerek i zbuduje solidną przewagę przed meczem w Koszalinie.
Ale nic bardziej mylnego. Koszykarze AZS szybko wzięli się za odrabianie strat. Na początku drugiej kwarty LaceDarius Dunn “sprzedał” dwa celne rzuty za trzy pkt. sprzed nosa Pawłowi Kikowskiemu, co sprawiło, że AZS tracił do Śląska już tylko pięć pkt. To był sygnał, że koszalinianie w tym meczu tanio skóry nie sprzedadzą. W kolejnych minutach rozkręcał się Raymond Sykes, wspierany przez Dunna i Seka Henry’ego. Śląsk nie potrafił znaleźć odpowiedzi na solidnie grający AZS i roztrwonił niemal całą przewagę, fundując sobie jednocześnie nerwy w kolejnych kwartach meczu.
 
Trzecią kwartę otworzył celnym rzutem za trzy Paweł Kikowski. Byłe to jednak dobre złego początki, bo później AZS zdołał wyjść na prowadzenie. Skutecznością imponował Henry, wspierany przez Dunna. A po “trójce” Dragana Labovicia goście odskoczyli na siedem punktów i Śląsk znalazł się w solidnych opałach, bo do końca tej części meczu nie zdołał dogonić konsekwentnie grającego rywala.
 
O losach meczu rozstrzygnęły końcowe minuty. Śląsk gonił zaciekle i odzyskał prowadzenie, ale koszalinianie po celnych rzutach wolnych Artura Mielczarka znów odskoczyli. Przełom nastąpił po efektownym bloku Kevina Thompsona, który otworzył jednocześnie kontratak wrocławian. Efektownie skończył go Malesević, który na dodatek był jeszcze faulowany i wyprowadził Śląsk na minimalne prowadzenie. A chwilę później w furię wpadł trener AZS Gasper Okorn, który ostro skrytykował sędziów za - jego zdaniem - błędną decyzję na korzyść gospodarzy. Za swoją impulsywną reakcję został ukarany przez sędziów faulem technicznym, rzuty wolne dla Śląska przyznane w ramach kary wykorzystał Paweł Kikowski. To dało gospodarzom cztery "oczka" przewagi i było jasne, że już nie wypuszczą wygranej z rąk.
Zwycięstwo pozwala wrocławianom powoli myśleć o kolejnej rundzie rywalizacji w Intermarche Basket Cup. Awans muszą jednak przypieczętować w Koszalinie, a rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane 21 grudnia br.
 
W Śląsku najgorętszą “strzelbą” we wtorkowy wieczór był Nikola Malesević, który zakończył mecz z dorobkiem 19 pkt. Cztery “oczka” mniej zapisał na swoim koncie Dominique Johnson. Obu zawodników można bez wahania uznać za ojców tego nieco wymęczonego zwycięstwa nad AZS-em Koszalin. W drużynie gości najlepiej punktował LaceDarius Dunn, zdobywca 24 pkt.
 
Śląsk Wrocław - AZS Koszalin 74:69 (20:9, 16:23, 20:28, 18:9)

Śląsk Wrocław: Malesević 19 (1), Johnson 15 (1), Kikowski 11 (1), Parzeński 9, Gabiński 5 (1), Thompson 5, Skibniewski 4 (1), Hyży 4, Gibson 2, Sulima 0.
AZS Koszalin: Dunn 24 (4), Henry 17 (2), Sykes 10, Brandwein 8 (1), Labović 5, Mielczarek 3, Białek 2, Wołoszyn 0.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ulica Szczytnicka powinna być deptakiem?



Oddanych głosów: 1884