Sport

Kryzys Śląska się pogłębia - wrocławianie przegrali z Ruchem Chorzów 2:3

2014-02-23, Autor: ŁM
Gdyby trzeba było podsumować jednym słowem postawę piłkarzy Śląska w meczu z Ruchem Chorzów, idealnie pasuje tu słowo rozczarowanie. Zespół trenera Stanislava Levego przegrał 2:3, zostawiając po sobie kiepskie wrażenie.

Reklama

Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Śląska ruszyli do kibiców, aby podziekować im za doping. Nie usłyszeli jednak braw, tylko gromkie “Co Wy robicie? Wy nasze barwy hańbicie!” i mocniejsze “Śląsku grać, k…. mać”. Słysząc to, wrocławianie zawrócili. Być może urażeni, być może z poczuciem braku szacunku dla włożonego w ten mecz wysiłku. Trudno jednak się dziwić kibicom, bo Śląsk zaserwował im futbol kiepskiej jakości. I zasłużenie uległ “Niebieskim”.
Trener Stanislav Levy próbował zaskoczyć Ruch roszadami w składzie i zestawił swoją jedenastkę nieco inaczej niż w poprzednim meczu z Lechem Poznań. Na prawej obronie wystawił Toma Hateleya, a pozycję prawego skrzydłowego obsadził debiutujący w Ekstraklasie Kamil Dankowski. Z kolei w środku pola Levy po raz kolejny zaufał nominalnemu obrońcy Adamowi Kokoszce, którego wspierał wracający po absencji za kartki Dalibor Stevanović. Nieco przemeblowany Śląsk nie zdążył jednak wejść na swoje obroty, a już musiał się pogodzić ze straconym golem. Wynik meczu otworzył Grzegorz Kuświk, który w polu karnym pokazał, że próbujący go pilnować Oded Gavish ma dość poważne braki w umiejętnościach. Kilka minut później Ruch ukąsił po raz kolejny. Tym razem piłkę do bramki posłał Maciej Jankowski. Dodajmy, że obrońcy Śląska w tej sytuacji interweniowali wyjątkowo oszczędnie.
 
Dwa stracone gole w niecały kwadrans gry - Śląsk przyjął mocne ciosy i było wiadomo, że będzie mu trudno wywalczyć w tym spotkaniu choćby punkt. Trener Levy zareagował, przesuwając Gavisha do środka pola, a na pozycję stopera wycofując Kokoszkę. To nie był jednak wariant na wzmocnienie ofensywy, choć Gavish próbował się podłączać do ataków, ale raczej na zapewnienie więcej spokoju pod własną bramką… Wrocławianie nie wyglądali jak zespół, który ma dwa gole do odrobienia. Grali niemrawo, bez pomysłu i jakby bez wiary, że stać ich na wyrównanie. Najjaśniejszym punktem Śląska był Marco Paixao, który po swojemu absorbował obrońców, ale nie bardzo miał z kim grać. Dwie groźne sytuacje miał zaś Sylwester Patejuk, ale bramkarz Ruchu Michał Buchalik zachował czyste konto.
 
W drugiej połowie obraz gry zbytnio się nie zmienił. W Śląsku niezłe momenty notował młody Paweł Zieliński, który próbował podejmować ryzyko indywidualnych akcji i pociągnąć swój zespół do walki. Z kolei Marco Paixao mógł tylko wyrywać włosy z głowy ze złości, bo po starciu z Markiem Szyndrowskim padł w polu karnym Ruchu i słusznie domagał się rzutu karnego. Sędzia Lyczmański nie odgwizdał faulu, choć nikt nie miałby do niego pretensji, gdyby jednak użył gwizdka. Chorzowianie zaś, chcąc całkiem dobić Śląsk, pokusili się o gola nr 3. W 61. minucie po rzucie rożnym w polu karnym najlepiej odnalazł się Jankowski i po raz drugi w tym meczu pokonał Kelemena. Wydawało się, że jest po meczu. Tym bardziej, że trener Levy na ławce rezerwowych nie miał żadnego piłkarza, który mógłby podkręcić jakość gry Śląska w ataku. Dość powiedzieć, że po stracie trzeciego gola Czech wpuścił na boisko… nominalnego obrońcę, Tadeusza Sochę.
 
W 70. minucie podanie Pawła Zielińskiego na bramkę zamienił Marco Paixao. Śląsk ustrzelił zatem honorowego gola i można było mieć nadzieję, że to poderwie wrocławian do nieco bardziej ambitnej walki. Nadzieja jednak okazała się płonna, bo Ruch grał na tyle mądrze, by nie pozostawiać wrocławianom zbyt wielkiego pola manewru. Inna sprawa, że Śląsk był tego wieczora bardzo przeciętnie dysponowany w ataku i chorzowscy obrońcy nie mieli zbyt wielu powodów do zmartwień. Ale i tak w chorzowskim obozie zrobiło się gorąco tuż przed końcem meczu. W 88. minucie Śląsk niespodziewanie strzelił kontaktową bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego błąd popełnił Buchalik, który wypuścił piłkę z rąk, a do bramki z bliska wpakował ją wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Lubos Adamec. Dla Czecha był to premierowy gol w barwach Śląska, dodajmy przy tym, że w meczu z Ruchem ten nominalny obrońca swoich kilka minut na murawie spędził… w roli napastnika. Debiut na nietypowej pozycji - choć krótki - Adamec zaliczył na piątkę, za to Śląsk w tym meczu spisał się na szkolną dwóję. I zasłużenie przegrał z Ruchem 2:3.
 
Dwa wiosenne mecze i dwie porażki - sytuacja wrocławian wygląda coraz mniej ciekawie. Po meczu z Ruchem Śląsk ma już tylko trzy pkt. przewagi nad strefą spadkową, a do miejsca nr osiem - gwarantującego grę o medale - traci obecnie sześć “oczek”. Co gorsza, gra Śląska wygląda mizernie zarówno w obronie, jak i w ataku. I trzeba powiedzieć wprost, że miejsce Śląska w tabeli jest adekwatne do jego aktualnej (oraz tej z rundy jesiennej) dyspozycji: marna forma, to i miejsce marne. Cała nadzieja w nowych piłkarzach, którzy niedawno związali się z klubem. To Czech Lukas Droppa, Hiszpan Juanito, Słowak Robert Pich oraz Mateusz Machaj. Dużo dobrego drużynie może dać też Flavio Paixao, gdy wreszcie zostanie zatwierdzony do gry w Śląsku. Być może nowi piłkarze dźwigną wrocławski zespół w górę, bo ci, których obecnie ma do dyspozycji trener Stanislav Levy, toczą walkę głównie z własną niemocą.
 
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 2:3 (0:2)
Bramki: Paixao (70.), Adamec (88.) - Kuświk (4.), Jankowski (13., 61.).
 
Śląsk: Kelemen - Hateley (64. Socha), Grodzicki, Gavish, Dudu (86. Adamec) - Dankowski (46. Zieliński), Stevanović, Kokoszka, Mila, Patejuk - Paixao.
Ruch: Buchalik - Konczkowski, Malinowski, Szyndrowski, Dziwniel - Kowalski (83. Smektała), Surma, Starzyński, Jankowski, Zieńczuk (90. Włodyka) - Kuświk.
 
Żółta kartka: Gavish.
Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
 
Widzów: ok. 12 tys.
Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1246