Sport

Lekcja futbolu od Szwedów. Śląsk Wrocław - Helsinborgs IF 0:3

2012-08-02, Autor: Łukasz Maślanka
- W tym meczu poprzeczka była dla nas zawieszona zbyt wysoko - skwitował porażkę Śląska Wrocław z Helsinborgs IF trener mistrzów Polski, Orest Lenczyk. I trudno odmówić mu racji. Wrocławianie przegrali z mistrzem Szwecji 0:3, odstając od rywala w każdym elemencie gry. I Śląsk ma już tylko matematyczne szanse na awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

Reklama

Kilka centymetrów zabrakło, by stoper Helsingborgs IF Walid Atta mógł cieszyć się z gola. W 73. minucie obrońca mistrzów Szwecji przebojem wdarł się na połowę Śląska, wcześniej popisując się efektownym dryblingiem. I uderzył mocno, ale minimalnie niecelnie. Opis tej akcji i wynik meczu w zasadzie mógłby wystarczyć za cały komentarz do środowego spotkania. Bo jeśli środkowy obrońca mija rywali jak narciarz tyczki i strzela jak rasowy snajper, to mówi samo za siebie.

Szwedzi w środę byli poza zasięgiem Śląska Wrocław. A nie zaprezentowali futbolu na szczególnie wysokim poziomie, choć też przyznać trzeba, że na tle słabiutkiego Śląska nie musieli szczególnie się wysilać. Zaimponowali za to przygotowaniem motorycznym i techniką, potrafili wymienić w szybkim tempie kilka podań, dobrze zaprezentowali się też w grze defensywnej. A w środku pola świetnie poczynał sobie pomocnik May Mahlangu Na jego tle Rok ElsnerPrzemysław Kaźmierczak zaprezentowali się nie jak doświadczeni ligowcy, ale jak stawiający pierwsze kroki w dorosłej piłce młodzicy. Elsner nadrabiał walecznością, próbował też strzałów z dystansu. I po jego uderzeniu głową Śląsk w pierwszej połowie mógł objąć prowadzenie, ale bramkarz drużyny z Helsinborga Par Hansson nie dał się wtedy zaskoczyć. Za to popularny “Kaz” pokazał, że jest zupełnie bez formy i w pierwszym składzie Śląska gra chyba tylko dlatego, że nie ma zmiennika.

Wrocławianie byli w stanie dotrzymać kroku rywalowi tylko przez pierwsze 20 minut środowego meczu. Szwedzi weszli w to spotkanie z impetem, bo już w 2. minucie bliski zdobycia bramki był Christoffer Andersson. Jego strzał, choć nie bez problemów, obronił jednak Marian Kelemen. Śląsk odpowiedział ładną akcją Sebastiana MiliJohana Voskampa. Kapitan Śląska popisał się ładnym podaniem, ale Holender źle przyjął piłkę w polu karnym i ją stracił. W kolejnych minutach Szwedzi stopniowo zaczęli nadawać ton wydarzeniom na boisku. I pod bramką Śląska zaczęło się robić niebezpiecznie. Ze strzałem Alfreda Finnbogassona wrocławski golkiper jeszcze sobie poradził. Ale w 36. minucie skapitulował. Piłkę w dziecinny sposób stracił Mariusz Pawelec, Przemysław Kaźmierczak dał się łatwo ograć Ardianowi Gashiemu, a ten obsłużył podaniem Finnbogassona. Islandczyk skorzystał z okazji, po jego strzale piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki Śląska.

Kolejne ciosy piłkarze Helsinborgs IF zadali wrocławianom już w drugiej połowie. A przy każdym golu dla Szwedów obrońcy Śląska, mówiąc delikatne, się nie popisali. Wynik podwyższył w 72. minucie Christoffer Andersson. Strzał wyszedł mu popisowo, bo posłał piłkę w okienko wrocławskiej bramki. Ale gdzie byli wówczas obrońcy Śląska? To pytanie godne dużej stawki w programie “Milionerzy”. Kompletnie zapomnieli o kryciu rywala, a ten skorzystał z okazji i perfekcyjnie przymierzył. I stało się jasne, że Śląsk w tym meczu nic już nie wskóra. A wrocławian dobił w 85. minucie rezerwowy Daniel Nordmark, który wszedł na boisko chwilę wcześniej i nawet nie zdążył porządnie się nabiegać. On też dostał prezent od wrocławskiej obrony. Zadanie ułatwił mu Marcin Kowalczyk, który próbował przeciąć podanie, ale minął się z piłką. Nordmark stanął oko w oko z Kelemenem i bez problemu go pokonał. A tę akcję zamieszany był też Mariusz Pawelec...

Śląsk w miarę poprawnie zaprezentował się tylko na początku drugiej połowy. Wtedy podopieczni trenera Oresta Lenczyka Starali się atakować, ale ich wysiłki nie przekładały się na klarowne sytuacje podbramkowe. Albo dokładności brakowało, albo obrońcy mistrzów Szwecji byli na posterunku, albo po prostu brakowało umiejętności. Póki nie zabrakło mu sił, walczył Sylwester Patejuk, kilka razy solowych akcji próbował Waldemar Sobota. Ale te solowe zrywy to zbyt mało, by zaskoczyć dobrze zorganizowany zespół z Helsinborga. Podobnie jak strzały z dystansu, po których piłka lądowała na trybunach. Najbliżej szczęścia Śląsk był, przegrywając 0:3. Wtedy o honorowego gola mógł się pokusić Rok Elsner. Ale z jego strzałem w świetnym stylu poradził sobie bramkarz mistrzów Szwecji. A po chwili sfrustrowany Słoweniec po raz drugi w tym meczu ostro sfaulował Mahlangu i sędzia wyrzucił go z boiska.

Na koniec wspomnimy o oprawie, którą przygotowali kibice Śląska na rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Na trybunie B, gdzie zasiadają najbardziej zagorzali fani drużyny, pojawiła się biało-czerwona flaga z napisem “Niech mówią, że klęsk czcić nie należy, Śląsk Wrocław jest dumny z powstańczych żołnierzy”, a także zdjęcie powstańca. Całość uzupełnił dźwięk syreny alarmowej, a na koniec fani odśpiewali hymn Polski. Oprawa spotkała się z ogromną owacją pozostałych kibiców na stadionie. Szkoda tylko, że tę oprawę obejrzało na żywo tak niewielu kibiców, bo tylko ok. 14 tys. I była to najniższa frekwencja ze wszystkich meczów rozegranych do tej pory na nowym Stadionie Miejskim we Wrocławiu.

Trzy wyjazdowe gole to duża zaliczka. I tylko cud albo nagła eksplozja formy pozwoli Śląskowi marzyć, że w Szwecji odrobi straty. Cuda w futbolu się zdarzają, ale wątpliwe, by akurat w tym dwumeczu. I wrocławianie powinni już raczej szykować się do walki w Lidze Europy, a przede wszystkim w polskiej T-Mobile Ekstraklasie. Bo z taką formą, jaką prezentują, nawet na krajowym podwórku mogą mieć spore problemy.

Śląsk Wrocław - Helsinborgs IF 0:3 (0:1)
Bramki: Finnbogasson (36.), Andersson (72.), Nordmark (85.).

Śląsk Wrocław: Kelemen - Kowalczyk, Grodzicki, Pawelec, Spahić - Elsner, Kaźmierczak (72. Stevanović) - Sobota, Mila, Patejuk (72. Ł. Gikiewicz) - Voskamp (64. Cristian Diaz).
Helsinborgs IF: Hansson - Wahlstedt (81. Nordmark), Sadiku, Atta, Uronen - Gashi, Mahlangu - Andersson, Lindstroem - Sorum (64. Alvaro Santos), Finbogasson (90. Sundin).

Sędzia: Ivan Bebek (Chorwacja).
Żółte kartki: Elsner.
Czerwona kartka: Elsner (89. - za drugą żółtą).
Widzów: ok. 14 tys.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~huk 2012-08-02
    11:10:06

    0 0

    To brzmiało raczej tak:
    "Niech mówią, że klęska, że czcić nie należy. Śląsk Wrocław jest dumny z powstańczych żołnierzy"

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1711