zamknij

Sport

Lider Ekstraklasy okazał się za mocny. Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:2 [RELACJA]

2015-09-25, Autor: Łukasz Maślanka
Marazm Śląska Wrocław pogłębia się. Zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego uległ Piastowi Gliwice 1:2 na własnym stadionie i zaliczył drugą porażkę z rzędu.
Co tu dużo pisać - to nie jest Śląsk, który chcą oglądać kibice. W grze wrocławian za dużo jest przypadkowości, za dużo przestojów, a chwilami bezradności w poszukiwaniu odpowiedzi na poczynania rywala. Śląsk bywa skuteczny, bywa poukładany, potrafi zaprezentować nieszablonową akcję, po której ręce same składają się do oklasków. Ale bywa też Śląsk wręcz bardzo irytujący przez słabość zarówno całego zespołu, jak też słabości każdego z piłkarzy, które zwyczajnie nie uchodzą sportowcom na tym poziomie rozgrywek.
To mógł być dla Śląska mecz, dzięki któremu drużyna przełamałaby się po serii nierównych spotkań. W końcu kiedy nie podbudować morale zespołu, jeśli nie po zwycięstwie z liderem Ekstraklasy? I na początku meczu wydawało się, że wrocławianie twardo powalczą o wygraną. Od razu po pierwszym gwizdku sędziego Szymona Marciniaka Śląsk zabrał się do pracy, co przyniosło kilka groźnych akcji z Flavio Paixao w roli głównej. Piast jednak bardzo szybko postawił się gospodarzom. Już w 5. minucie goście powinni objąć prowadzenie, bo dwóch ich piłkarzy znalazło się praktycznie pod samą bramką Śląska. I Mariusz Pawełek sobie tylko znanym sposobem zdołał jakoś wyłuskać piłkę spod nóg rywali.

W kolejnych minutach gry to Piast narzucił swoje warunki gry. Gliwiczanie dobrze prezentowali się jako zespół i widać było, że to poukładana drużyna. Ich ataki na ogół były płynne i spokojne, a zarazem konsekwentne. Piłkarze Piasta często narzucali na Śląsk wysoki pressing już pod jego bramką, przez co wrocławianie miewali poważne problemy z konstruowaniem akcji. Zupełnie bezproduktywny był Krzysztof Danielewicz, który występował jako rozgrywający. To, co pokazał na boisku, bardziej Śląskowi szkodziło niż pomagało, a udane zagrania tego piłkarza można policzyć na palcach jednej ręki. W grze Śląska sporo było przypadkowości, niecelnych podań i szarpanych akcji, które bazowały głównie na przebłyskach kreatywności poszczególnych piłkarzy. A to coś nieszablonowego próbował wymyślić Jacek Kiełb, tam kiwnął Flavio Paixao, strzałów z dystansu próbował Kamil Biliński... Ten tercet wziął na siebie ciężar gry w ataku Śląska, ale to nie mogło zrobić wrażenia na dobrze poukładanym zespole z Gliwic. I to gliwiczanie w pierwszej połowie byli zespołem lepszym. W 24. minucie goście mogli przełożyć swoją przewagę na gola, ale strzał Martina Nespora odbił się od słupka bramki Śląska. Ale tuż przed przerwą Piast dopiął swego. Z rzutu wolnego świetnie dośrodkował Patrik Mraz, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Hebert, który z bliska pokonał Pawełka. Śląsk dostał zatem gola do szatni i było wiadomo, że trudno mu będzie wyszarpać choćby remis.

Na początku drugiej połowy nie zanosiło się, aby Śląsk miał dostać skrzydeł i zacząć grać lepiej. Ale od 55. minuty wrocławianie wskoczyli na wyższy bieg. Wtedy trenerowi Tadeuszowi Pawłowskiemu skończyła się cierpliwość do Krzysztofa Danielewicza, którego na boisku zastąpił Peter Grajciar. Słowak w ciągu niecałej drugiej połowy zrobił więcej dla drużyny niż Danielewicz przez blisko godzinę swojej gry. I to w dużej mierze jego zasługa, że Śląsk zaczął odważniej stawiać się piłkarzom Piasta. Wrocławianie zaczęli grać bardziej aktywnie, lepiej operowali piłką i po kilku szybkich podaniach dostać się blisko bramki Piasta. I w 59. minucie wypracowali remis. Wtedy świetną akcją popisał się Jacek Kiełb. Pomocnik Śląska mimo twardych ataków dwóch piłkarzy gości zdołał obrócić się z piłką i przebiegł niemal całą połowę rywala, by na końcu świetnie dograć w pole karne do Kamila Bilińskiego. “Bila” wiedział, co zrobić z piłką i pewnym strzałem pokonał Jakuba Szmatułę.

Nadzieje wrocławian na remis szybko jednak się ulotniły. Już w 63. minucie Piast ponownie objął prowadzenie. Strzelał Patrik Mraz, ale uderzenie mu nie wyszło, piłka trafiła jednak pod nogi Urosa Koruna. I do Słoweńca uśmiechnęło się szczęście, bo strzelił tak, że futbolówka odbiła się od nogi Tomasza Hołoty, co kompletnie zaskoczyło interweniującego Mariusza Pawełka.

Trzeba przyznać, że Śląsk walczył o remis do ostatniej minuty meczu. Wrocławianie przez niemal kwadrans mocno naciskali na Piasta, chwilami zamykając go na jego połowie. Grę Śląska nakręcał Grajciar, zdarzały się wrocławianom akcje koronkowe z seriami podań na jeden kontakt, ale wszystkie te wysiłki trafiały na szczelny mur obronny Piasta w polu karnym. Wrocławianom ciągle brakowało też dokładności, przez co sporo piłek padło łupem piłkarzy gości. I Śląsk też miał sporo szczęścia, bo gliwiczanom udało się wyprowadzić kilka groźnie zapowiadających się kontrataków, po których zwycięstwo Piasta we Wrocławiu mogło być nawet bardziej okazałe.

Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:2 (0:1)
Bramki: Biliński (59.) - Hebert (44.), Korun (63.).

Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota (74. Ostrowski), Pawelec - Flavio Paixao (86. Bartkowiak), Hateley, Gecov, Danielewicz (55. Grajciar), Kiełb - Biliński.
Piast Gliwice: Szmatuła - Pietrowski, Osyra, Korun, Hebert, Mraz - Vacek (85. Moskwik), Murawski, Żivec (90. Mak) - Barisić, Nespor (62. Badia).

Żółte kartki: Celeban, Zieliński, Flávio Paixão, Pawelec, Ostrowski, Kiełb - Živec.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

Widzów: ok. 11,1 tys.
Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na moście Osobowickim powinna powstać dwukierunkowa droga rowerowa?





Oddanych głosów: 699