Sport

Ligowy medal i europejskie puchary już chyba poza zasięgiem. Śląsk - Górnik Zabrze 1:1 [RELACJA]

2015-05-23, Autor: ŁM
Zabrakło dosłownie kilku minut, aby piłkarze Śląska Wrocław zapisali sobie trzy punkty za zwycięstwo z Górnikiem Zabrze. Ale przez fatalny błąd wrocławian w końcówce meczu, oba zespoły podzieliły się punktami. To zaś oznacza, że szanse Śląska na zdobycie medalu Ekstraklasy są już minimalne.

Reklama

To był dla wrocławskich piłkarzy mecz o dużą stawkę. Bo tylko zwycięstwo pozwalało im przedłużyć nadzieje na to, że ten sezon Ekstraklasy skończą z medalem. Ligowi rywale w ostatnich meczach nieco wrocławianom “odjechali” i to właśnie dzięki kompletowi punktów zdobytemu na zabrzanach Śląsk miał pozostać w grze o ligowe podium. Dlatego trener Śląska Tadeusz Pawłowski posłał do walki swój najsilniejszy obecnie skład. I wybrał optymalne ustawienie, a więc system 4-5-1, na szpicy wystawiając Marco Paixao.Pierwszy kwadrans meczu należał do piłkarzy z Zabrza. Górnik wysoko atakował wrocławian, mocno naciskając na odbiór piłki głęboko na połowie Śląska. Wrocławianie początkowo mieli problemy z odparciem agresywnie grających rywali, a ich akcje były nieco chaotyczne. Zabrzanie nie potrafili jednak przekuć przewagi na zdobyte gole.

Obraz gry zmienił się na korzyść Śląska mniej więcej po 20 minutach. Wtedy ładnym strzałem z dystansu popisał się Paweł Zieliński. Wrocławianie poszli za ciosem i zaczęli grać bardziej aktywnie, a boczni obrońcy Śląska - Zieliński oraz Dudu - wybiegali wysoko na połowę Górnika. Ten taktyczny zabieg zmusił zabrzan do nieco ostrożniejszej gry, na czym skorzystali wrocławianie. Dobrze prezentował się zwłaszcza Peter Grajciar. Słowak szukał gry, zaliczył kilka niezłych podań i raz strzelił w poprzeczkę bramki Górnika. I do przerwy obaj bramkarze zachowali czyste konto.

Na drugą połowę Śląsk wyszedł mocno zmotywowany. I już po kilku minutach od wznowienia gry objął prowadzenie. Do tego po akcji, po której ręce same złożyły się do oklasków. W roli głównej wystąpili bracia Paixao. W 49. minucie Flavio popisał się miękkim i precyzyjnym podaniem w pole karne, a tam już czekał Marco. Portugalczyk zdołał przyjąć piłkę mimo, że mocno przeszkadzał mu jeden z obrońców Górnika i oddał mocny strzał. Bramkarz zabrzan Grzegorz Kasprzik w tej akcji nie miał szans i mógł tylko wyjąć piłkę z siatki.

Po objęciu prowadzenia, Śląsk starał się przede wszystkim mądrze bronić. Ale wrocławianie chwilami oddawali Górnikowi nieco zbyt dużo miejsca do gry. Efekt? W ciągu kilku minut zabrzanie wypracowali dwie wyśmienite sytuacje, a w obu maczał palce były piłkarz Śląska Łukasz Madej. Najpierw jego świetne podanie zmarnował Konrad Nowak, który fatalnie skiksował pod wrocławską bramką. Po chwili groźnie uderzał sam Madej, którego strzał z trudem obronił Mariusz Pawełek.

Widząc, co się święci, trener Tadeusz Pawłowski dokonał dwóch zmian. I na boisku pojawił się Mateusz MachajKarol Angielski. Ta roszada sprawiła, że w do gry Śląska wróciło trochę ładu, a wrocławianie zaczęli grać bardziej ofensywnie. Nie zdołali jednak podwyższyć prowadzenia, marnując doskonałe okazje. Po nieudanym strzale za głowę złapał się Marco Paixao, a Karol Angielski po ładnym sprincie przez pół boiska był chyba tak zmęczony, że strzelił daleko od bramki Górnika. Z kolei tuż przed końcem meczu do bramki rywala trafił Kamil Dankowski, który na boisku zameldował się kilka sekund wcześniej. Jego gol nie został jednak uznany - sędzia uznał, że popularny “Danek” był na spalonym.

Zabrzanom udało się nie stracić kolejnej bramki, a przez cały czas szukali okazji na to, by doprowadzić do remisu. Przez większą część drugiej połowy ataki Górnika były jednak dość niemrawe, poza opisanymi wyżej akcjami Nowaka i Madeja. Ale w ostatnich dziesięciu minutach gry goście wrzucili wyższy bieg. W 86. minucie po dość przypadkowym strzale piłkę zmierzającą do pustej bramki w ostatniej chwili wybił Dudu. Ale trzy minuty później obrońcy Śląska byli już bezradni.

W 89. minucie wrocławianie chcieli wyprowadzić kontratak. Ale Krzysztof Danielewicz popełnił taki błąd, że trener w drużynie juniorów zmyłby mu za to głowę. Pomocnik Śląska podał piłkę w środku boiska tak nieudolnie, że zamiast na lewe skrzydło posłał ją… pod nogi jednego z zawodników Górnika. Zabrzanie wiedzieli, co zrobić z tym prezentem - Madej wrzucił piłkę w pole karne, a tam mocno głową uderzył Bartosz Iwan i strzelił gola na 1:1. W ten sposób uratował Górnika od porażki we Wrocławiu, a przy okazji praktycznie wybił Śląskowi w głowy marzenia o zajęciu miejsca premiowanego brązowym medalem Ekstraklasy.

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:1 (0:0)
Bramki: Marco Paixao (49.) - Iwan (89.).

Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Flavio Paixao (68. Angielski), Hateley, Danielewicz, Grajciar (68. M.Machaj), Pich (87. Dankowski) - Marco Paixao.
Górnik Zabrze: Kasprzik - Danch, Szewieluchin, Magiera - Kurzawa, Sobolewski (85. Przybylski), Grendel, Nowak (67. Iwan), Madej, Kosznik - Skrzypczak.

Żółte kartki: Zieliński, Machaj - Iwan.
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Widzów: ok. 6 tys.
Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1101