Sport

Lokomotywa z Sofii na stacji Oporowska

2011-07-27, Autor: Łukasz Maślanka
Czwartkowy pojedynek piłkarzy Śląska Wrocław w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej zapowiada się na starcie motoryzacyjne. Czy słynny przegubowiec trenera Oresta Lenczyka okaże się lepszy od bułgarskiej lokomotywy z Sofii?

Reklama

Sporo emocji i zdrowia kosztował kibiców Śląska Wrocław rozegrany w ubiegły czwartek rewanżowy mecz wrocławian w Dundee. Zespół Oresta Lenczyka był już na aucie europejskich rozgrywek, ale uratował się dzięki szczypcie piłkarskiej magii zaserwowanej przez Sebastiana Dudka. To już jednak przeszłość, twardzi Szkoci musieli przegryźć gorycz porażki, a Śląsk gra dalej. Mógł trafić na macedoński Metalurgs Skopie, ale zmierzy się z bułgarskim Lokomotiwem Sofia, czwartym zespołem tamtejszej ekstraklasy w ubiegłym sezonie. I klubem co najmniej egzotyczym.

W Polsce za najbardziej kontrowersyjnego prezesa w Ekstraklasie uważa się właściciela Polonii Warszawa, Józefa Wojciechowskiego. Wyczyny szefa “Czarnych Koszul” bledną jednak jak membrana nowego wrocławskiego stadionu pod wpływem promieni słonecznych, gdy porównać je z opowieściami, których bohaterem jest włodarz Lokomotiwu, Nikołaj Gigow. Handel bronią na dużą skalę, kontakty z mafiosami z najwyższej półki, co najmniej niejasne kontakty z bułgarską elitą polityczną - nazwisko Gigowa przewija się w każdym z tych wątków.



Pod względem ekscesów na szczytach klubowej władzy Śląsk nie dorasta bułgarskiemu rywalowi do pięt. Ale piłkarsko to wrocławianie wydają się być zespołem lepszym. W Dundee zespół trenera Lenczyka pokazał charakter, nie poddając się po dwóch bardzo szybko straconych golach. Grał też momentami niezłą piłkę, a forma wrocławian na tym etapie rozgrywek - może poza niepewną postawą bloku defensywnego - pozwala na umiarkowany optymizm. Trener jedenastki z Oporowskiej przestrzega jednak przed lekceważeniem Lokomotiwu, mimo, że sami Bułgarzy zdecydowanie podkreślają, iż to Ślask jest faworytem tego dwumeczu.

- Nie ma tam słabych piłkarzy. Zawodnicy z Sofii dobrze biegają, jest tam kilku zawodników nieźle dryblujących, mają tam też "wieżowców", co może okazać się kluczowe przy stałych fragmentach gry. Solidnie prezentują się też dwaj skrzydłowi - przekonuje trener Lenczyk. I zastrzega, że w czwartek jeszcze większa niż zwykle odpowiedzialność spoczywać będzie na defensorach:

- Gole strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie. Dzięki temu wyeliminowaliśmy Dundee, ale musimy na to też uważać przed meczem z Lokomotivem. W tych rozgrywkach można awansować nie wygrywając meczu. Dlatego chciałbym, żebyśmy nie stracili w czwartek bramki.

Wrocławski szkoleniowiec ma też inne niż forma bułgarskich rywali powody do zmartwień. Na urazy narzekają obaj ważni napastnicy, Cristian DiazJohan Voskamp. I choć Orest Lenczyk zapewnia, że jeden z nich wyjdzie w pierwszej jedenastce na czwartkowy mecz, to jednak trudno oczekiwać, iż będą straszyć bramkarza rywali w taki sposób, jakby byli w pełni zdrowia. W porównaniu do meczu w Dundee, w kadrze Śląska zabraknie natomiast Tomasza Szewczuka, którego w drużynie zastąpi Łukasz Madej. Z kolei w ekipie z Sofii może zabraknąć napastnika Mirzy Mesicia. Na Oporowskiej pojawi się zaś mający za sobą wystepy w Lechu Poznań, dziś kapitan Lokomotiwu Konstantin Dobrew.

Mecz z Lokomotiwem wzbudził duże zainteresowanie wrocławskich kibiców, a bilety rozeszły się jak świeże bułeczki. Tym razem jednak kompletu widzów na Oporowskiej nie będzie. Wszystko przez decyzję UEFA, która nakazała zamknąć obie trybuny znajdujące się za bramkami. Powód? Włodarze europejskiej piłki stwierdzili, że są one tymczasowe i nie spełniają norm, choć jeszcze dwa tygodnie wcześniej, gdy Śląsk zmierzył się u siebie z Dundee, wszystko było w jak najlepszym porządku.

Wrocławscy działacze nic nie wskórali odwołaniami i kibice z Bułgarii będą oglądali mecz z trybuny krytej. A z naszych informacji wynika, że surowa decyzja UEFA to kara dla Ślaska za zachowanie wrocławskich kibiców w Dundee. Miejscowa policja miała spore zastrzeżenia do ich postawy przed meczem w Szkocji, a we Wrocławiu jeden z sympatyków Śląska próbował ukraść flagę z sektora kibiców Dundee. A że wysokim urzędnikiem UEFA odpowiedzialnym za bezpieczeństwo na stadionach jest Szkot, w zakulisowy sposób i bez zbędnych ceregieli nałożono na Śląsk karę. I kolejny, zapowiadający się ciekawie mecz Śląska Wrocław w europejskich pucharach, nie obejrzy komplet widzów.

3. runda eliminacji Ligi Europejskiej, Śląsk Wrocław - Lokomotiw Sofia, czwartek (27 lipca), godz. 16:45, stadion przy ul. Oporowskiej 62. Mecz transmitowany będzie w otwartym kanale Polsatu.



Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 2011-07-29
    07:59:01

    0 0

    Co się stało, że się zesrało ? Gdzie relacja i zdjęcia ?

  • ~ 2011-07-30
    11:43:26

    0 0

    Szperanie po portalu TuWroclaw.com nie jest trudne, za to przyjemne. Relacja z meczu była tu zaraz po końcowym gwizdku :)

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1590