zamknij

Sport

Maciej Naliwajko: Kłopoty z halą nie wpłynęły na drużynę [WYWIAD]

2019-03-01, Autor: Aleksander Hutyra

Kapitan siatkarskiej Gwardii Wrocław - Maciej Naliwajko - w długiej rozmowie z TuWroclaw.com opowiada o obecnym sezonie, o planach na fazę play-off oraz kogo chciałby w tej części sezonu uniknąć. Jak bardzo potrzebna w siatkówce jest "gra psychologiczna"? Co przeszkadzało przyjezdnym w hali przy Krupniczej? I w końcu - jak to całe zamieszanie z halą wpłynęło na drużynę? Zapraszamy do lektury.

Jak oceniasz rundę zasadniczą? Udało się zrealizować zamierzone przed sezonem cele?
Jestem zadowolony z rundy zasadniczej. Jako, że jesteśmy beniaminkiem od początku celem było utrzymanie się w lidze. Dużą niewiadomą było jak drużyna będzie funkcjonować, czy umiejętności i charaktery zawodników pozwolą na spokojną grę o utrzymanie, czy o coś więcej. Nie wiedzieliśmy też do końca jak będą wyglądały kwestie organizacyjne w klubie. Pamiętam, że pierwszym meczom w sezonie, szczególnie tym u siebie towarzyszył duży stres, chcieliśmy się jak najlepiej pokazać przed własną publicznością. Z każdym spotkaniem morale w drużynie rosły. Zebrała się grupa ambitnych osób, chcących pracować i walczyć o coś więcej, niż tylko utrzymanie w lidze. Po nowym roku pojawiło się trochę kontuzji, ale jak widać nie pokrzyżowało nam to planów i zrealizowaliśmy zakładany przed sezonem cel minimum.

Reklama

Czy któryś z meczów rozegranych w tym sezonie wspominasz szczególnie?
Na pewno ostatnie spotkanie z Nysą było fajnym przeżyciem, ze względu na powrót do Hali Orbita. Miałem już okazję grać w Orbicie podczas Pucharu Polski, ale mecz z Nysą był wyjątkowy. Byliśmy ciekawi czy kibice we Wrocławiu są zainteresowani męską siatkówką i jak pokazała frekwencja - jak najbardziej są. Byliśmy zadowoleni, ale też zaskoczeni, że tyle osób pojawiło się na meczu. Ostatnie spotkanie na Krupniczej z AZS-em Częstochowa było również dużym wydarzeniem. Zależało nam na zwycięstwie, szczególnie ze względu na fakt, iż było to mecz pożegnalny w tej hali.

A czy wyniku w którymś z meczów żałujecie najbardziej?
Z pewnością bolesna była porażka u siebie z Jaworznem. Zupełnie nam ten mecz nie wyszedł, wpadliśmy wtedy w mały dołek, ponieważ czuliśmy, że jest to zespół z którym jesteśmy w stanie wygrać swoją dobrą grą, ale niestety przydarzył się chwilowy spadek formy, na co wpłynęło kilka czynników. Mecz wyjazdowy z Norwidem Częstochowa po świętach również nie należał do udanych. Wiadomo, że po przerwach gra się ciężko, myślę, że dobrze przepracowaliśmy okres świąteczno-noworoczny, ale forma przyszła troszkę później.

Jaki element uznałbyś za główną broń waszego zespołu?
Zdecydowanie zespołowość. Na początku liderem punktowym był Kamil Maruszczyk, bardzo nam to pomagało, ale później okazało się, że nasza siła rozkłada się na cały zespół. Mamy dobrych zmienników, którzy dają ten komfort, że robiąc zmiany wiemy, że jakość gry zostanie utrzymana, a nawet czasami może ulec poprawie. W zespole panuje bardzo dobra atmosfera, zbudowaliśmy w szatni chemie, którą czuć i na tym bazujemy.

Czy kłopoty z halą wpłynęły na morale w zespole?
Nie, zdecydowanie nie. Był to temat przewodni przez jakiś czas. Wszyscy uważali, że hala na Krupniczej była naszym ogromnym atutem. Charakterystyczne filary i przysłowiowa "zagrywka z korytarza" sprawiały, że drużynom przyjezdnym ciężko się było odnaleźć. Nie robiliśmy z tego jednak żadnej tragedii, wszystko wróciło do porządku dziennego.

Jak często trenujecie i czy przed fazą play-off częstotliwość treningów wzrośnie?
Trenujemy dwa razy dziennie, wyjątkiem jest piątek, czyli dzień przedmeczowy, kiedy robimy jeden trening żeby nie obciążać dodatkowo organizmu. Mieliśmy ostatnio rozmowę na ten temat, czy przed play-off warto coś zmienić. Będziemy starali się utrzymać formę i skupiać na zwiększaniu jej, ale większych zmian nie będzie, ponieważ to, co robimy do tej pory przynosi efekty i dobrze się z tym czujemy zarówno fizycznie jak i mentalnie.

Czy przy takiej ilości meczów odczuwacie narastające zmęczenie, które ma wpływ na waszą dyspozycję, czy macie wystarczająco dużo czasu na regenerację?
Przy takiej ilości spotkań przekłada się to na kontuzje, zwłaszcza, że gramy też w tygodniu, więc to zmęczenie narasta. Dobrze, że wcześniej udało się zapewnić grę w fazie play-off, bo dzięki temu kilku zawodników mogło odpocząć i skupić się na leczeniu urazów. Na tym etapie rozgrywek sama świadomość jak ważny jest to moment sezonu, powoduje, że te bóle odchodzą na bok i myśli się tylko o tym żeby zagrać jak najlepiej.

Jakie nastawienie przed play-off, na kogo chcielibyście trafić, czy jest zespół, z którym zmierzylibyście się najchętniej?
Nastawienie jest oczywiście bojowe, jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, że znaleźliśmy się w czołowej "ósemce", a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Skupiamy się na tym żeby zagrać swoją siatkówkę. Analizowanie tego z kim zagra nam się lepiej to wróżenie z fusów, tak naprawdę każda drużyna jest bardzo mocna. Każdy zawodnik ma swój typ, porównując jednak wszystkie zespoły myślę, że Suwałki, Nysa, czy Września, będą z pewnością w naszym zasięgu. Nie będziemy się jednak nastawiać na jakiś konkretny zespół, co ma być to będzie i z kim przyjdzie nam grać to wyjdziemy na boisko i będziemy walczyć. Jeśli wyjdziemy odpowiednio nastawieni, to myślę, że jesteśmy nawiązać walkę z każdym z tych zespołów i sprawić niespodziankę.

Wszystko zaczyna się teraz tak naprawdę od początku, jak oceniasz resztę zespołów? Czy jest z kolei taki, na który nie chcielibyście trafić w pierwszej rundzie?
Na całe szczęście nie trafimy na Tomaszów Mazowiecki, bo jest to zespół, który nam nie leży do końca i personalnie najbardziej doświadczony. W Lechii grają zawodnicy, który mieli okazje grać w PlusLidze, a w rozgrywkach 1. Ligi sięgali po najwyższe cele. W ostatnim spotkaniu sezonu zasadniczego spróbujemy kilku ustawień i mam nadzieje, że na fazę play-off wszyscy będą już zdrowi i gotowi do gry.

To by było coś... Wrocław po tylu latach wracający do najwyższej klasy rozgrywkowej. Odczuwacie presję związaną z tym, że od lat jest ku temu największa okazja?
Szczerze mówiąc nie odczuwamy żadnej presji. W związku z tym, że jesteśmy beniaminkiem, zespół nie był budowany na awans, ale gramy całkiem niezłą siatkówkę. Nie odczuwamy presji, bo nikt nie oczekuje od nas tego, że awansujemy w tym roku. Myślę, że plan awansu jest długoletni, nie znam do końca spraw organizacyjnych, więc ciężko mi się wypowiadać na ten temat jako zawodnik, ale mam nadzieję, że doczekam we Wrocławiu momentu, kiedy Gwardia zawita w najwyższej klasie rozgrywkowej. To jest sport, dopóki piłka jest w grze to będziemy walczyć o najwyższą lokatę.

Zespół miał ostatnio problemy kadrowe. Czy na play-off uda się już zaleczyć wszystkie kontuzje i rozpocząć rywalizację w pełnym składzie?
Do tego dążymy i jako, że udało nam się wcześniej zapewnić sobie awans, kilku zawodników mogło odpocząć. Do rozpoczęcia play-off zostały niecałe dwa tygodnie, a zdrowie poszczególnych zawodników wygląda coraz lepiej. Fakt, że będziemy mieli do dyspozycji pełną kadrę wpływa na nas budująco. Mamy bardzo dobrego fizjoterapeutę - Filipa Zająca, który codziennie pracuje z nami i myślę, że wszyscy będą gotowi do gry.

Grałeś w różnych miejscach w naszym kraju, jak oceniasz Wrocław jako miasto, zarówno pod względem życia tu jak i samej gry w siatkówkę?
Tak to prawda, troszkę tych miast zwiedziłem. Przed przyjazdem słyszałem wiele dobrych opinii o Wrocławiu i przed tym sezonem zastanawiając się gdzie mógłbym zagrać, Wrocław był dla mnie zdecydowanie numerem jeden. Jest to duże miasto, które daje możliwość rozwoju. Od początku pobytu odczuwalna była duża otwartość i życzliwość ludzi. Ze wszystkich miast, które do tej pory zwiedziłem, jest pod tym względem najlepsze miejsce. Mam okazję mieszkać w centrum, mamy tutaj hale, siłownię, czyli tak naprawdę wszystko czego potrzebujemy. Podoba mi się tutejsza infrastruktura, jest wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia, mnóstwo restauracji, gdzie można dobrze zjeść, co jest dla mnie dużym plusem.

Jak wiemy siatkówka jest grą zespołową i to ta zespołowość świadczy o jakości gry danej drużyny, ale jako, że wszyscy lubimy tworzyć rankingi indywidualne… Kto twoim zdaniem zasługuje na takie wyróżnienie w Waszym zespole po rundzie zasadniczej i którego z siatkarzy wskazałbyś jako "gwiazdę 1. ligi"?
Daleki jestem od tworzenia takich rankingów, jeśli chodzi o naszą drużynę to każdy miał swój moment w rundzie
zasadniczej. Na plus na pewno jest postawa Michała Superlaka, który bardzo dobrze sobie radzi w ataku, nasi środkowi na pewno są postaciami wyróżniającymi się w całej lidze. Na przyjęciu mieliśmy możliwość rotowania między mną, Łukaszem Lubaczewskim i Kamilem Maruszczykiem i każdy z nas w rundzie zasadniczej miał okazję pograć dłużej. Nasz rozgrywający Kuba Nowosielski rozgrywa bardzo dobry sezon, tak naprawdę całą drużyna zasługuje na pochwałę. Jeśli chodzi o inne drużyny z pewnością tacy zawodnicy jak Oleg Krikun z Bielska-Białej czy atakujący Lechii Tomaszów Mazowiecki - Wiktor Musiał. Są to zawodnicy stricte od zdobywania punktów. Jest kilku rozgrywających jak np. Bartłomiej Neroj, który swoim doświadczeniem odpowiednio kieruje zespołem z Tomaszowa. Sami przekonaliśmy się o tym, że gdy Bartek ma dobrze przyjętą piłkę może wykorzystać to na korzyść swojej drużyny.

Poza czysto siatkarskimi umiejętnościami, odpowiednią taktyką i pracą sztabu szkoleniowego, na grę wpływają bezpośrednio jeszcze inne czynniki. Czy według ciebie gra psychologiczna jest na tyle istotnym elementem, że może wpłynąć na losy całego spotkania?
Mecz z Krakowem u nas pokazał, że gra pod siatką może znacznie wpłynąć na losy seta, może nie całego spotkania, ale seta z pewnością. Posypały się czerwone kartki, co pozwoliło odjechać nam na kilka punktów, ale w konsekwencji to nas rozluźniło. Za bardzo skupiliśmy się na słownych przepychankach. Siatkówka jest najmniej kontaktowym sportem, wiec jest to jedyna okazja by wejść w interakcje z przeciwnikiem żeby wyprowadzić go z równowagi. Sędziowie zwracają jednak uwagę na nasze "cieszynki" żebyśmy nie okazywali radości po zdobytym punkcie w kierunku rywala. Tak naprawdę nie jest to spowodowane niechęcią do drużyny przeciwnej, a tylko i wyłącznie naszą boiskową ekspresją.

Podczas swojej bogatej kariery z pewnością przydarzyło ci się wiele ciekawych sytuacji czy to na parkiecie czy poza nim. Wyróżniłbyś jakąś historię, które wspominasz najbardziej? Pytam oczywiście o te związane z siatkówką.
Może "kariera" to mocne słowo, ja nazywam to raczej moją przygodą z siatkówką. Jako uczestnik meczu byłem świadkiem bójki pod siatką. Nie jest to na pewno codzienna sytuacja. Pokazuje to jak przepychanki słowne pod siatką mogą wpłynąć na nerwy zawodników. Być może nie każdy jest w stanie wytrzymać ciśnienie i może to spowodować, że puszczą hamulce. Była to jednak jedyna taka sytuacja podczas mojej już kilkunastoletniej przygody z grą w na ligowych parkietach.

Rozmawiał Aleksander Hutyra

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy podobają Ci się nowe, szklane biurowce we Wrocławiu?




Oddanych głosów: 233