zamknij

Sport

Maciej Naliwajko: Naszą pracą nie jest tylko dobra gra [WYWIAD]

2018-11-28, Autor: prochu

Kapitan Gwardii Wrocław, Maciej Naliwajko, opowiada o nieco zaskakującym początku sezonu w wykonaniu wrocławian, o obowiązkach kapitana zespołu, a także o celach przyświecających Gwardii w najbliższych miesiącach.

Niemalże połowa fazy zasadniczej za wami, jesteście na 6. miejscu w tabeli spodziewaliście się takiego startu?
Chyba nikt z nas się tego nie spodziewał. To zawsze jest spora niewiadoma, gdy zespół buduje się praktycznie od zera. Jak on sobie poradzi w lidze, wśród drużyn z długim stażem? My zostaliśmy świetnie dobrani pod względem charakterów i warunków fizycznych. Osoby, które się tym zajmowały, wiedziały, co robią. Często same mocne nazwiska nie dadzą oczekiwanego efektu. Dobrym przykładem jest obecnie plusligowa Asseco Resovia, która na papierze wydaje się być bardzo mocna, ale bez stworzenia zespołu jako całości, nie może być mowy o dobrych wynikach. Nas zbudował pierwszy mecz w Kielcach, kiedy przegrywaliśmy 0:2 i zdołaliśmy się odbudować. To było bardzo ważne.

Reklama

Patrząc na to, jak wyglądacie na tle całej ligi wasze cele się zmieniły, względem tego, co zakładaliście przed startem zmagań?
Podchodzimy do tego bardzo spokojnie. Na razie gramy swoje i udaje się przy tym trzymać blisko czołówki, ale nie możemy się za bardzo na tym skupiać. Cel jest i będzie taki sam, czyli solidna pozycja w górnej ósemce tabeli. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale nie wybiegamy za mocno w przyszłość.

Jakbyś ocenił atmosferę w zespole, wszyscy dość krótko się znacie?
Gdy tylko trafiliśmy do Wrocławia, spotkaliśmy się przed treningiem. Od razu poczuliśmy swojego rodzaju chemię między nami. Duża w tym rola Łukasza Lubaczewskiego, który pochodzi z Wrocławia, w tym temacie wykazał się również Łukasz Tobys. Oni na początku bardzo nam pomogli, żebyśmy się dobrze tu zaaklimatyzowali. Z czasem to porozumienie między nami jest coraz większe. Wciąż się docieramy i budujemy. Teraz dochodzą do tego dobre wyniki, bez których byłoby o wiele trudniej.

Rola kapitana to często niełatwy obowiązek czy raczej fajna sprawa?
Jest to przede wszystkim dla mnie nowa rola. Jeszcze nie mieliśmy kryzysów, których rozwiązanie spoczywałyby na moich barkach, jako kapitana. Poza tym jest to fajna rola, kilka obowiązków więcej, ale zazwyczaj są to przyjemne sprawy. Pierwsze mecze przed własną publicznością były trochę stresujące, ale teraz już czuję się pewniej i liczę, że z czasem będzie tylko lepiej.

Czy liderzy, których możemy oglądać na boisku, także są liderami poza nim?
W szatni najaktywniejsi są ci starsi zawodnicy. To oni najczęściej zabierają głos w trudnych momentach, ale zdanie każdego jest równie ważne. Wszyscy mogą się wypowiedzieć i każdy zostanie wysłuchany. Z pewnością silnymi charakterami w szatni są Arek Olczyk czy Błażej Szymeczko. Z nimi zawsze jest sporo śmiechu, ale tak naprawdę każdy z nas dokłada swoją część w ten zespół. Jesteśmy zbiorem indywidualności, które razem tworzą zgraną całość.

To przekłada się na wasze zgranie na boisku?
Wydaje mi się, że tak. Szczególnie wygrane spotkania nas budują, ale nie tylko. Takie mecze jak we Wrześni, gdzie trzeba było zacząć budować grę od nowa, są równie istotne. Tam bardzo pomogło zgranie i takie przeświadczenie, że każdy pójdzie za drugim w ogień. To bardzo ważne dla zespołu, który dopiero zaczął wspólny sezon. Tutaj szczególnie ważna jest rola naszego rozgrywającego - Kuby Nowosielskiego, który wie, kiedy i komu może dać piłkę. To bardzo odpowiedzialne zadanie, ale on świetnie sobie z nim radzi. Ma zresztą wsparcie w postaci drugiego rozgrywającego Łukasza Sternika. Panowie dobrze się uzupełniają.

Spędzacie mnóstwo czasu razem na wyjazdach, treningach. Czy poza tym lubicie się czasem spotkać poza halą czy siłownią?
Pewnie. Często trudno jest zebrać całą drużynę w wolnym czasie, bo każdy ma swoje życie. Czasami lubimy się spotkać i pogadać o czymś innym niż taktyka i statystyki. Sam mieszkam z Kamilem Maruszczykiem, więc praktycznie cały czas jesteśmy razem. Często też wszyscy musimy od siebie odpocząć, żeby w tym wszystkim zachować złoty środek.

Czy to, co zastałeś w klubie po przyjściu, pokryło się z twoimi oczekiwaniami?
Jak najbardziej. Szybko odnalazłem się w realiach, jakie wykreowała Gwardia dla każdego z nas. Wszystko, o czym zapewniały nas osoby z klubu, znalazło odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przede wszystkim spodobał mi się pomysł na ten klub i dalej chcę być częścią tego projektu. Na pewno klub potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby to się solidnie trzymało jako całość. To jednak jak klub dba o zaplecze medialne, nie pozostawia wiele do życzenia.

Poza pracą na boisku, macie wiele obowiązków związanych z marketingiem. Często myślicie o tym, żeby móc tylko grać i  nie musieć się skupiać na innych sprawach?
Obecnie wszyscy jesteśmy tego bardzo świadomi. Wiemy, że dziś naszą pracą nie jest jedynie dobra gra, ale także rozmowy z mediami, akcje promocyjne klubu, spotkania ze sponsorami. To wszystko razem daje określone wymierne korzyści, bez których nie moglibyśmy grać. Musieliśmy się tego nauczyć i to zaakceptować. Na początku mieliśmy tych zadań nieco więcej. Teraz gdy już liga trwa nie ma tego aż tyle, żebyśmy czuli się tym zdominowani. Przede wszystkim skupiamy się na grze, a to co jest obok wykonujemy często z dużą dawką humoru i sporego dystansu.

rozmawiała: Zuzanna Kuczyńska (Gwardia Wrocław)

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto powinien być wiceprezydentem Wrocławia "z Nowoczesnej"?




Oddanych głosów: 225