Sport

Magia Orbity działa. Zdziesiątkowany WKS pokonał Trefla Sopot

2014-03-10, Autor: jg
WKS Śląsk Wrocław pokonał Trefl Sopot 86:73 w spotkaniu 20. kolejki Tauron Basket Ligi. Do niespodziewanego triumfu drużynę Trójkolorowych poprowadziło trio Robert Skibniewski, Paul Miller i Paweł Kikowski.

Reklama

Kontuzja Gibsona - najlepszego gracza drużyny w sezonie, odejście Malesevicia, kłopoty zdrowotne Gabińskiego i Johnsona, 4 kolejne porażki, przyjazd wicelidera rozgrywek - niemal wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Śląsk nie ma prawa wygrać meczu z Treflem - wiceliderem. Okazało się jednak, że im gorzej - tym lepiej. Wrocławianie nie tylko wygrali, ale i kontrolowali grę przez całe spotkanie, ostatecznie pokonując rywali różnicą aż 13 oczek.

 

Wyrównaną pierwszą kwartę wygrali co prawda goście, ale już wtedy, w pierwszych minutach spotkania, widoczna była dobra gra Trójkolorowych. Dobrze zaczęli nieskuteczni w ostatnich meczach strzelcy: Kikowski i Johnson, a z trudnego zadania zastąpienia Danny'ego Gibsona od początku meczu świetnie wywiązywał się Skibniewski. Śląsk podjął rękawicę.

 

 

- Na pewno nie zlekceważyliśmy drużyny z Wrocławia. Wiedzieliśmy, ze u siebie są naprawdę groźni. Od początku byli mieli większą chęć walki i zaangażowanie w grę. Doszła do tego nasza słaba skuteczność. W następnym meczu w Radomiu z Rosą zagramy lepiej, bo tak słabo jak dziś nie może być - powiedział po meczu Paweł Leończyk, skrzydłowy sopocian.

 

Drugie 10 minut to popis dwójki: Skibniewski- Miller. Obaj zdobyli po 11 punktów w tej ćwiartce. Cały Trefl- 15. Słabo grały gwiazdy gości - Waczyński czy Leończyk do przerwy rzucili zaledwie po 4 oczka. Po kilku spektakularnych akcjach Wojskowych - efektowna ''czapa” Millera i akcja 3+1 Skibniewskiego, przewaga gospodarzy urosła do 10 punktów. Śląsk łapał wiatr w żagle.

 

- Gratuluje moim zawodnikom, bardzo dziś na to sobie zasłużyli. Byli skoncentrowani od początku, dobrze zagraliśmy w obronie - Trefl dopiero w końcówce przekroczył granicę 70 oczek. Magia Orbity, własnego parkietu, zadziałała - komentował po spotkaniu Jerzy Chudeusz, szkoleniowiec WKS-u.

 

Kolejne minuty to skuteczna gra gospodarzy i budowanie przewagi. Kolejne punkty co chwila dokładał Miller, a Kikowski pokazywał, ze ciągle umie rzucać „za 3”. Po jednej z jego”trójek” Śląsk prowadził już 58:41. Sopocianie gubili się - świadczy o tym m.in. statystyka fauli Sarunasa Vasiliaskasa - podstawowy rozgrywający drużyny w zaledwie 3 minuty popełnił aż 4 faule. Cały zespół gości przez 3 kwarty trafił tylko 2 z 13 rzutów „za trzy” (WKS- 5/9). Śląsk kontrolował mecz.

 

- Śląsk zagrał naprawdę dobrze. Więcej chcieli, więcej biegali, więcej walczyli. Zagraliśmy złe spotkanie, przede wszystkim z tragiczną skutecznością. Źle nam zrobiły te 2 tygodnie przerwy. Nie mogliśmy trenować optymalnym składem przez różne urazy i kontuzje - szukał przyczyn porażki Darius Maskoliunas, trener Trefla Sopot.

 

Chwilowy zryw w ostatniej kwarcie nie pomógł gościom znad morza. Przegrali i tę ćwiartkę, i cały mecz. W końcówce znów skuteczniejsi byli Majtorović i Waczyński, ale ze strony gospodarzy odpowiadali im Kikowski, Skibniewski i Miller. Ostatnie minuty upłynęły pod znakiem kuriozalnej decyzji arbitra, który odgwizdał niezwykle dyskusyjny faul Mroczka-Truskowskiego, oraz sprzeczki między Johnsonem i Waczyńskim. Dla Amerykanina oznaczała ona 5 faul i na 22 sekundy przed końcem musiał on opuścić boisko. Pierwszy raz w meczu... Wcześniej bowiem, przez ponad 39 minut, „DJ” grał bez przerwy. Przewaga Śląska w końcówce nie była ani przez chwilę zagrożona. Śląsk triumfował zasłużenie.

 

- Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa. Dziękujemy za wsparcie kibiców, którzy przyszli na nasz mecz, mimo że nasze szanse na czołową szóstkę już są tylko iluzoryczne. Wszystkiego najlepszego dla wszystkich kobiet z okazji ich święta - nie zapominał o Dniu Kobiet Robert Skibniewski, rozgrywający wrocławian.

 

Śląsk nie miał większych kłopotów z pokonaniem faworytów z Sopotu. Zaważyła na tym lepsza skuteczność i indywidualne popisy graczy Trójkolorowych. Świetny mecz rozegrał Paul Miller - 23 punkty,9 zbiórek i 4 bloki. 18 oczek dorzucił Kikowski (3/3 zza łuku). Wyjątkowe słowa uznania należą się jednak świeżo upieczonemu tatusiowi. Popularny „Skiba”, bo o nim mowa, w tym meczu stawił czoła nie lada oczekiwaniom. Mimo przeciętnego w jego wykonaniu całego sezonu, w wyniku kontuzji amerykańskiego rozgrywającego, z dnia na dzień musiał stać się liderem drużyny. Poradził sobie znakomicie.

 

Rozegrał najlepszy mecz w całych rozgrywkach, rzucił 18 pkt, rozdał 9 asyst i dodatkowo zaliczył 7 zbiórek. Okazało się, że jest życie po Dannym Gibsonie. Kolejne spotkanie Śląsk rozegra 13 marca w hali Orbita. Do Wrocławia znów przyjedzie ekipa z górnej półki - aktualny lider tabeli, Turów Zgorzelec. Zwycięstwem z Treflem Śląsk zachował jeszcze cień nadziei na pierwszą szóstkę, więc... wszyscy na derby!

 

WKS Śląsk Wrocław - Trefl Sopot 86:73 [23:24, 26:15, 16:14, 21:20]

Punkty dla Śląska: Miller 23, Skibniewski 18 (3), Kikowski 18 (3), Johnson 8 (1), Gabiński 6, Mroczek-Truskowski 4, Parzeński 4, Hyży 2, Kulon 2, Sulima 1.

Punkty dla Trefla: Majstorović 12, Waczyński 10, Jeter 9, Vasiliauskas 9 (1), Stefański 8, Leończyk 7, Michalak 7 (1), Gadri-Nicholson 6, Brembly 5 (1), Buterlevicious.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ulica Szczytnicka powinna być deptakiem?



Oddanych głosów: 2085