Tu jest Wrocław

Marszałek Paweł Gancarz: Gdzie polityka weszła za głęboko, trzeba oczyścić sytuację

2024-06-12, Autor: Arkadiusz Franas

Ja u siebie w gminie trzy lata przed wybuchem wojny zacząłem projektować strzelnicę sportową dla dzieci. Dzieci na lekcji WF-u mają zajęcia ze strzelectwa sportowego. To sport olimpijski, trzeba to podkreślać, że poprzez sport czy poprzez rozbudzanie wśród dzieci i młodzieży nowych wrażliwości, możemy też przygotowywać się na trudne momenty, które mogą się w przyszłości pojawić. Mam nadzieję, że one się nie wydarzą, ale... - mówi Paweł Gancarz, marszałek województwa dolnośląskiego w rozmowie z portalem TuWroclaw.com.

Reklama

Z marszałkiem Dolnego Śląska Pawłem Gancarzem rozmawia Arkadiusz Franas

Po trzech tygodniach jeszcze Pan nie żałuje, że zmienił Pan gabinet ministerialny na fotel marszałka?

Sentyment do ministerstwa w sercu jest cały czas, a zwłaszcza tak ciekawego jak infrastruktury.
Ciekawe projekty, które uruchomiliśmy, które udało się zrealizować, ale oczywiście praca ministerialna, czy projekty ministerialne mają o wiele dłuższy cykl życia. Większość opiera się na programach, na zmianach przepisów, na zmianach legislacyjnych, które trwają średnio między pół roku, rok albo i czasami nawet dłużej. Jednak samorząd jest tym miejscem, gdzie ten cykl projektu jest krótszy, szybszy. Od pomysłu do podjęcia decyzji, po pozyskanie środków, wykonanie dokumentacji. Te efekty widać dużo szybciej i można się doczekać ich realizacji.

Czy to był ten powód, dla którego pan się zdecydował wrócić na Dolny Śląsk?

Założenie miałem takie, że obejmuję mandat radnego sejmiku i pełnię funkcję podsekretarza stanu. Okoliczności się bardzo dynamicznie zmieniły. I tak się akurat złożyło, że w momencie, kiedy radni wybrali mnie marszałkiem województwa dolnośląskiego, z automatu premier Donald Tusk odwołał mnie z funkcji podsekretarza stanu. Myślę, że jedna i druga funkcja jest bardzo zaszczytna. Ta jest samorządowa, a samorząd to jest to, z czym jestem związany od 20 lat. Korzystając z doświadczeń ministerialnych łatwiej mi teraz będzie oddać się pracy na rzecz regionu.

Siedzimy w gabinecie, w którym przez ponad 10 lat urzędował Cezary Przybylski, więc może wyda się Panu to pytanie trochę prowokacyjne: jak z perspektywy wójta gminy Stoszowice, którym był Pan jeszcze kilka miesięcy temu, oceniał pan działalność poprzedniego samorządu województwa?

Szczerze? Cały czas mam wrażenie, że to jest jeszcze miejsce właśnie marszałka Cezarego Przybylskiego. W ostatnich tygodniach próbowano mi przypisać koalicję z PiS-em, o której mówiłem, że jej nie będzie i do niej nie doszło. Tak samo jak próbuje się w ostatnich tygodniach czy miesiącach Bezpartyjnych Samorządowców wprost wpisać do PiS-u.  Myślę, że nie kto inny jak ja ma mandat do tego, żeby recenzować czy rządy PiS-u w kraju, czy rządy PiS-u na Dolnym Śląsku.  Myślę, że byłem jednym z nielicznych samorządowców, wójtem małej wiejskiej gminy, która była przez lata po macoszemu traktowana, jeżeli chodzi o dystrybucję środków rządowych. Jasno, średnio raz w tygodniu, w mediach regionalnych recenzowałem działania rządu.  Mówiłem, co jest złe, co należy naprawić, co nie powinno tak wyglądać, jak wyglądało. I jasno też mówiłem, jeżeli pojawiały się tematy w dyskusji publicznej, że marszałek Cezary Przybylski to była ta osoba, która w jasny, czytelny sposób, w konkursach, nie po uważaniu, dystrybuowała w ostatnich latach środki europejskie. I dzięki takim osobom, które nie patrzyły na barwy polityczne, tylko na to, czy ktoś ma dobry projekt, czy ktoś wpisuje się w założenia projektu mogła się moja gmina rozwijać: twierdza Srebrna Góra, dwa inkubatory, które wybudowałem w swojej gminie. To tylko kilka przykładów.

To teraz przejdźmy do teraźniejszości i przyszłości. Obejmując urząd marszałka jaki Pan sobie postawił najważniejszy cel na tę kadencję?

Pierwsza kwestia to są projekty, które zostały rozpoczęte. Jasno mówiłem na sesji Sejmiku, że to co było złe należy skorygować. Jeżeli są nadużycia, należy je wykryć i oczywiście napiętnować. Ale jeżeli są projekty w realizacji, to należy je kontynuować, bo to jest też ciągłość władzy. Myślę, że jestem osobą, która gwarantuje to, że jeżeli coś jest dobre, jest dobrze przygotowane, ma swój cel, a jest zabezpieczone finansowanie, to należy takie projekty realizować. Jak chociażby Dolnośląskie Centrum Onkologii. Tak samo Koleje Dolnośląskie. I tu mówimy o tych kwestiach infrastrukturalnych, które są akurat mi bardzo bliskie z racji ostatnich pięciu miesięcy pracy w ministerstwie. To jest produkt eksportowy, jeżeli chodzi o regionalne koleje w Polsce. Sześćdziesiąt procent pokrycia kosztów funkcjonowania spółki z biletów to jest wskaźnik nieosiągalny wśród innych kolei regionalnych w Polsce. Z rzeczy nowych pojawia się projekt jednego biletu na całym Dolnym Śląsku. Brzmi atrakcyjnie, prawda?

Bardzo, tylko czy realnie?

Ja nie mówię, że wszystko się uda z tych rzeczy, o których rozmawiamy, ale ja zawsze wychodzę z założenia, że trzeba nakreślać kierunki i cel i do niego dążyć. W ministerstwie rozmawialiśmy o tym, że taki projekt mógłby być projektem ogólnokrajowym, ale w tej skali faktycznie dzisiaj jest nierealny. Jednak w mojej ocenie, w skali Dolnego Śląska, jest możliwy do realizacji. To jest coś, co myślę, że byłoby na pewno rewolucją i czymś, co można by było potem naśladować w skali całego kraju.

Jest to realne w tej kadencji?

Myślę, że tak. Oczywiście będzie wymagało dużo wysiłku, dużo determinacji, ale przez kilka lat uda się to zrealizować. I nie tylko ten projekt. Trzeba mieć z tyłu głowy i trzeba mieć tę świadomość, że jesteśmy w trudnym momencie historycznym i geopolitycznym, który rodzi nowe wyzwania. Ja u siebie w gminie trzy lata przed wybuchem wojny zacząłem projektować strzelnicę sportową dla dzieci. Dzieci na lekcji WF-u mają zajęcia ze strzelectwa sportowego. To sport olimpijski, trzeba to podkreślać, że poprzez sport czy poprzez rozbudzanie wśród dzieci i młodzieży nowych wrażliwości, możemy też przygotowywać się na trudne momenty, które mogą się w przyszłości pojawić. Mam nadzieję, że one się nie wydarzą, ale...

Czyli strzelnice sportowe na całym Dolnym Śląsku?

Jest dużo pomysłów i razem z zarządem województwa zaczniemy pracować nad tego typu, ciekawymi projektami. Po to, żebyśmy jako Dolny Śląsk byli gotowi na różne sytuacje, bo rzeczywistość i przyszłość przed nami może być nieprzewidywalna i lepiej być gotowym niż później ewentualnie improwizować. Także to są kwestie nowej ustawy o obronie cywilnej, nad którą pracuje Ministerstwo Obrony Narodowej czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. To jest kwestia strażaków ochotników, których też reprezentuję na Dolnym Śląsku. Ich jest prawie 20 tysięcy, ponad 600 jednostek OSP. To jest kwestia kursów pierwszej pomocy przedmedycznej i tego, żeby każdy strażak na Dolnym Śląsku potrafił udzielić pomocy, co ma gigantyczną wartość. Zrobiłem to u siebie w gminie, to kosztowało, ale wiedziałem, że jest zorganizowana grupa osób, która jak coś się wydarzy, to są ludzie, na których można liczyć i udzielą pierwszej pomocy albo będą ratować ludzki dobytek.

Było o pozytywach, ale wspomniał Pan również o napiętnowaniu złych decyzji. Jakich?

W ostatnim czasie przeszedłem do ministerstwa, w którym przez 8 lat była inna ekipa. Trzeba mieć też świadomość, że tam, gdzie weszła polityka za głęboko, trzeba sytuację oczyścić. Ale w wielu miejscach, tak było w ministerstwie, w którym prawie przez pół roku pracowałem, pracują ludzie, którzy każdego dnia starannie, rzetelnie i dobrze starają się wykonać, zgodnie z prawem, zgodnie z przepisami swoją pracę. I tak samo jest w każdej jednej innej instytucji. Tak samo jest w Urzędzie Marszałkowskim. Także za każdym razem przegląd jest konieczny. Tu gdzie teraz jestem nie mam, powiem szczerze, na dzisiaj jakichś takich kwestii, które wymagałyby radykalnej zmiany. Na pewno są obszary, które były podnoszone w ostatnich latach, jak kwestie środowiskowe, kwestie składowisk, które należy zbadać.  Ale do tego potrzebni są fachowcy, a nie politycy, bo to jest trudny temat, temat odpadów, kwestie środowiskowe. Tak się złożyło, że żaden z pozostałych czterech członków zarządu tego środowiska nie widział w swoim zakresie obowiązków i chyba zostaną te sprawy u mnie, ale ja nie boję się żadnych wyzwań i myślę, że tą kwestią też trzeba będzie się należycie zająć.

Co tak optymistycznie nastawionemu marszałkowi może przeszkodzić w realizacji tych wszystkich planów i projektów?

Może to dziwnie zabrzmi, ale niczego takiego nie widzę. Zawsze są trudności i to jest normalne, że planować można, a scenariusze później są korygowane. Nie zawsze wszystko się udaje zrealizować, zawsze jest niedosyt, zawsze można więcej. Mam świadomość tego, jakie są trudności, jakie mogą być problemy, jaka to jest odpowiedzialność, ale myślę, że za każdym razem odpowiedzią na to wszystko jest ciężka praca i to jest rozwiązanie, w ten sposób można sobie z tymi trudnościami poradzić. Życie przynosi różne scenariusze i tutaj mogą być trudności geopolityczne i polityczne czy inne. No ale to rzeczy, na które nie mamy wpływu. A te, na które mamy wpływ, to trzeba po prostu realizować.

 

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.