zamknij

Kultura

„Miejsca, które dobrze znamy kryją zagadki z przeszłości. Dotyczy to Dolnego Śląska” [WYWIAD]

2021-05-30, Autor: Michał Hernes

– Podróż wiek wstecz do dawnego Kłodzka, czyli Glatzu jest niezmiernie ciekawym doświadczeniem, którego efektami staram się dzielić z czytelnikami –mówi nam związany z Wrocławiem autor kryminałów Tomasz Duszyński. To tegoroczny laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru za książkę „Glatz. Kraj Pana Boga”. 

Reklama

Michał Hernes: Co determinuje wybór miejsca i czasu akcji pańskich książek?
Tomasz Duszyński: Żeby napisać powieść, muszę polubić nie tylko bohaterów swoich powieści, ale także miejsce akcji i – w przypadku kryminału retro – czas powieści. Piszę o miejscach, które lubię i o których wciąż dowiaduję się nowych ciekawych rzeczy. Miejsca, które wydawałoby się dobrze znamy kryją wiele zagadek, wiele z nich tkwi w przeszłości. Dotyczy to zwłaszcza dzisiejszego Dolnego Śląska. Podróż wiek wstecz do dawnego Kłodzka, czyli Glatzu jest niezmiernie ciekawym doświadczeniem, którego efektami staram się dzielić z czytelnikami.

Czy łatwiej pisać o miejscach, i które się dobrze zna, czy to także wyzwanie?
Na pewno łatwiej jest pisać o miejscach, które się zna, nadawać swoim bohaterom cechy osób, które poznaliśmy. Ta reguła niekoniecznie działa jednak w przypadku opisów miast, które już nie istnieją, zmieniły się nie do poznania na skutek zawirowań historii.

Opisać Kłodzko lat 20. jest sporym wyzwaniem. Trzeba poświęcić sporo pracy, by chociaż spróbować poznać mentalność mieszkańców sprzed wieku, odtworzyć klimat dawnych uliczek, czy zrekonstruować tło historyczne i umiejętnie wpleść je w wydarzenia. Łatwiej być może jest z tworzeniem postaci. Nawet tym sprzed wieku możemy nadać cechy, które i dzisiaj są aktualne. Namiętności rządzące człowiekiem były i są takie same. Miłość, nienawiść, żądza, zemsta. Tym kierują się często moi bohaterowie. Mają jednak i „zwykłe” problemy, które aktualne są i dzisiaj.

Akcja powieści „Glatz. Kraj Pana Boga” rozgrywa się w miejscowości Zieleniec w 1921 roku. Dlaczego zdecydował się pan na to miejsce i czasy?
Wszystko zaczęło się od snu... Pierwsza scena, otwierającej cykl powieści pod tytułem „Glatz”, to obraz tego sennego majaku. Przyśnił mi się mężczyzna, który szedł malowniczym rynkiem w stronę charakterystycznego, kamiennego mostu. Tu na jednym z cokołów, zamiast rzeźby świętego jego oczom ukazał się drastyczny widok. Rozpoznałem w tym mieście ze snu Kłodzko, z którym jestem rodzinnie związany. Tej samej nocy powstała fabuła powieści. Kolejnego dnia zastanawiałem się, w jakich czasach umieścić akcję książki. Mężczyzna ze snu miał melonik, więc naturalnie musiałby to być przełom XIX i XX wieku. Podczas researchu odkryłem, że rzeźba św. Franciszka Ksawerego, która we śnie odgrywała znaczącą rolę, w roku 1920 została zdjęta na czas remontu... Jakiż zbieg okoliczności, prawda? Wiedziałem już, że w tym właśnie czasie rozpocznie się akcja powieści, pierwszego tomu. Dziś cykl ma już trzy części. 19 maja to dzień premiery powieści „Glatz. Zamieć”.

Opisał pan problem biedy w czasie wojny. Jak ważne jest dla pana, by nie uciekać w kryminałach od poważnych tematów?
Kryminał historyczny byłby ubogi bez tła historycznego, bez osadzenia bohaterów w konkretnych wydarzeniach epoki. Nie zawsze ta ogólnokrajowa sytuacja ma wpływ na jednostki, jednak lata dwudzieste w Republice Weimarskiej były burzliwe. Nie można zapominać o tle społecznym, gospodarczym, by tworzyć wiarygodną historię i wiarygodnych bohaterów. Klęska Niemiec w wielkiej wojnie, kolejne lata powojenne stały się przyczynkiem do niepokojów i zmian, które pchną Republikę Weimarską na znane nam tory, skutkujące po dwóch dekadach kolejną wojną światową. Pisząc cykl kryminałów retro w latach 20. i 30. nie mogę o tym zapominać.

Czy pisanie na takie tematy jest trudne i bolesne, czy potrafi się pan zdystansować?
Oczywiście, że się dystansuję. Może dlatego, że dokładnie wiem jak potoczą się losy bohaterów, dokładnie wiem co im „zrobię”. Problem ze zdystansowaniem się miałem jedynie raz, podczas pisania 3 odsłony kryminału retro „Fenomen z Warszawy”. Akcja tamtej powieści dzieje się w Warszawie we wrześniu 1939 roku i podczas Powstania Warszawskiego. Przygotowując się do napisania tamtej powieści przeczytałem wiele wspomnień, pamiętników, które mocno mną wstrząsnęły. Przez dłuższy czas miałem problem, żeby się z tego otrząsnąć.

Czy łatwo się panu pisze kryminały, czy to bardzo trudna i mozolna praca?
Kryminał retro jest wymagający. Oczywiście, można napisać historię z mniej rozbudowanym tłem, zamarkować lata 20. lub 30. w jakimś mnie lub bardziej znanym mieście. Można „sprzedać” to jako powieść z tłem historycznym. Jednak jeśli chce się podejść poważnie i uczciwie do tematu trzeba spędzić wiele godzin nad odszukaniem, a potem zapoznaniem się z materiałami z tamtej epoki. Potem już od pomysłu i talentu zależy jak wpleść te informacje w powieść, by nie zanudzić, a wręcz przeciwnie, obudzić w czytelniku zainteresowanie epoką, miastem i wydarzeniami.

Jak zaskoczyć czytelnika w trakcie pisania kryminału? Jest na to recepta, czy to zawsze jest intuicyjne?
Wydaje mi się, ze jestem pisarzem intuicyjnym, nie zostawiam jednak wszystkiego przypadkowi. Myślę, że przez lata wyszkoliłem warsztat, wiem jak dozować napięcie, konstruować akcję. Moim celem jest, by czytelnik czytał o przygodach kapitana Wilhelma Kleina i kłodzkiego wachmistrza Franza Koschelli z wypiekami na twarzach. Najbardziej mnie cieszy, gdy ktoś nie potrafi odłożyć książki i czyta ją jednym tchem, jeszcze jedną stronę, rozdział i… kończy nad ranem. Wielu czytelników pisze do mnie, że tak właśnie jest. Cieszy mnie to bardzo, jednocześnie informuję, że za deficyt snu nie ponoszę odpowiedzialności.

Czy i skąd pan wie, że pisana przez pana książka jest zaskakująca i trzyma w napięciu?
Tego nie wiem, mam zawsze wątpliwości, czy czytelnicy odbierają powieść tak samo jak ja. Trzymam się swojej wizji, czasem w fabule podejmuję ryzyko mając nadzieję, że nie popełniłem błędu. Wiem, że jest dobrze, gdy podczas kolejnych czytań tekstu, przed oddaniem książki do druku, zapominam, że mam skupić się na wyłapaniu błędów i daje się ponieść akcji, którą przecież dobrze znam. jeśli czuję napięcie czytając własną książkę i mnie ona wciąga, to dla mnie znak, że jest dobrze. W Glatz. Zamieć często ten dreszczyk emocji czułem. Pierwsze sygnały od czytelników nowej powieści świadczą o tym, że w tym wrażeniu nie jestem odosobniony.

Czy pisze pan książki nie tylko dla czytelników, ale też dla siebie?
Od początku pisałem książki, które sam chciałbym przeczytać, a których brakowało mi na rynku. Nie oddałbym powieści, która mi samemu by się nie podobała. Pozostaje mi mieć nadzieję, że mam równie dobry gust, jak czytelnicy. Na razie wydaje się, że tak jest, bo świadczy o tym popularność serii „Glatz”, nagrody i liczne nominacje w najważniejszych konkursach kryminalnych. Nominacje do nagrody Wielkiego Kalibru, Zloty Pocisk publiczności, wyróżnienie Kryminalnej Piły i pierwsze miejsca za najlepszy kryminał retro – Kryminalny Magiel świadczą, że droga jaką obrałem jest właściwa.

Czekam na kolejne książki pańskie o Wrocławiu. Ma pan już jakieś plany/pomysły?
Znaczna część akcji mojego współczesnego kryminału „Toksyczni” rozgrywa się we Wrocławiu. Bohaterowie „Glatz. Zamieć” udają się także do Wrocławia prowadząc sprawę. Na pewno na samodzielną powieść retro we Wrocławiu się nie zdecyduję. To miasto ma już autora, który w doskonały sposób zgłębił tajniki dawnego Breslau. Mam natomiast wyraźnie zarysowany pomysł współczesnego kryminału. Nie wykluczam, że jego akcja znów zawita do Wrocławia, z którym jestem przecież bardzo mocno związany.

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak zaradzić kryzysowi taksówkarskiemu przy Dworcu Głównym?




Oddanych głosów: 516