zamknij

Sport

Misja: utrzymać Ekstraklasę! Śląsk Wrocław wraca do gry w lidze [ZAPOWIEDŹ]

Nowy rok, nowy Śląsk Wrocław, nowe nadzieje i koniec starych problemów? Piłkarze Śląska ruszają do trudnej walki o utrzymanie w Ekstraklasie. Na dzień dobry, zespół prowadzony przez trenera Vitezslava Lavickę zmierzy się na Stadionie Wrocław z Zagłębiem Sosnowiec. Czy to będzie dobry początek marszu w górę tabeli?

Misja: uspokoić sytuację wokół klubu

Reklama

Przez ostatnie dwa miesiące Śląsk Wrocław przebył długą drogę. I dosłownie, i w przenośni. Dosłownie, bo za piłkarzami drużyny dwa obozy przygotowawcze: jeden praktycznie pod nosem, bo krótki w Szklarskiej Porębie, a drugi już dalej, bo w Belek w Turcji. W przenośni zaś, bo atmosfera wokół klubu zmieniła się znacznie od grudnia ub.r., kiedy wokół Śląska było wręcz duszno od pretensji i problemów.  

Zespół miał problemy, w lidze praktycznie przestał punktować i zawisł na włosku tuż nad strefą spadkową Ekstraklasy, z punktem przewagi nad przedostatnim w stawce Górnikiem Zabrze. Pod koniec 2018 r. w klubie zmienił się prezes (Marcina Przychodnego zastąpił nowy-stary szef, Piotr Waśniewski) i trener. Tadeusz Pawłowski został przesunięty do kierowania młodzieżową Akademią, na kilka meczów zastąpił go Paweł Barylski, wreszcie zespół przejął szanowany Czech Vitezslav Lavicka. Drużyna ma nowego kapitana - jeszcze pod koniec ub.r. został nim Marcin Robak, mianowany przez trenera Barylskiego, a trener Lavicka podtrzymał tę decyzję.

Po zimowych zmianach, ciśnienie obok klubu wyraźnie zmalało. W porównaniu do sytuacji Wisły Kraków lub Lechii Gdańsk, gdzie były lub są duże problemy finansowe, piłkarski Wrocław jawi się jako oaza spokoju. Co ważne, dyrektor sportowy Śląska Dariusz Sztylka w zimie popracował, aby oszczędzić piłkarzom wstrząsów personalnych. Do Wrocławia przyszli dwaj piłkarze, którzy mają tzw. papiery na granie. To doświadczony pomocnik, były reprezentant Polski Krzysztof Mączyński z Legii Warszawa oraz Lubambo Musonda, reprezentant Zambii.

“Mąka” ma dać Śląskowi to, czego drużynie brakowało od miesięcy, czyli pewniaka wśród piłkarzy “trzymających grę” w środku pola. Michał Chrapek, Jakub Łabojko, Augusto, Maciej Pałaszewski, Mateusz Radecki - jesienią żaden z nich nie był w stanie dać Śląskowi oczekiwanej jakości, kreatywności i powtarzalności w grze. Mączyński, dzięki swojemu doświadczeniu oraz umiejętnościom, ma poukładać Śląsk w linii pomocy, a przy okazji zostać mentorem dla innych pomocników w drużynie. Nie da się ukryć, że z tego grona tylko Chrapek i Augusto to piłkarze ograni, otrzaskani w bojach na różnych frontach. Z kolei Musonda ma przywrócić skrzydła Śląska do życia. Jesienią bowiem, po odejściu Jakuba Koseckiego, siła skrzydeł wrocławskiej jedenastki cały czas malała. Robert Pich grał co najwyżej przeciętnie, Mateusz Cholewiak w kratkę, a Farshad Ahmadzadeh grał swój pierwszy sezon w Europie i jego problemy z adaptacją z miesiąca na miesiąc były coraz bardziej widoczne. Zambijczyk ma podnieść poziom konkurencji między bocznymi pomocnikami, a przy okazji wnieść nową jakość do drużyny.

Co ważne, w zimie nikt ważny ze Śląskiem się nie pożegnał. Odszedł tylko Dragoljub Srnić. Serb jesień spędził w drużynie rezerw, po przyjściu do Wrocławia dostał szansę od trenera Lavicki, ale nie przekonał go do siebie i rozwiązał umowę z klubem. Blisko odejścia był też młody Maciej Pałaszewski, dla którego Czech też nie widział miejsca w składzie. Ale do niego los się uśmiechnął, bo kontuzji doznał Augusto i Pałaszewski wrócił do pierwszej drużyny.

Vitezslav Lavicka będzie cudotwórcą? 

Ten spokój w składzie i w szatni, w połączeniu z renomą oraz umiejętnościami trenera Vitezslava Lavicki, ma być gwarantem sukcesu w trudnej misji Śląska na wiosnę. Jak co roku o tej porze od kilku sezonów, runda wiosenna to dla wrocławian czas, kiedy co rusz mówi się i pisze, w jak trudnej są sytuacji, jak blisko są przepaści, jak dużo szczęścia im potrzeba, aby nie spaść z Ekstraklasy. I jak to możliwe, że zespół z takim potencjałem znów gra tak słabo… W 2019 r. obejrzymy kolejną odsłonę tej samej opowieści. Czarny scenariusz jeszcze się nie ziścił - za każdym razem wrocławianie potrafili się wznieść na wyżyny umiejętności, zebrać do kupy i odzyskać formę akurat na czas gry w grupie spadkowej. Ale jak długo można liczyć, że znowu się uda?

W tym roku Śląskowi będzie o tyle trudniej, że rywale mu odjechali. Liderem grupy spadkowej jest obecnie Cracovia, która ma 27 pkt. Kolejne zespoły, czyli Arka Gdynia i Zagłębie Lubin, również wydają się być już poza zasięgiem Śląska. Dopiero zajmująca 12. miejsce Miedź Legnica (21 pkt.) jest w miarę blisko wrocławian (18 pkt.). Ale to jedynie matematyka, a punkty nie wpadają na konto z kalkulatora, ale po zwycięstwach. I Śląsk od pierwszego meczu w 2019 r. musi się wziąć ostro do roboty.

Na dzień dobry: rywal jak marzenie

Trener Vitezslav Lavicka od początku swojej pracy we Wrocławiu powtarza, że jego drużyna ma znacznie większy potencjał niż to, co pokazywała jesienią. To ważne słowa, ale trzeba umieć je zamienić w czyny. Okazja do tego Śląskowi trafiła się przednia, bo na otwarcie roku 2019 zagra u siebie z Zagłębiem Sosnowiec - beniaminkiem i outsiderem Ekstraklasy, który jesienią wygrał tylko 2 z 20 meczów, a zimę (mając 12 pkt.) spędził jako zdecydowanie najgorszy zespół. Jeśli nie z Zagłębiem zdobyć 3 pkt., to z kim - chciałoby się zapytać?

Sęk jednak w tym, że jesienią Śląsk prowadził w Sosnowcu już 2:0, a niewiele brakowało, by ten mecz przegrał i tylko dzięki ogromnemu szczęściu zremisował 3:3. Po drugie zaś - w Zagłębiu w zimie nie czekali, aż utrzymanie zapewni się samo. Trener Valdas Ivanauskas odprawił z klubu 9 zawodników, czyszcząc kadrę. Największe osłabienie to odejście Konrada Wrzesińskiego do Kajratu Ałmaty, bolesna będzie też strata Bartłomieja Babiarza, który w zimowym okresie przygotowawczym poważnie uszkodził kolano i piłkę nożną ma z głowy na kilka miesięcy.

Aby uratować Ekstraklasę dla Sosnowca, do Zagłębia ściągnięto istny desant piłkarzy zagranicznych. To Gruzini (napastnicy: Giorgi GabedawaGiorgi Iwaniszwili), Słowacy (obrońcy: Lukas GressakMartin Toth, bramkarz Lukas Hrosso) i Grek (obrońca Giorgos Mygas), uzupełnieni przez doświadczonego Mateusza Możdżenia, który dość niespodziewanie pożegnał się z Koroną Kielce i przyjął ofertę Zagłębia. Czy to pospolite ruszenie pomoże sosnowieckiej drużynie? Można mieć wątpliwości. Z jednej strony - po fatalnej jesieni, Zagłębie i tak nie ma wiele do stracenia. Z drugiej jednak: zgranej drużyny piłkarskiej nie buduje się metodą na biuro podróży, czyli przez ściąganie na potęgę zagranicznych graczy z nadzieją, że szybko znajdą wspólny język na boisku. To już jednak problem działaczy, trenerów i piłkarzy Zagłębia.

W Śląsku Wrocław liczą zaś na to, że drużyna po zimowym modelowaniu rękami renomowanego trenera Lavicki, do tego wsparta umiejętnościami Mączyńskiego oraz Musondy, od pierwszego tegorocznego meczu będzie grała na najwyższych obrotach. Czy są na to szanse? Oczywiście, że tak, chociaż doświadczenie uczy, że ze Śląskiem Wrocław nigdy nie można być pewnym na sto procent. Ale biorąc pod uwagę wyniki zimowych sparingów wrocławian (3:1 z Chrobrym Głogów, 2:1 z Odrą Opole, 0:2 z Dinamem Zagrzeb, 2:2 z Aalborg BK i 2:2 z SFC Opava), w których Śląsk wypadł solidnie, o wynik meczu z Zagłębiem można być względnie spokojnym. Każdy inny rezultat niż wygrana gospodarzy będzie zaskoczeniem.

21. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Zagłębie Sosnowiec, sobota (9 lutego), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 15:30.

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Marcin Nałęcz-Niesiołowski powinien być dalej dyrektorem Opery Wrocławskiej?




Oddanych głosów: 218