Sport

Mission impossible piłkarzy Śląska Wrocław w Szwecji

2012-08-07, Autor: Łukasz Maślanka
Stare piłkarskie porzekadło mówi, że dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Po porażce 0:3 we Wrocławiu, piłkarzy Śląska Wrocław w szwedzkim Helsinborgu czeka trudne zadanie. Mistrzowie Polski muszą wycisnąć z siebie maksymalne umiejętności, by choćby wyrównać stan dwumeczu i liczyć na awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

Reklama

Mistrzowie Szwecji wydawali się rywalem trudnym, ale też takim, z którym Śląsk będzie w stanie nawiązać wyrównaną walkę. Piłkarze z Helsinborga szybko odarli jednak mistrzów Polski i ich kibiców ze złudzeń. We Wrocławiu wygrali 3:0, zbytnio się nie wysilając. Na Śląsk wystarczyła im niezła organizacja gry, dużo biegania i skuteczność. Z Wrocławia zespół trenera Age Hareide wywiózł wymarzoną zaliczkę i w Szwecji musiałby zagrać na stojąco, by Śląsk mógł odrobić straty. Tym bardziej, że drużyna prowadzona przez Oresta Lenczyka na początku sezonu formą nie imponuje. Co zresztą pokazała w niedawnym meczu Pucharu Polski z Górnikiem Polkowice, w którym Śląsk wymęczył zwycięstwo 1:0.

Szkoleniowiec mistrzów Szwecji przed środowym meczem mówi wprost:

- Będziemy maksymalnie skoncentrowani, świetnie przygotowani i nie zlekceważymy rywala. Wiemy doskonale, że 3:0 to wynik dopiero po pierwszej połowie i jesteśmy świadomi, że wszystko może się przydarzyć, dlatego musimy być także ostrożni. Muszę jednak przyznać, że moim zdaniem Śląsk nie ma szans na awans do kolejnej rundy.

I właśnie słaba koncentracja Szwedów z jednej strony, a z drugiej maksymalna mobilizacja Śląska wydaje się być kluczowa dla losów środowej potyczki. Jeśli wrocławianom uda się szybko strzelić gola, a potem zadać kolejny cios, wówczas będą mieli do odrobienia tylko jednego gola. A w szeregi mistrzów Szwecji wkradnie się nerwowość. Podobnie, jak w meczu Śląska z Budućnostią Podgorica we Wrocławiu. Wtedy wrocławianie też szybko stracili gola u siebie i z wyjazdowej zaliczki został im tylko jedna bramka. Tyle, że łatwiej napisać, a zdecydowanie trudniej wyjść na boisko i zacząć realizować ten scenariusz.I piłkarze Śląska mają świadomość, że ich sytuacja jest trudna. Ale wierzą, że nie beznadziejna.

- Nie przyjechaliśmy do Szwecji na wycieczkę. 0:3 to ciężki wynik, ale nie niemożliwy do odrobienia. Historia pokazywała już, że polskie drużyny potrafiły odrabiać takie straty i takie mecze miały już miejsce. Na pewno będziemy walczyć i mam nadzieję, że wyjdzie nam dobry mecz - przekonuje Sylwester Patejuk, skrzydłowy drużyny mistrzów Polski.

Walka, determinacja, umiejętności, ale też szczęście - taka mieszanka może się okazać wybuchową nawet w najtrudniejszej sytuacji. Wie o tym doskonale trener Śląska Orest Lenczyk, który w swojej karierze przeżył już dwumecz, gdy jego zespół po pierwszym meczu spisano na straty, a jednak podniósł się i awansował dalej. W 2000 r. prowadzona wówczas przez nestora polskich trenerów Wisła Kraków w pierwszej rundzie eliminacji Pucharu UEFA grała z hiszpańskim Realem Saragossa. Na wyjeździe “Biała Gwiazda” dostała solidne baty i przegrała 1:4. Po takiej porażce, na Wiśle wielu postawiło krzyżyk. A mecz rewanżowy też zaczął się dla krakowian najgorzej, jak tylko mógł. Bo już w 5. minucie Marcin Baszczyński strzelił samobója. Wtedy jednak zaczęło się krakowskie mission impossible. Wisła goniła rywala, aż dogoniła, a bramkę na 4:1 i wyrównującą stan dwumeczu strzelił w 88. minucie Tomasz Frankowski. “Biała Gwiazda” przetrwała dogrywkę i odprawiła Hiszpanów z europejskich pucharów po serii rzutów karnych. Niemożliwe? Teoretycznie tak. Ale prawdziwe. Wisła wróciła wtedy z dalekiej podróży, może ta sztuka w środę uda się też Śląskowi Wrocław.

- Trzeba zagrać w piłkę i udowodnić, że przyjechał mistrz Polski. Musimy powalczyć, nie przegrać i nie ma co się oszczędzać. W piłce nożnej zdarzają się rzeczy nieprawdopodobne. Mówiłem zawodnikom na dwóch odprawach, żeby nie myśleli o tym co się stało przed tygodniem oraz żeby na razie nie skupiali się na następnych meczach. Teraz jest 0:0 i rozpoczyna się nowe spotkanie, w którym mamy szanse na korzystny rezultat - podkreśla trener Orest Lenczyk.

W porównaniu do meczu sprzed tygodnia, w Szwecji Śląsk zagra zmienionym składem. Za czerwoną kartkę musi pauzować Słoweniec Rok Elsner i możliwe, że zastąpi go pozyskany niedawno Tomasz Jodłowiec. Byłaby to jednak niespodzianka, bo trener Lenczyk po meczu z Górnikiem Polkowice sugerował, że popularny “Jodła” jeszcze nie jest w optymalnej formie. I trudno wykluczyć, że w Helsinborgu od pierwszej minuty zagra rodak Elsnera, Dalibor Stevanović. Być może wrocławski szkoleniowiec zdecyduje się też na roszadę w ataku, wystawiając Cristiana Diaza w miejsce Johana Voskampa. Napastnik z Argentyny lepiej nadaje się do szybkiej, kombinacyjnej gry niż statyczny Holender. A wrocławianie w Helsinborgu nie będą mieli nic do stracenia i muszą atakować od pierwszych minut meczu.

Rewanżowy mecz 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzów, Helsinborgs IF - Śląsk Wrocław, środa (8 sierpnia), godz. 18.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1682