Sport

Mission impossible piłkarzy Śląska Wrocław - WKS przy komplecie widzów powalczy z gigantem

2013-08-29, Autor: Łukasz Maślanka
- Śląsku, Śląsku ty nasz, pokaż światu, jak w piłkę grasz - śpiewali kiedyś kibice na stadionie przy ul. Oporowskiej we Wrocławiu. Teraz przyśpiewki tej już nie słychać, ale piłkarze Śląska mają doskonałą okazję, by pokazać, co potrafią. Ale staną przed bardzo trudnym zadaniem.

Reklama

Za pierwszy mecz ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy wrocławianie zebrali świetne recenzje. Były napastnik polskiej reprezentacji, a dziś komentator Grzegorz Mielcarski powiedział nawet w jednym z wywiadów, że piłkarska Polska zakochała się w Śląsku Wrocław. Zespół trenera Stanislava Levego w Hiszpanii zaimponował odwagą, ofensywnym stylem gry i ambicją.

 

 

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie wynik. Śląsk przegrał z Sevillą aż 1:4, choć do przerwy remisował po 1. A w futbolu, inaczej niż np. w skokach narciarskich, nie ma punktów za styl. I wrocławianie zmierzą się z twardą rzeczywistością, a mianowicie: muszą strzelić trzy gole lub nawet więcej, nie stracić żadnego, a wszystko to bez trzech kluczowych piłkarzy. W rewanżowym meczu z Hiszpanami nie zagra bowiem Marco Paixao, Dudu ParaibaDalibor Stevanović. A każdy z nich - Paixao w szczególności - jest kluczowym element układanki trenera Levego. I zastąpić ich będzie bardzo trudno, bo Śląsk w tym sezonie szerokością swojej kadry zaimponować nie może.

 

A przecież, gdyby tercet ukaranych za kartki grał, to Śląsk i tak stanąłby przed arcytrudnym zadaniem odrobienia strat z Sevilli. Bez nich misja trudna zaczyna się jawić jako mission impossible. Kto zastąpi nieobecnych? Za Paixao w ataku pewnie pojawi się Sebino Plaku. Opuszczone przez Albańczyka miejsce na skrzydle zajmie pewnie Sylwester Patejuk, a w środku pola za popularnego “Dado” zagra Tomasz Hołota. Wydaje się też pewne, że na prawej obronie zobaczymy Krzysztofa Ostrowskiego. Trener Levy po meczu w Sewilli był zły na swojego piłkarza narzekając, że popularny “Ostry” poprosił o zmianę i nieco osłabił swój zespół. Tyle, że za Ostrowskiego mógłby zagrać Tadeusz Socha. A skoro w lidze piłkarz Korony Kielce Jacek Kiełb kręcił Sochą tak, że ten dostał pewnie zawrotów głowy, to szybcy i świetni technicznie piłkarze z Andaluzji tym bardziej nie mieliby dla niego litości.

 

Trener drużyny z Sewilli Unai Emery po rozegranym w Hiszpanii meczu bardzo chwalił Śląsk, podobnie jak jego piłkarze. I wiedząc, że wrocławian stać na wiele, opiekun andaluzyjskiej ekipy zapewne nie przyjedzie do Wrocławia całkowicie spokojny o losy tej rywalizacji. Zwłaszcza, że w jego zespole też sporo jest kontuzjowanych. We Wrocławiu nie wystąpi m.in. Jose Antonio Reyes, Piotr TrochowskiNicolas Pareja, a do grona poturbowanych i z wrocławskiego meczu wykluczonych dołączył też podstawowy środkowy obrońca Federico Fazio. A o jakości gry Argentyńczyka przekonał się m.in. właśnie Paixao, który w Sewilli często nie mógł sobie poradzić z rosłym i silnym stoperem.

 

Tyle, że - jak podkreślał po pierwszym meczu tej rozgrywki trener Stanislav Levy - Sevilla FC to drużyna klasowa, w której kadrze jest wielu znakomitych piłkarzy. I brak nawet podstawowego zawodnika da się zniwelować bez większego uszczerbku dla zespołu. Pokazała to sytuacja z meczu nr 1, gdy po kilkunastu minutach gry boisko z kontuzją opuścił jeden z najlepszych piłkarzy Sevilli Geoffrey Kondogbia. Jego kolegom z drużyny trzeba było kilku minut, by uporządkować szyki, a później Sevilla wskoczyła na właściwe obroty. Dlatego Sevilla, choć osłabiona, nadal będzie bardzo trudnym rywalem.

 
Trzy stracone gole, straceni trzej kluczowi piłkarze - wiele wskazuje na to (choć wiara umiera ostatnia), że Śląsk w rewanżu zagra głównie o to, żeby godnie pożegnać się z tegoroczną edycją europejskich pucharów. Wrocławianie zrobili wiele, aby zawojować boiska Europy, a styl, w jakim wyrzucili Club Brugge z rozgrywek, zostanie im ciepło zapamiętany na długo. Ale mimo wszystko Śląsk ma kilka atutów przed rewanżowym meczem z Hiszpanami.
 
Po pierwsze, wrocławscy piłkarze zagrają przed kompletem publiczności, a to oznacza, że wspierać ich będzie ponad 40 tys. kibiców. Po drugie, Śląsk już nic nie musi. To Sevilla będzie musiała pilnować korzystnego wyniku, a jeśli wrocławianie zadadzą dwa celne ciosy, w hiszpańskiej ekipie zrobi się nerwowo. A Śląsk w tym sezonie udowodnił już, że w grze “do przodu” czuje się doskonale, a formacja defensywna trzyma się ostatnio jakby mocniej. Może więc znów sprawdzi się powiedzonko legendarnego trenera Kazimierza Górskiego, że dopóki piłka w grze, dopóty wszystko jest możliwe? W końcu nie takie niespodzianki oglądano już na stadionach świata.
 
Drugi mecz 4. rundy eliminacji Ligi Europy, Śląsk Wrocław - Sevilla FC, czwartek (29 sierpnia), godz. 20:45, Stadion Miejski przy Alei Śląska we Wrocławiu.
Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 737